Gorąca woda humoru doda

Jak się nie dać listopadowym deszczom, zawieruchom i pierwszym śniegom? Wejść do gorącej wody, i to najlepiej pod gołym niebem. 

Wyobraźcie sobie, że siedzicie w wannie z gorącą wodą, a na głowę spadają wam powoli płatki śniegu. Fantastyczne doznanie, prawda? Tak właśnie poczułam się w Budapeszcie zeszłej zimy. Na dziedzińcu neobarokowego pałacu, pod gołym niebem znajdował się basen z wodą o temperaturze prawie 40 st. C. Nie, nie była podgrzewana, ale schładzana. Wydobyta z gorących podziemnych źródeł miała o 30 stopni więcej. Zanurzona po szyję, z zachwytem obserwowałam padający śnieg. Od razu było widać, że jestem turystką. Stali bywalcy, zajęci byli bowiem plotkami i grą w szachy na specjalnych, pływających planszach.
Termalne imperium
Wybudowane w 1913 roku Szechenyi Furdo to najpopularniejsze gorące kąpielisko w Budapeszcie. Miasto jest jedyną stolicą na świecie, która ma oficjalny status uzdrowiska. Podobnych basenów termalnych jest tu 50. Od zupełnie zwyczajnych - Dagaly, przez te zabytkowe, tureckie łaźnie - Kiraly czy Rudas z XVI wieku, po pełne przepychu, jak luksusowy basen w hotelu Gellerta, gdzie kąpała się śmietanka towarzyska z czasów cesarstwa austro-węgierskiego.
Węgry to prawdziwe termalne imperium. W całym kraju jest aż 1300 wypływów wód termalnych, wokół których zbudowane są baseny lecznicze i sanatoria. Jedne z ciekawszych to Eger i Miszkolc. Pierwsze słynie z Egri Bikaver, „egerskiej byczej krwi", czyli rewelacyjnego czerwonego wina. Naturalnych kąpieli można zażyć zarówno w centrum, jak i w luksusowym kompleksie basenów 5 km od miasta w Egerszalók. Od 1992 roku woda z Egerszalók zawierająca sód, wapń i magnez ma certyfikat węgierskiego ministerstwa zdrowia. Leczy schorzenia układu ruchu, rany pooperacyjne, choroby kobiece. No i rewelacyjnie działa na skołatane nerwy. Drugie miejsce to Miszkolc, leżący u podnóża Gór Bukowych. Tam znajduje się jedyne w Europie kąpielisko termalne mieszczące się w jaskini krasowej. Liczący ok. 700 m szlak kąpielowy prowadzi przez 20 grot. Z piaskowych ścian spływają kaskady błękitnej wody, która ma temperaturę 30 st. C i mnóstwo dobroczynnych pierwiastków, choćby jod, potas i brom. Wystarczy się w niej zanurzyć, albo jeszcze lepiej stanąć pod naturalnym biczem wodnym, by czerpać z niej wszystko to, co najlepsze. Zwłaszcza jeśli narzekamy na reumatyzm, problemy z układem oddechowym i nerwowym. Ceny w węgierskich basenach termalnych zależą głównie od czasu, jaki chcemy w nich spędzić. Całodniowy bilet kosztuje ok. 80 zł, ale taki na 2 lub 3 godziny ok. 15 zł.
www.szechenyibath.com, www.egerszalok.eu (strona po polsku),

