Gorączka, katar i ich znajomi

Dlaczego syrop nie zawsze jest skuteczny w walce z kaszlem, a temperatura 37 st. C. wcale nie musi oznaczać gorączki? Pora obalić mity związane z przeziębieniem i grypą.

Gorączka, bóle mięśni, kaszel nie daje spać…. Do tego katar, o którym mówi się, że leczony trwa tydzień, a nie leczony siedem dni. Sezon na przeziębienia i grypy został już oficjalnie rozpoczęty.


Miód nie lubi wysokich temperatur

Gdy z płuc gwałtownie uwalnia się część powietrza mamy do czynienia z kaszlem. Jeśli odkrztuszaniu towarzyszy wydzielina, mówimy o kaszlu mokrym. W przeciwnym wypadku dręczy nas kaszel suchy. Przyglądając się bacznie kasłaniu, możemy dowiedzieć się więcej o stanie naszego zdrowia. W przypadku infekcji dróg oddechowych zdarza się, że dręczący nas z początku kaszel suchy po kilku dniach staje się mokry. To dobry znak! Może to sygnalizować, że infekcja mija i za kilka dni będziemy już zdrowi. Niestety – kaszel ma to do siebie, że lubi wracać po kilku tygodniach. Należy być czujnym i nadal wzmacniać organizm.

O osłabiony organizm należy szczególnie zadbać. Przede wszystkim powinniśmy dużo pić – najlepsze będą herbata z malinami albo ciepłe mleko z miodem. Przy okazji warto wspomnieć, że nie można rozpuszczać miodu w bardzo gorącym mleku (powyżej 75 st. C.), bo traci on swoje właściwości lecznice. Mleko i herbata nawilżą śluzówkę wewnątrz gardła. Pomoże także nawilżenie powietrza w mieszkaniu – połóżmy na kaloryfery pojemniki z wodą.

Czym zwalczyć kaszel? Wiele osób uważa, że najlepszym sposobem jest kupno syropu. Zgadza się, przy czym musi to być syrop dostosowany do rodzaju kaszlu – suchego lub mokrego. W przeciwnym wypadku kuracja syropem nie będzie skuteczna.

Jeśli pomimo wzmożonej troski o zdrowie kaszel nie ustępuje, należy wybrać się do lekarza. Odkrztuszanie może być objawem nie tylko infekcji górnych dróg oddechowych, ale także niewydolności serca czy alergii.


Gorączka to dobry znak

W okresie jesienno-zimowym częściej walczymy z gorączką. Pamiętajmy, że podwyższona temperatura ciała to dobry znak - oznacza, że nasz organizm walczy z chorobą. Ciekawostką jest to, że specjaliści nie wiedzą do końca, w jaki sposób powstaje gorączka. Pewne jest tylko to, że przestawia ona nasz naturalny ośrodek termoregulacji. Poza tym warto wiedzieć, że temperatura 36,6 nie zawsze jest tą prawidłową. Naukowcy doszli do wniosku, że każdy z nas może mieć indywidualną temperaturę ciała. U jednych osób normą jest 37 st. C., u innych zaś 36 st. C.

Natomiast, jeśli już na skutek choroby wzrasta temperatura ciała, podajmy gorączkującej osobie dużo płynów do picia – najlepiej by była to zwykła woda. Wywietrzmy także pomieszczenie, w którym leży chory. Ulgę przyniosą zimne okłady. Ale uwaga! Nie powinny być one lodowato-zimne. Gorączka zazwyczaj sprawia, że chory nie ma apetytu, ale sprawdzi się nietłusty rosół, który bywa nazywany także żydowską aspiryną.


Przeziębienie czy jednak grypa?

Warto obserwować objawy choroby, bo dzięki temu dowiemy się, czy jesteśmy tylko przeziębieni, czy też dopadła nas niebezpieczna grypa. Przeziębienie rozpoczyna się wolno. Najpierw drapie nas w gardle, czasem kichniemy. Potem pojawia się katar i kaszel.

Natomiast grypa dopada nas nagle i czasem „rozkłada” chorych w ciągu kilku godzin. Od razu pojawia się wysoka gorączka (powyżej 38 st. C.), uczucie rozbicia, bóle mięsni i stawów. Katar, ból gardła i kaszel albo przychodzą później, albo nie pojawiają się wcale.

Pamiętajmy także, by leków na przeziębienie i grypę nie popijać sokiem grejpfrutowym. Badania potwierdziły przypuszczenia naukowców, że napój ten wchodzi w niebezpieczne interakcje ze składnikami niektórych leków. Jeśli w walce z przeziębieniem wspomagasz się lekami, które można kupić bez recepty, koniecznie skonsultuj się z farmaceutą. Mogą one wchodzić w groźne w skutkach reakcję z lekami przyjmowanymi na co dzień.


A na przyszłość - hartowanie

Hartowanie polega na stopniowym przyzwyczajaniu organizmu do zimna. Bo jesienią i zimą naszym największym wrogiem nie są wcale niskie temperatury, ale gwałtowne ich zmiany. Organizm „wariuje”, gdy na dworze temperatura spada poniżej zera albo zacina deszcz, a w naszych mieszkaniach panuje suche i gorące powietrze. Znacznie zdrowiej jest obniżyć temperaturę w naszych mieszkaniach.

Ale żeby nie było nam zimno, powinniśmy się zahartować. Dobrym sposobem jest np. nalanie do wanny odrobiny zimnej wody i brodzenie. Na początku moczymy w niej stopy 3 minuty, potem trochę dłużej. W efekcie nie przeziębimy się, gdy zimą przemoknie nam obuwie. Innym sposobem na hartowanie jest stosowanie przed snem na zmianę ciepłych i zimnych natrysków.

Zimą warto także ograniczyć naszym pociechom słodycze. Cukier obniża sprawność leukocytów, które pełnią funkcje obronne. I pamiętajmy o naturalnym antybiotykiu, czyli czosnku i jego kuzynce – cebuli. Naukowcy dowiedli, że podnoszą one odporność.

Autor: Sybilla Walczyk

Komentarze