Głowa pusta?

Biała i czerwona. Włoska i pekińska. Jarmuż, brukselka, brokuły. Kalafior, kalarepa. Warzyw z rodziny kapustowatych jest wiele i mają one wiele wartości odżywczych.

O kapuście mówi się czasem „głowa pusta", z drugiej strony każdy chyba słyszał, że ma dużo żelaza, więc warto ją jeść w przypadku anemii. Złośliwi podkreślają jednak, że tak, o ile powbija się w nią gwoździe. Z kapust największą zawartością żelaza poszczycić się może jarmuż - w 100 jego gramach jest 1,7 gramów żelaza. Dużo słabszy, porównywalny wynik osiągają kalarepa, brokuły i brukselka (0,9 g), pozostałe kapusty mają go znacznie mniej.


Jarmuż, słabo u nas znany, jest liderem niemal wszystkich porównań między różnymi kapustami. Ma zdecydowanie najwięcej potasu (gonią go, ale z dużym dystansem, brokuły i brukselka), wapnia (nie ma sobie równych), pod względem zawartości fosforu ustępuje tylko brokułom. Najpopularniejsza kapusta biała i modna od pewnego czasu pekinka są za nimi daleko w tyle.


Z witaminami jest podobnie, choć już nie tak jednoznacznie. Jarmuż jest niekwestionowanym liderem rankingu pod względem zawartości witamin: A, PP i C, a w przypadku witaminy B1 musi się dzielić pierwszą lokatą z kalafiorem (po piętach depczą im jednak kapusta włoska i czerwona). Jeśli chodzi o kwas foliowy zdecydowanie zwycięża brukselka (ale jarmuż jest blisko), a wspomniana kapusta włoska jest na najwyższym stopniu podium, gdy bierzemy pod uwagę ilość witaminy E, B2 i B6.


Smukła sylwetka?

Do tego wszystkiego kapusty mają niewiele kalorii. Pekinka ledwie 12 kcal w 100 gramach, kapusta włoska „aż" 38 (brukselka - 37). Z tego powodu po kapustę sięgają chętnie te osoby, które chcą schudnąć. Modna była kiedyś dieta kapuściana, w której podstawą pożywienia była zupa z kapusty. Co ważne - zupy tej można było według twórców diety jeść do woli, a nawet im więcej, tym lepiej, bo tym szybciej się chudło.


- Sekret tkwi w tym, że kapusta, sama zawierając wiele wody, usuwa wodę już będącą w organizmie - tłumaczy Izabela Stańczyk z bydgoskiego Centrum Edukacji Żywieniowej. - Przy stosowaniu diety kapuścianej traciło się więc kilogramy, ale poprzez utratę wody z organizmu. Osobiście zalecam zwiększenie spożycia kapusty kobietom, które mają problem z jej nadmiernym zatrzymywaniem w czasie miesiączki.


Na wiele sposobów

Kolejną zaletą kapust jest to, że można je jeść na wiele sposobów. Przede wszystkim - na surowo, samodzielnie lub w surówkach. Są jednak tacy, którzy nie mogą z tego dobrodziejstwa korzystać. Jedni z powodu niestrawności, inni z powodu problemów z tarczycą (gdy jej zła praca nie pozwala na przyswojenie właściwej ilości jodu, kapusta ten proces dodatkowo upośledza. To właśnie z powodu tych właściwości kapusty w postaci surówek nie powinniśmy jeść do ryb, zwłaszcza morskich, które są dla nas ważnym źródłem jodu).

Sposobem na niestrawność jest dodanie do kapusty kminku lub majeranku, co zapobiega wzdęciom i gazom. Dla osób z chorą tarczycą również jest dobra rada - zamiast sięgać po surowe warzywo wystarczy je zblanszować, by nie szkodziło. W takiej formie - obgotowana choćby przez 5 minut - kapusta powinna też być podawana do ryby.

Blanszowanie i gotowanie na parze są w ogóle dobrymi sposobami obróbki kapusty, jeśli nie chcemy jej jeść na surowo. - Wiele osób oburza się, gdy w restauracji dostaje brokuły gotowane na parze, bo wyglądają i smakują niemal jak surowe. Ci ludzie są przekonani, że dostali źle przygotowane, po prostu niedogotowane warzywo. Tymczasem jest to najlepszy sposób ich podania na ciepło - podkreśla Izabela Stańczyk.

Dłuższe gotowanie powoduje natomiast, że wiele witamin z warzyw przechodzi do wody. - I na to jest jednak sposób - podpowiada Izabela Stańczyk. - Wystarczy wykorzystać tę wodę i zrobić z niej zupę.


Kiszona tak, kwaszona - niekoniecznie

Jest jeszcze - polska specjalność - kapusta kiszona. Ukiszenie jest efektem zasolenia i fermentacji z udziałem bakterii mlekowych, które regulują pracę żołądka, chronią przed zaparciami. Tak przygotowane warzywo nie traci witamin i mikroelementów. Już jednak gotowanie z niej bigosu wiąże się z takimi stratami. Dodatkowo - jeśli bigos zawiera dużo mięsa i smażony jest na smalcu - będzie zawierał dużo kalorii. Dietetycy przyjmują, że bigos z mięsem i kiełbasą, przygotowany z użyciem smalcu (3 gramów) będzie w 400 gramach zawierał 500 kalorii.

Coraz popularniejsze są też soki z kiszonej kapusty, dostępne w wielu sklepach. Mają działanie przeczyszczające, wskazane są więc przy zaparciach. Osoby, które nie mają takich problemów, powinny już jednak sięgać po nie ostrożnie.

Pisząc o kapuście kiszonej, nie sposób nie wspomnieć o kapuście kwaszonej. Z językowego punktu widzenia to żadna różnica, z dietetycznego już jednak spora. Kwaszona kapusta nie przeszła bowiem procesu fermentacji - smak zawdzięcza dodatkowi octu i cukru. Łatwo ją odróżnić od kiszonej, bo pozostaje biała. Bakterii mlekowych w niej jak na lekarstwo, jest natomiast kwas octowy, niszczący czerwone krwinki.


Mądrości ludowe

O kapuście wiele do powiedzenia miałyby też dawne zielarki, babki zajmujące się medycyną ludową. W tej chwili z tych mądrości czerpią zwykle młode matki, które mają kłopot z zastojem mleka w piersiach - każda chyba słyszała, że w takim przypadku doskonałe są okłady ze świeżych, nieco stłuczonych liści kapusty. Po takim okładzie piersi robią się miękkie, a mleko wypływa bez przeszkód. Okłady takie leczą też różne zmiany skórne, sprzyjają gojeniu ran, zmniejszają obrzęki, bóle głowy, reumatyczne, mięśni i stawów, a nawet nerwobóle. Picie soku z kapusty medycyna ludowa zaleca natomiast przy owrzodzeniu żołądka i dwunastnicy, niedokwaśności i nadkwaśności, chorobach dróg oddechowych, strun głosowych, ogólnym osłabieniu, zapaleniu pęcherzyka żółciowego, chorobach wątroby i śledziony.

Autor: Małgorzata Grosman

Komentarze