I po co nam ten wyrostek?

Wyrostek robaczkowy, nazywany popularnie ślepą kiszką jest to kilkucentymetrowa wypustka mająca od 1 do 20 cm. „Wyrasta” z jelita grubego, z części zwanej kątnicą. I nie żyją w nim robaki, chociaż ostre zapalenie wyrostka robaczkowego odnotowano u osób zakażonych pasożytami, które zablokowały jego ujście. Nazwa pochodzi od kształtu przypominającego właśnie robaka. Rozmowa z dr. med. Wojciechem Szczęsnym.

Panie doktorze, do czego jest nam potrzebny ten wyrostek?


Norman W. Walker, amerykański lekarz twierdził, że wyrostek robaczkowy to taki „gruczoł bezpieczeństwa”. Appendix vermiformis, czyli wyrostek robaczkowy nie jest na pewno zbędnym organem. Każdy narząd do czegoś nam służy. Wyrostek, podobnie jak śledziona czy tkanka limfatyczna jest częścią układu immunologicznego.


Czyli pomaga nam zwalczać wirusy i bakterie atakujące nasz organizm. To dlaczego tak łatwo ulega zapaleniom?


Zapalenie jest wynikiem jakiejś infekcji. Do zapalenia wyrostka często dochodzi po grypie czy po wirusowej infekcji przewodu pokarmowego. Czasami znajdujemy w nim pestkę od owocu, która stała się przyczyną zapalenia. Wówczas tkanka limfatyczna wyrostka staje się obrzękła, a ujście wyrostka się zamyka. W takiej zamkniętej przestrzeni błyskawicznie rozwijają się bakterie.


I co dalej? Na pewno już boli... A appendix jest pełen ropy.


Na pewno. Stan zapalny wychodzi na zewnątrz wyrostka, organizm się broni i napełza tak zwana „sieć większa”. To strażnik brzucha. Ta sieć izoluje stan zapalny od reszty brzucha i wówczas leczymy pacjenta antybiotykami, operację odkładając na później. Jednak częściej stan zapalny rozwija się dalej, aż w końcu, jeśli nie wykonamy zabiegu, dochodzi do perforacji wyrostka.


Wyrostek pęka, ropa rozlewa się w brzuchu. Brrr....


Tak. I następuje zapalenie otrzewnej.


Czym jest ta otrzewna?


Jama brzuszna i jelita są pokryte gładką błoną surowiczą, czyli otrzewną.


I co czuje teraz chory? Boli jeszcze bardziej?


Odczuwa bardzo silny ból w górnej części brzucha, w okolicach żołądka. Ma nudności, wymioty, gorączkę, a po kilku godzinach odczuwa ból w prawym dole biodrowym.


Ponoć nie można się z tego bólu ruszać, nie można chodzić, kaszleć i boli nawet przy oddychaniu i dotykaniu brzucha. Trzeba telefonować po karetkę...


A lekarz diagnozując zapalenie wyrostka dokonuje klasycznego badania: naciska brzuch i szybko puszcza i wówczas chory odczuwa silny ból. Jest to tak zwany objaw otrzewnowy Blumberga.


I trzeba natychmiast operować, bo taki stan chorego jest dla niego bardzo ryzykowany. Może umrzeć...


Koniecznie trzeba chirurgicznie usunąć przedziurawiony wyrostek. Taka operacja nazywa się appendektomią.


To trudny zabieg?


Trzeba znaleźć kątnicę i zlokalizować wyrostek. Podwiązać naczynia krwionośne. Następnie odciąć wyrostek i zaszyć to miejsce tak zwanym szwem kapciuchowym. To prosta operacja, ale u osób starszych, które zwlekały z wizytą u lekarza, może stać się zbiegiem bardzo poważnym na skutek wielu powikłań. W ostatnich latach wyrostek operuje się również metodą laparoskopową. Wówczas wykonuje się trzy kilkumilimetrowe nacięcia na brzuchu, przez które wprowadza się narzędzia i kamerę. Na monitorze widać dokładnie przebieg operacji. Na naczynia krwionośne i miejsce po wyrostku zakłada się specjalne klipsy. Czasami zakłada się dren.


I można żyć bez ślepej kiszki?


Można żyć bez wyrostka robaczkowego. Operowałem osoby w wieku i 10 lat, i 98 lat i chorzy doskonale sobie radzili bez tego narządu.


A nie lepiej usunąć go wcześniej, zanim się „zapali”? Mówi się, że wyrostek robaczkowy to tykająca bomba zegarowa. W każdej chwili może wybuchnąć.


W latach 60. i 70. XX w. zalecano, aby przy okazji innych operacji zapobiegawczo usuwać zdrowy wyrostek. Obecnie się tego nie robi, bo jednak do czegoś jest on organizmowi potrzebny. Na pewno rola flory bakteryjnej w jelicie grubym jest olbrzymia, choć nie do końca zbadana.

Autor: Bożenna Szymańska

Komentarze