Górskie widoki
Wracamy do Polski. I po drodze mijamy drugą termalną potęgę świata, czyli Słowację. Jak się tu otwiera jakieś kąpielisko, to jest już wszystko - zjeżdżalnie, sztuczna fala, wodne masaże, jacuzzi. Dodatkowym plusem są zapierające dech w piersiach górskie widoki. Najbardziej znanym i chyba najbardziej lubianym przez dzieci jest aquapark Tatralandia, niedaleko Liptowskiego Mikulasza w słowackich Tatrach Niskich. Jest tu aż 29 zjeżdżalni (całorocznie otwartych jest 9), choćby najbardziej stromy na całej Słowacji zjazd „free fall", z odcinkiem 35-metrowego swobodnego spadku. Źródło termalnych basenów znajduje się na głębokości ponad 2500 m, a jego temperatura przekracza 60 stopni C. Na górze, w basenach (także tych otwartych zimą) na szczęście jest już chłodniej - 26 i 38 stopni C. Ale wciąż zdrowo, zwłaszcza dla osób z problemami z układem oddechowym. Cena wstępu dla osoby dorosłej to 14 euro za dzień. Dla rodziny (maks. 2+3) to 29 euro. Za trzygodzinny pobyt płaci się odpowiednio 12,50 i 26 euro. www.tatralandia.sk. Jeśli dla kogoś Tatralandia jest zbyt tłumna i gwarna, może odwiedzić kilkanaście innych ośrodków w okolicy.
A w naszych Tatrach?
Albo przekroczyć granicę i sprawdzić, jak to wygląda w Polsce. Zaglądamy do Bukowiny Tatrzańskiej, gdzie znajduje się ogromny aquapark Terma, świetnie spełniający rolę uzdrowiskową. Mnóstwo tu wodnych atrakcji nie tylko dla dzieci. Rwąca rzeka, wodne wulkany, jacuzzi, baseny z hydromasażem, a także spa. Woda termalna pobierana jest z odwiertu znajdującego się na północno-zachodnim zboczu Wysokiego Wierchu. Zawarte w niej składniki to m.in. sód, wapń, chlor, potas, siarka, magnez oraz chrom. Ze względu na specyficzną mineralizację, unikalny skład mikroelementów i pierwiastków, niski charakter zasadowy oraz leczniczą twardość jest doskonałym środkiem terapeutycznym i rehabilitacyjnym. No i ta przyjemna temperatura kąpieli - 28-36 stopni C. Całodzienny bilet dla osoby dorosłej kosztuje 76 zł, dla seniora 49 zł, dla dziecka 44 zł. Wstęp na 4,5 godziny odpowiednio 55 zł, 35 zł i 33 zł. www.termabukowina.pl
Jedziemy zaledwie 16 km dalej na północ i trafiamy do Term Podhalańskich w Szaflarach, kolejnego bardzo popularnego miejsca z gorącą wodą. Kąpielisko zajmujące ok. 1 tys. m kw. z kilkoma rodzajami basenów, z wodą o temperaturze 30-38 stopni C, pochodzącą z pobliskiego odwiertu. Jak zapewniają gospodarze przebywanie w ich termach świetnie działa na układ mięśniowo-stawowy, łagodzi zarówno objawy chorób skórnych, jak i nerwice. A gdy zgłodniejemy, można pójść na obiad do tutejszej restauracji. Całodzienny bilet do term to 60 zł dla osoby dorosłej. Seniorzy i dzieci płacą 48 zł. www.termyszaflary.com
W Poznaniu i Uniejowie
Kąpieliska w górach są nowoczesne, także jeśli chodzi o wystrój. Jeśli wolimy bardziej klimatyczne miejsca, udajmy się aż do województwa łódzkiego, do miejscowości Uniejów. Tutejsze baseny termalne położone są u podnóża XIV-wiecznego zamku otoczonego XIX-wiecznym parkiem. Woda solankowa zasilająca kompleks płynie z głębokości dwóch kilometrów i ma temperaturę 34 stopni C. Solanka posiada właściwości lecznicze, między innymi pomaga w schorzeniach: reumatoidalnych, ortopedycznych, skóry, nerwobólach, dyskopatii i nerwicy. Bilet wstępu dla osoby dorosłej kosztuje 7-14 zł za 60 minut (w zależności od pory i dnia tygodnia). www.termyuniejow.pl
Kąpielisk z naturalnie gorącą wodą jest w Polsce zaledwie kilkanaście, większość znajduje się u podnóża Tatr. Tym bardziej cieszą nowe, zwłaszcza w takim miejscu jak Poznań. Zapracowani (a więc pewnie i zestresowani) poznaniacy będą mogli zażyć odprężających gorących kąpieli w termach przy Malcie już tej jesieni (planowane otwarcie to druga połowa października). Woda wydobywana jest tu z głębokości 1300 metrów i ma przyjemną temperaturę 40 stopni C. www.maltapoznan.eu
Trochę tropików u sąsiadów
Ale jeśli ktoś w listopadzie naprawdę chce zapomnieć o jesiennej szarudze i zbliżającej się wielkimi krokami zimie, która potrwa znacznie dłużej niż wypada, powinien od razu zaplanować wyprawę pod Berlin, 90 km od Gubina, do miejscowości Krausnick. Tam bowiem znajduje się największy tropikalny park Europy. I to czynny przez cały rok! Tropical Islands mieści się w dawnym hangarze, liczącym blisko 70 tys. m kw. Odtworzono tu fragment dżungli Amazonii, palmowy gaj jak z Jawy, czy rajskie jaskinie Bali. Jest zawsze ciepło i słonecznie (za sprawą specjalnych lamp). Jedną z większych atrakcji są oczywiście kąpiele w ciepłych wodach. Sztuczne wiry, fontanny pojawiające się nagle pod stopami, zjeżdżalnie przy błękitnych lagunach. Do tego latynoska muzyka, brazylijskie tancerki i kuchnia Meksyku. Czego chcieć więcej w dżdżysty listopadowy dzień?
Bilet dla osoby dorosłej 28,5 euro (114 zł), dla dziecka 23 euro (92 zł).
tel. (informacja w j. polskim): +48 71 784 6060
www.tropical-islands.de

