Gmo – żywność przyszłości?

W 1994 roku wprowadzono na amerykański rynek pierwszą zmodyfikowaną genetycznie roślinę – pomidora FlavrSavr.

Odmiana ta charakteryzowała się przedłużoną trwałością, gdyż wolniej dojrzewała i dłużej zachowywała twardość. Rok później w amerykańskich sklepach pojawiła się druga roślina transgeniczna – odporna na wirusy dynia, a w roku 1996 – kukurydza niewrażliwa na szkodniki oraz soja niepodatna na herbicydy, czyli środki chwastobójcze. Rośliny te, zwane żywnością GMO (ang. Genetically modifi ed organisms), powstały na skutek przeniesienia na nie odpowiedniego genu z innej rośliny (jedno- lub dwuliściennej). Geny, będące fragmentami łańcucha DNA, definiują cechy dziedziczne każdego organizmu. Wprowadzenie genu ma na celu modyfikację rośliny i poprawę niektórych cech gatunkowych.


Żywność chemicznie doskonała


Niewątpliwą korzyścią żywności genetycznie modyfikowanej jest uzyskanie przez nią odporności na szkodniki, herbicydy lub niekorzystne warunki atmosferyczne – suszę, mróz
lub zasoloną glebę. W ten sposób można również zredukować ilość substancji chemicznych stosowanych do ochrony upraw oraz koszty upraw. Przykładami takich roślin są ziemniak z genem toksyczności dla stonki ziemniaczanej czy burak cukrowy odporny na glifosat.
Poza tym dąży się do udoskonalenia składu chemicznego tej żywności (np. rzepak o 40-procentowej zawartości kwasu laurynowego), a także do otrzymania roślin wytwarzających substancje o charakterze leków (np. rzepak wytwarzający hirudynę obniżającą krzepliwość
krwi czy tzw. złoty ryż, wytwarzający 20 razy więcej witaminy A niż ryż zwykły). Modyfikacje genetyczne mogą ponadto wydłużyć okres przechowywania żywności, co jest szczególnie ważne w krajach o słabo rozwiniętej sieci komunikacyjnej. Nie bez znaczenia jest również otrzymanie dzięki genetyce smaczniejszych odmian roślin. Naukowcy mają nadzieję, iż GMO będzie lekiem na niedożywienie i głód w krajach Trzeciego Świata.


Czas na "superchwasty"?

Przeciwnicy żywności modyfikowanej genetycznie podkreślają, że może ona być szkodliwa dla ludzi. Jak na razie udowodniono, iż niektóre rośliny transgeniczne produkujące toksyczne białka działają silnie alergizująco. Z tego względu każda nowo wyprodukowana genetycznie
roślina jest szczegółowo badana, czasem nawet przez kilka lat. Kolejnym niebezpieczeństwem jest możliwość przeniesienia genów odporności na szkodniki, a w rezultacie wytworzenie „superchwastów” niemożliwych do zwalczenia. Ponadto może dojść do zachwiania równowagi w przyrodzie. Istnieje obawa, iż żywność modyfikowana genetycznie wyprze ze środowiska swojego odpowiednika, a wraz z nim zniknie wiele
gatunków zwierząt. Kontrowersje wzbudza również fakt, iż produkcją żywności GMO mogą zająć się dbające wyłącznie o zysk wielkie koncerny. Warto odnotować, iż grupa przeciwników GMO jest bardzo liczna, w Polsce żywności tej sprzeciwia się przeszło 70 proc. ankietowanych, a 50 proc. jest gotowych zapłacić więcej za tradycyjnie wytworzone produkty, byle tylko nie kupować żywności transgenicznej.


Producenci i prawo

Rokrocznie zwiększają się powierzchnie plantacji roślin transgenicznych. W 2007 roku uprawy te zajmowały obszar 114,3 mln hektarów, co stanowiło przeszło 7 proc. całkowitej powierzchni upraw na świecie. Rośliny GMO produkowane są w Stanach Zjednoczonych (50 proc. upraw na świecie), Kanadzie, Chile, Argentynie, Chinach, Brazylii, a w Europie przede wszystkim w Hiszpanii. Wśród upraw modyfikowanych genetycznie dominują kukurydza i soja, a w mniejszym stopniu rzepak i bawełna. W Polsce od 2007 roku produkuje się na niewielką skalę zmodyfikowaną kukurydzę (ok. trzy tysiące hektarów pól uprawnych). Na obszarze naszego kraju dopuszcza się ponadto obrót genetycznie zmodyfikowanych produktów z soi, kukurydzy, rzepaku, buraków cukrowych i bawełny. Wyrobami modyfikowanymi mogą być więc wytwarzane z kukurydzy: mąka, olej, syrop, skrobia lub produkty z sojowym wypełniaczem – wędliny, konserwy, chleb, jogurty, ciastka, czekolada. Tanią paszą ze zmodyfikowanej soi od lat karmione są również polskie zwierzęta hodowlane.

Zgodnie z prawem Unii Europejskiej na opakowaniu należy podać informacje o składniku transgenicznym, gdy jego zawartość w produkcie przekracza 0,9 proc. masy produktu. Z kolei na żywności niemodyfikowanej genetycznie znajdą się oznaczenia No GMO lub GMO Free.

Zwierzęta modyfikowane genetycznie

Hodowla zwierząt modyfikowanych genetycznie jest trudniejsza w porównaniu z uprawą transgenicznych roślin. Jest to spowodowane skomplikowaną, długą i kosztowną manipulacją genami zwierzęcymi. Poza tym tak wyhodowane zwierzęta często chorują i są bezpłodne. Zwierzęta poddaje się modyfikacjom genetycznym głównie w celu poprawy ich cech produkcyjnych.

Autor: Natalia Zachwieja

Komentarze

  • 2016-03-31 gość

    ja dokładnie czytam etykiety na produktach te z GMO nie kupuje i świadomie unikać będę choć nie zawsze mam pewność czy wszystkie produkty są właściwie opisane.