Hormony sterują organizmem człowieka

To hormony wpływają na rytm około dobowy, wzrost, apetyt, wagę, samopoczucie, libido, a nawet nasze postrzeganie świata.

To, czy patrzymy na świat przez różowe okulary, czy też wprost przeciwnie – zazwyczaj czarno wszystko widzimy – przekłada się na jakość naszego życia. Jeśli bowiem człowiek codziennie budzi się z przekonaniem, że nic nie ma sensu, przepełniony jest agresją, smutkiem, zniechęceniem, albo jednego dnia chce przenosić góry, a drugiego najchętniej schowałby się w mysią dziurę, życie staje się nieznośne. No i wszystko się sypie: odporność psychiczna, fizyczna, równowaga emocjonalna. Człowiek ma problemy w pracy, w domu, ze zdrowiem. Tyje. A wszystkiemu mogą być winne hormony – kortyzol i serotonina, a właściwie złe proporcje między nimi.




Dobra serotonina i zły kortyzol

Hormony to substancje, które pobudzają lub dezaktywują różne mechanizmy komórkowe w tkankach (dzieje się tak dlatego, że w tkankach znajdują się receptory wrażliwe na określony typ hormonów). Poziom hormonów w organizmie zależy od czynników zewnętrznych, ale dla funkcji, którymi sterują, ważne jest też to, że hormony często oddziałują na siebie: pomagają sobie lub przeszkadzają, pobudzają wydzielanie innych substancji lub je hamują. I tak jest właśnie z serotoniną i kortyzolem.



Po pierwsze, serotonina, potocznie nazywana hormonem szczęścia, to związek, który uwalniany jest do mózgu przez zgrupowanie komórek nerwowych w pniu mózgu (tzw. jądra szwu).

Po drugie, uwalnianie to nie byłoby możliwe, gdyby nie aminokwas o nazwie tryptofan. Serotonina to bowiem końcowy efekt przemian chemicznych, jakim podlega tryptofan, jednakże pod warunkiem, że z krwi, w której jest obecny, przedostanie się do mózgu.

I po trzecie, aby tryptofan mógł się przedostać do mózgu, nic nie może go hamować, np. inne aminokwasy. Poważnym „hamulcowym” tego procesu jest właśnie kortyzol, czyli hormon produkowany przez korę nadnerczy pod wpływem stresu.


Jak działa hormon stresu

Hormon stresu hamuje więc wydzielanie hormonu szczęścia. To logiczne. Zestresowani, z powodu apodyktycznego szefa czy obowiązków, z których nie jesteśmy w stanie wywiązać się w terminie, nie będziemy przecież rozdawać uśmiechów na lewo i prawo. Ale bardzo często nie umiemy też zapanować nad czymś jeszcze – nad apetytem. W sytuacji stresowej w organizmie wyzwalają się oprócz kortyzolu ogromne pokładu tłuszczu i glukozy (kortyzol pozwala człowiekowi się bronić, tłuszcz i glukoza – dają na to siłę).


Gdy emocje opadają, kortyzol „naprawia” wyrządzone szkody, zmuszając organizm do przywrócenia energetycznej równowagi, a ponieważ najlepszym sposobem na odzyskanie utraconych kalorii jest spożycie ich ponownie, organizm wysyła sygnał „jestem głodny”. Jemy więc, i to najczęściej coś słodkiego, a wtedy dzieje się coś dziwnego – zamiast organizm uspokoić, jeszcze bardziej nim wstrząsamy.

Po zjedzeniu cukrów prostych trzustka gwałtownie wyrzuca do krwi insulinę, by unormować poziom glukozy; organizm znowu przeżywa stres, bo wszystko dzieje się zbyt szybko, i znowu produkuje kortyzol, co z kolei powoduje, że po krótkiej chwili znowu odczuwamy potrzebę zjedzenia czegoś słodkiego, i tak w kółko. Niestety, na efekty nie trzeba długo czekać – nadprogramowe kilogramy mogą pojawić się już po tygodniu takiego zajadania stresu.




Zły sen i kiepski seks

Co jeszcze powinniśmy wiedzieć o serotoninie? Na przykład to, że w przeciwieństwie do kortyzolu hormon ten reguluje apetyt (hamując go po spożyciu węglowodanów, a podwyższając po spożyciu białek), a także temperaturę ciała oraz ciśnienie i krzepnięcie krwi. Powoduje także skurcz mięśni gładkich, naczyń krwionośnych, oskrzeli, macicy i jelit. Ilość serotoniny w mózgu wpływa również na potrzeby seksualne i zachowania impulsywne. Zbyt niski poziom może powodować agresję oraz zmęczenie, zwiększoną wrażliwość na ból oraz zaburzenia depresyjne.

Niższy poziom serotoniny, któremu winny jest podwyższony poziom kortyzolu, może przyczyniać się do problemów ze snem. Dlaczego tak się dzieje? W normalnych warunkach, kiedy kładziemy się spać, a wokół jest już ciemno, z serotoniny organizm wytwarza duże ilości melatoniny, która wpływa na jakość snu i regenerację. Jeśli warunki nie są normalne, czyli gdy z powodu nadmiaru kortyzolu nasz organizm nie produkuje odpowiedniej ilości hormonu szczęścia, melatoniny jest mniej, a to oznacza bezsenność. Ma to ogromne znaczenie np. dla naszego układu odpornościowego – z powodu niewystarczającej ilości snu organizm nie regeneruje się, nie ma więc siły, by walczyć z infekcjami.


Na wzrost serotoniny

Co ciekawe, gdy z powodu stresu mamy problemy ze snem, możemy nasz mózg oszukać tak, by mimo nadwyżki kortyzolu poziom serotoniny wzrósł. Sprawić to mogą węglowodany złożone, czyli produkty pełnoziarniste (żytnie pieczywo, płatki owsiane, otręby, ryż naturalny, grube kasze, razowy makaron) i warzywa strączkowe (m.in. groch, fasola, bób, soja, soczewica) oraz bogate w skrobię (np. ziemniaki), które człowiek powinien dostarczyć organizmowi tuż przed snem. Dodatkowo taki „prezent” spowoduje miłe rozleniwienie, a taki stan pomaga w zaśnięciu i przespaniu spokojnie całej nocy.


Syntezę serotoniny pobudza spożywanie czekolady, najlepiej gorzkiej. Na poprawę nastroju ma też pozytywnie wpływać dieta śródziemnomorska, a zdaniem niektórych także wegetariańska. Oraz: spotkania z przyjaciółmi, obcowanie ze sztuką, muzyka symfoniczna, zabawy z psem, joga, lepienie w glinie itd.

Lekarze doradzają też ruch, zwłaszcza na świeżym powietrzu (naukowcy już dawno udowodnili, że dzięki aktywności fizycznej poziom kortyzolu we krwi spada, a poziom endorfin wzrasta). I może to być coś spektakularnego, jak przygotowywanie się do maratonów, lub coś bardziej „normalnego” – jogging, jazda rowerem lub spacer. Aby aktywność przyniosła efekty, należy pamiętać tylko o jednym: ważna jest systematyczność.

Autor: Joanna Grzegorzewska

Komentarze