 

 

 

 

Wyobraźcie sobie, że siedzicie w wannie z gorącą wodą, a na głowę spadają wam powoli płatki śniegu. Fantastyczne doznanie, prawda? Tak właśnie poczułam się w Budapeszcie zeszłej zimy. Na dziedzińcu neobarokowego pałacu, pod gołym niebem znajdował się basen z wodą o temperaturze prawie 40 st. C. Nie, nie była podgrzewana, ale schładzana. Wydobyta z gorących podziemnych źródeł miała o 30 stopni więcej. Zanurzona po szyję, z zachwytem obserwowałam padający śnieg. Od razu było widać, że jestem turystką. Stali bywalcy, zajęci byli bowiem plotkami i grą w szachy na specjalnych, pływających planszach.



Termalne imperium

 

Wybudowane w 1913 roku Szechenyi Furdo to najpopularniejsze gorące kąpielisko w Budapeszcie. Miasto jest jedyną stolicą na świecie, która ma oficjalny status uzdrowiska. Podobnych basenów termalnych jest tu 50. Od zupełnie zwyczajnych - Dagaly, przez te zabytkowe, tureckie łaźnie - Kiraly czy Rudas z XVI wieku, po pełne przepychu, jak luksusowy basen w hotelu Gellerta, gdzie kąpała się śmietanka towarzyska z czasów cesarstwa austro-węgierskiego.

 

Węgry to prawdziwe termalne imperium. W całym kraju jest aż 1300 wypływów wód termalnych, wokół których zbudowane są baseny lecznicze i sanatoria. Jedne z ciekawszych to Eger i Miszkolc. Pierwsze słynie z Egri Bikaver, „egerskiej byczej krwi", czyli rewelacyjnego czerwonego wina. Naturalnych kąpieli można zażyć zarówno w centrum, jak i w luksusowym kompleksie basenów 5 km od miasta w Egerszalók. Od 1992 roku woda z Egerszalók zawierająca sód, wapń i magnez ma certyfikat węgierskiego ministerstwa zdrowia. Leczy schorzenia układu ruchu, rany pooperacyjne, choroby kobiece. No i rewelacyjnie działa na skołatane nerwy. Drugie miejsce to Miszkolc, leżący u podnóża Gór Bukowych. Tam znajduje się jedyne w Europie kąpielisko termalne mieszczące się w jaskini krasowej. Liczący ok. 700 m szlak kąpielowy prowadzi przez 20 grot. Z piaskowych ścian spływają kaskady błękitnej wody, która ma temperaturę 30 st. C i mnóstwo dobroczynnych pierwiastków, choćby jod, potas i brom. Wystarczy się w niej zanurzyć, albo jeszcze lepiej stanąć pod naturalnym biczem wodnym, by czerpać z niej wszystko to, co najlepsze. Zwłaszcza jeśli narzekamy na reumatyzm, problemy z układem oddechowym i nerwowym.

 

Ceny w węgierskich basenach termalnych zależą głównie od czasu, jaki chcemy w nich spędzić. Całodniowy bilet kosztuje ok. 80 zł, ale taki na 2 lub 3 godziny ok. 15 zł. www.szechenyibath.com, www.egerszalok.eu (strona po polsku).



Górskie widoki

 

Wracamy do Polski. I po drodze mijamy drugą termalną potęgę świata, czyli Słowację. Jak się tu otwiera jakieś kąpielisko, to jest już wszystko - zjeżdżalnie, sztuczna fala, wodne masaże, jacuzzi. Dodatkowym plusem są zapierające dech w piersiach górskie widoki. Najbardziej znanym i chyba najbardziej lubianym przez dzieci jest aquapark Tatralandia, niedaleko Liptowskiego Mikulasza w słowackich Tatrach Niskich. Jest tu aż 29 zjeżdżalni (całorocznie otwartych jest 9), choćby najbardziej stromy na całej Słowacji zjazd „free fall", z odcinkiem 35-metrowego swobodnego spadku. Źródło termalnych basenów znajduje się na głębokości ponad 2500 m, a jego temperatura przekracza 60 stopni C. Na górze, w basenach (także tych otwartych zimą) na szczęście jest już chłodniej - 26 i 38 stopni C. Ale wciąż zdrowo, zwłaszcza dla osób z problemami z układem oddechowym. Cena wstępu dla osoby dorosłej to 14 euro za dzień. Dla rodziny (maks. 2+3) to 29 euro.

 

Za trzygodzinny pobyt płaci się odpowiednio 12,50 i 26 euro. www.tatralandia.sk. Jeśli dla kogoś Tatralandia jest zbyt tłumna i gwarna, może odwiedzić kilkanaście innych ośrodków w okolicy.




A w naszych Tatrach?

 

Albo przekroczyć granicę i sprawdzić, jak to wygląda w Polsce. Zaglądamy do Bukowiny Tatrzańskiej, gdzie znajduje się ogromny aquapark Terma, świetnie spełniający rolę uzdrowiskową. Mnóstwo tu wodnych atrakcji nie tylko dla dzieci. Rwąca rzeka, wodne wulkany, jacuzzi, baseny z hydromasażem, a także spa. Woda termalna pobierana jest z odwiertu znajdującego się na północno-zachodnim zboczu Wysokiego Wierchu. Zawarte w niej składniki to m.in. sód, wapń, chlor, potas, siarka, magnez oraz chrom. Ze względu na specyficzną mineralizację, unikalny skład mikroelementów i pierwiastków, niski charakter zasadowy oraz leczniczą twardość jest doskonałym środkiem terapeutycznym i rehabilitacyjnym. No i ta przyjemna temperatura kąpieli - 28-36 stopni C. Całodzienny bilet dla osoby dorosłej kosztuje 76 zł, dla seniora 49 zł, dla dziecka 44 zł. Wstęp na 4,5 godziny odpowiednio 55 zł, 35 zł i 33 zł. www.termabukowina.pl.

 

Jedziemy zaledwie 16 km dalej na północ i trafiamy do Term Podhalańskich w Szaflarach, kolejnego bardzo popularnego miejsca z gorącą wodą. Kąpielisko zajmujące ok. 1 tys. m kw. z kilkoma rodzajami basenów, z wodą o temperaturze 30-38 stopni C, pochodzącą z pobliskiego odwiertu. Jak zapewniają gospodarze przebywanie w ich termach świetnie działa na układ mięśniowo-stawowy, łagodzi zarówno objawy chorób skórnych, jak i nerwice. A gdy zgłodniejemy, można pójść na obiad do tutejszej restauracji. Całodzienny bilet do term to 60 zł dla osoby dorosłej. Seniorzy i dzieci płacą 48 zł. www.termyszaflary.com



W Poznaniu i Uniejowie

 

Kąpieliska w górach są nowoczesne, także jeśli chodzi o wystrój. Jeśli wolimy bardziej klimatyczne miejsca, udajmy się aż do województwa łódzkiego, do miejscowości Uniejów. Tutejsze baseny termalne położone są u podnóża XIV-wiecznego zamku otoczonego XIX-wiecznym parkiem. Woda solankowa zasilająca kompleks płynie z głębokości dwóch kilometrów i ma temperaturę 34 stopni C. Solanka posiada właściwości lecznicze, między innymi pomaga w schorzeniach: reumatoidalnych, ortopedycznych, skóry, nerwobólach, dyskopatii i nerwicy.

 

Bilet wstępu dla osoby dorosłej kosztuje 7-14 zł za 60 minut (w zależności od pory i dnia tygodnia). www.termyuniejow.pl

 

Kąpielisk z naturalnie gorącą wodą jest w Polsce zaledwie kilkanaście, większość znajduje się u podnóża Tatr. Tym bardziej cieszą nowe, zwłaszcza w takim miejscu jak Poznań. Zapracowani (a więc pewnie i zestresowani) poznaniacy mogą zażyć odprężających gorących kąpieli w termach na Malcie już tej jesieni. Woda wydobywana jest tu z głębokości 1300 metrów i ma przyjemną temperaturę 40 stopni C.

 

Bilet wstępu dla osoby dorosłej kosztuje 13 -17 zł. Całodzienny bilet do term to 60 zł dla osoby dorosłej. www.maltapoznan.eu



Trochę tropików u sąsiadów

 

Ale jeśli ktoś w listopadzie naprawdę chce zapomnieć o jesiennej szarudze i zbliżającej się wielkimi krokami zimie, która potrwa znacznie dłużej niż wypada, powinien od razu zaplanować wyprawę pod Berlin, 90 km od Gubina, do miejscowości Krausnick. Tam bowiem znajduje się największy tropikalny park Europy. I to czynny przez cały rok! Tropical Islands mieści się w dawnym hangarze, liczącym blisko 70 tys. m kw. Odtworzono tu fragment dżungli Amazonii, palmowy gaj jak z Jawy, czy rajskie jaskinie Bali. Jest zawsze ciepło i słonecznie (za sprawą specjalnych lamp). Jedną z większych atrakcji są oczywiście kąpiele w ciepłych wodach. Sztuczne wiry, fontanny pojawiające się nagle pod stopami, zjeżdżalnie przy błękitnych lagunach. Do tego latynoska muzyka, brazylijskie tancerki i kuchnia Meksyku. Czego chcieć więcej w dżdżysty listopadowy dzień? 

 

Bilet dla osoby dorosłej 28,5 euro (114 zł), dla dziecka 23 euro (92 zł). tel. (informacja w j. pol.):  +48 71 784 60 60  www.tropical-islands.de

Wyobraźcie sobie, że siedzicie w wannie z gorącą wodą, a na głowę spadają wam powoli płatki śniegu. Fantastyczne doznanie, prawda? Tak właśnie poczułam się w Budapeszcie zeszłej zimy. Na dziedzińcu neobarokowego pałacu, pod gołym niebem znajdował się basen z wodą o temperaturze prawie 40 st. C. Nie, nie była podgrzewana, ale schładzana. Wydobyta z gorących podziemnych źródeł miała o 30 stopni więcej. Zanurzona po szyję, z zachwytem obserwowałam padający śnieg. Od razu było widać, że jestem turystką. Stali bywalcy, zajęci byli bowiem plotkami i grą w szachy na specjalnych, pływających planszach.



Termalne imperium

 

Wybudowane w 1913 roku Szechenyi Furdo to najpopularniejsze gorące kąpielisko w Budapeszcie. Miasto jest jedyną stolicą na świecie, która ma oficjalny status uzdrowiska. Podobnych basenów termalnych jest tu 50. Od zupełnie zwyczajnych - Dagaly, przez te zabytkowe, tureckie łaźnie - Kiraly czy Rudas z XVI wieku, po pełne przepychu, jak luksusowy basen w hotelu Gellerta, gdzie kąpała się śmietanka towarzyska z czasów cesarstwa austro-węgierskiego.

 

Węgry to prawdziwe termalne imperium. W całym kraju jest aż 1300 wypływów wód termalnych, wokół których zbudowane są baseny lecznicze i sanatoria. Jedne z ciekawszych to Eger i Miszkolc. Pierwsze słynie z Egri Bikaver, „egerskiej byczej krwi", czyli rewelacyjnego czerwonego wina. Naturalnych kąpieli można zażyć zarówno w centrum, jak i w luksusowym kompleksie basenów 5 km od miasta w Egerszalók. Od 1992 roku woda z Egerszalók zawierająca sód, wapń i magnez ma certyfikat węgierskiego ministerstwa zdrowia. Leczy schorzenia układu ruchu, rany pooperacyjne, choroby kobiece. No i rewelacyjnie działa na skołatane nerwy. Drugie miejsce to Miszkolc, leżący u podnóża Gór Bukowych. Tam znajduje się jedyne w Europie kąpielisko termalne mieszczące się w jaskini krasowej. Liczący ok. 700 m szlak kąpielowy prowadzi przez 20 grot. Z piaskowych ścian spływają kaskady błękitnej wody, która ma temperaturę 30 st. C i mnóstwo dobroczynnych pierwiastków, choćby jod, potas i brom. Wystarczy się w niej zanurzyć, albo jeszcze lepiej stanąć pod naturalnym biczem wodnym, by czerpać z niej wszystko to, co najlepsze. Zwłaszcza jeśli narzekamy na reumatyzm, problemy z układem oddechowym i nerwowym.

 

Ceny w węgierskich basenach termalnych zależą głównie od czasu, jaki chcemy w nich spędzić. Całodniowy bilet kosztuje ok. 80 zł, ale taki na 2 lub 3 godziny ok. 15 zł. www.szechenyibath.com, www.egerszalok.eu (strona po polsku).



Górskie widoki

 

Wracamy do Polski. I po drodze mijamy drugą termalną potęgę świata, czyli Słowację. Jak się tu otwiera jakieś kąpielisko, to jest już wszystko - zjeżdżalnie, sztuczna fala, wodne masaże, jacuzzi. Dodatkowym plusem są zapierające dech w piersiach górskie widoki. Najbardziej znanym i chyba najbardziej lubianym przez dzieci jest aquapark Tatralandia, niedaleko Liptowskiego Mikulasza w słowackich Tatrach Niskich. Jest tu aż 29 zjeżdżalni (całorocznie otwartych jest 9), choćby najbardziej stromy na całej Słowacji zjazd „free fall", z odcinkiem 35-metrowego swobodnego spadku. Źródło termalnych basenów znajduje się na głębokości ponad 2500 m, a jego temperatura przekracza 60 stopni C. Na górze, w basenach (także tych otwartych zimą) na szczęście jest już chłodniej - 26 i 38 stopni C. Ale wciąż zdrowo, zwłaszcza dla osób z problemami z układem oddechowym. Cena wstępu dla osoby dorosłej to 14 euro za dzień. Dla rodziny (maks. 2+3) to 29 euro.

 

Za trzygodzinny pobyt płaci się odpowiednio 12,50 i 26 euro. www.tatralandia.sk. Jeśli dla kogoś Tatralandia jest zbyt tłumna i gwarna, może odwiedzić kilkanaście innych ośrodków w okolicy.

 

A w naszych Tatrach?

 

Albo przekroczyć granicę i sprawdzić, jak to wygląda w Polsce. Zaglądamy do Bukowiny Tatrzańskiej, gdzie znajduje się ogromny aquapark Terma, świetnie spełniający rolę uzdrowiskową. Mnóstwo tu wodnych atrakcji nie tylko dla dzieci. Rwąca rzeka, wodne wulkany, jacuzzi, baseny z hydromasażem, a także spa. Woda termalna pobierana jest z odwiertu znajdującego się na północno-zachodnim zboczu Wysokiego Wierchu. Zawarte w niej składniki to m.in. sód, wapń, chlor, potas, siarka, magnez oraz chrom. Ze względu na specyficzną mineralizację, unikalny skład mikroelementów i pierwiastków, niski charakter zasadowy oraz leczniczą twardość jest doskonałym środkiem terapeutycznym i rehabilitacyjnym. No i ta przyjemna temperatura kąpieli - 28-36 stopni C. Całodzienny bilet dla osoby dorosłej kosztuje 76 zł, dla seniora 49 zł, dla dziecka 44 zł. Wstęp na 4,5 godziny odpowiednio 55 zł, 35 zł i 33 zł. www.termabukowina.pl.

 

Jedziemy zaledwie 16 km dalej na północ i trafiamy do Term Podhalańskich w Szaflarach, kolejnego bardzo popularnego miejsca z gorącą wodą. Kąpielisko zajmujące ok. 1 tys. m kw. z kilkoma rodzajami basenów, z wodą o temperaturze 30-38 stopni C, pochodzącą z pobliskiego odwiertu. Jak zapewniają gospodarze przebywanie w ich termach świetnie działa na układ mięśniowo-stawowy, łagodzi zarówno objawy chorób skórnych, jak i nerwice. A gdy zgłodniejemy, można pójść na obiad do tutejszej restauracji. Całodzienny bilet do term to 60 zł dla osoby dorosłej. Seniorzy i dzieci płacą 48 zł. www.termyszaflary.com



W Poznaniu i Uniejowie

 

Kąpieliska w górach są nowoczesne, także jeśli chodzi o wystrój. Jeśli wolimy bardziej klimatyczne miejsca, udajmy się aż do województwa łódzkiego, do miejscowości Uniejów. Tutejsze baseny termalne położone są u podnóża XIV-wiecznego zamku otoczonego XIX-wiecznym parkiem. Woda solankowa zasilająca kompleks płynie z głębokości dwóch kilometrów i ma temperaturę 34 stopni C. Solanka posiada właściwości lecznicze, między innymi pomaga w schorzeniach: reumatoidalnych, ortopedycznych, skóry, nerwobólach, dyskopatii i nerwicy.

 

Bilet wstępu dla osoby dorosłej kosztuje 7-14 zł za 60 minut (w zależności od pory i dnia tygodnia). www.termyuniejow.pl

 

Kąpielisk z naturalnie gorącą wodą jest w Polsce zaledwie kilkanaście, większość znajduje się u podnóża Tatr. Tym bardziej cieszą nowe, zwłaszcza w takim miejscu jak Poznań. Zapracowani (a więc pewnie i zestresowani) poznaniacy mogą zażyć odprężających gorących kąpieli w termach na Malcie już tej jesieni. Woda wydobywana jest tu z głębokości 1300 metrów i ma przyjemną temperaturę 40 stopni C.

 

Bilet wstępu dla osoby dorosłej kosztuje 13 -17 zł. Całodzienny bilet do term to 60 zł dla osoby dorosłej. www.maltapoznan.eu



Trochę tropików u sąsiadów

 

Ale jeśli ktoś w listopadzie naprawdę chce zapomnieć o jesiennej szarudze i zbliżającej się wielkimi krokami zimie, która potrwa znacznie dłużej niż wypada, powinien od razu zaplanować wyprawę pod Berlin, 90 km od Gubina, do miejscowości Krausnick. Tam bowiem znajduje się największy tropikalny park Europy. I to czynny przez cały rok! Tropical Islands mieści się w dawnym hangarze, liczącym blisko 70 tys. m kw. Odtworzono tu fragment dżungli Amazonii, palmowy gaj jak z Jawy, czy rajskie jaskinie Bali. Jest zawsze ciepło i słonecznie (za sprawą specjalnych lamp). Jedną z większych atrakcji są oczywiście kąpiele w ciepłych wodach. Sztuczne wiry, fontanny pojawiające się nagle pod stopami, zjeżdżalnie przy błękitnych lagunach. Do tego latynoska muzyka, brazylijskie tancerki i kuchnia Meksyku. Czego chcieć więcej w dżdżysty listopadowy dzień? 

 

Bilet dla osoby dorosłej 28,5 euro (114 zł), dla dziecka 23 euro (92 zł). tel. (informacja w j. pol.):  +48 71 784 60 60  www.tropical-islands.de

 

Autor: Anita Czech

Komentarze