Głaskanie powraca do łask. Jak nas masują

Masaż jest jedną z najpopularniejszych form relaksu. Nie ma bowiem nic bardziej uspokajającego niż dotyk ludzkich rąk.

Francuscy uczeni udowodnili, że personel z baru lub restauracji może liczyć na większy napiwek, jeżeli podczas obsługiwania klienta… muśnie go ramieniem lub dotknie dłonią. Dlaczego? Lubimy być dotykani w sytuacjach, które temu sprzyjają, czyli gdy jesteśmy zrelaksowani. Broń Boże, w metrze, na zatłoczonej ulicy czy w supermarkecie!

Zdaniem Izabeli Kurzejewskiej, psychologa, takie dotknięcie kojarzy się nam z dotykiem dłoni matki, dlatego właśnie masażoterapia jest tak skuteczna. Współczesnym rodzicom zaleca się masowanie swoich dzieci podczas opowiadania im wierszyków i bajek. Masaż uspokaja. Ba, w niektórych brytyjskich szkołach od tego roku pojawili się wykwalifikowani specjaliści, którzy mają za zadanie robienie masażu głowy i stóp najbardziej krnąbrnym dzieciom.


Poszczypany jak Juliusz Cezar

Podobnie jak dzieci, także dorośli potrzebują częstego dotyku. I to niekoniecznie seksualnego, tylko tego jak najbardziej neutralnego: leczniczego, relaksującego. – Człowiek jest jednością: duszy i ciała. Jeżeli ciało czuje się dobrze, lepiej też radzi sobie dusza. A ponieważ w naszych zabieganych czasach łatwiej jest zaspokoić potrzeby ciała, wielu ludzi decyduje się na masażoterapię. I to bardzo dobrze – mówi Izabela Kurzejewska.

Masaż jest prawie tak stary jak ludzkość. Wywodzi się z Indii i Chin, gdzie był elementem rytuału religijnego. W Grecji masaż miał szczególne znaczenie dla sportowców biorących udział w igrzyskach olimpijskich. W kronikach historycznych państwa rzymskiego znajduje się notatka, że Juliusz Cezar, cierpiący na rwę kulszową, leczony był masażem z zastosowaniem głaskania, szczypania i ugniatania. W niektórych krajach słowiańskich, a wiemy na pewno, że w Polsce od połowy XIV w., funkcjonowały łaźnie parowe, w których po kąpielach ludzie poddawani byli klepaniu rózgami w celu poprawy ukrwienia tkanek. O masażu w całym tego słowa rozumieniu można mówić dopiero w XVI w. Został on wskrzeszony we Francji przez znakomitego chirurga i lekarza Ambrożego Pare.

Prawdziwy jednak rozwój masażu leczniczego nastąpił dopiero na początku XIX w. dzięki lekarzom szwedzkim. Oni to opracowali metodę terapeutyczną i higieniczną zwaną popularnie „szwedzką gimnastyką”, której częścią składową był także masaż.


Siastu, ajurweda, Lomi-Lomi

Dzisiaj masaż przeżywa prawdziwy renesans, można sobie wybrać, co najmniej kilka jego rodzajów: klasyczny, relaksujący, akupresurę, ajurwedyjski, siatsu czy Lomi-Lomi.

Masażystka Urszula Andruczyk twierdzi, że jeszcze do niedawna pracowała ze starszymi osobami. – W tej chwili ponad połowa moich pacjentów to młodzi ludzie, którzy traktują masaż, jako formę relaksu, a nie poprawienia stanu zdrowia – mówi.

Masaż klasyczny jest wykonywany bezpośrednio na ciele osoby masowanej przy użyciu: oliwki, kremu do masażu, talku lub maści leczniczej. Najczęściej stosuje się tradycyjne techniki: rozcieranie, głaskanie, wyciskanie, przesuwanie, oklepywanie. Ruchy wykonywane przez masażystę powinny być spokojne, powolne, rytmiczne, łagodne. W prawidłowo wykonanym masażu relaksacyjnym następuje rozluźnienie wszystkich mięśni do tego stopnia, że ciężko nam jest zapanować nad własnym ciałem. – Podczas masażu lepiej nie rozmawiać z masażystą. Najciekawsza i najsympatyczniejsza rozmowa nie rozluźni nas tak, jak całkowite oddanie się relaksowi – radzi Izabela Kurzejewska.

Innym ostatnio popularnym rodzajem masażu jest ma-uri, pochodzący z Polinezji. Podczas zabiegu wykorzystuje się specjalnie dobieraną muzykę, która wprowadza rytm, energię i niezwykły klimat w pracy z osobą poddającą się masażowi. Ciało masowanego traktowane jest z najwyższym szacunkiem, jako „świątynia ducha”.

Istota masażu ajurwedyjskiego wiąże się z ruchem energii w ciele. Jest to subtelne połączenie masażu klasycznego i akupresury. Masaż Lomi-Lomi Nui jest formą hawajskiej „pracy z ciałem”, pochodzącą z dawnych świątyń na Hawajach. Masaż tybetański ma liczącą sobie aż 5 tys. lat tradycję. Jest połączeniem klasycznego masażu leczniczego, refleksoterapii, czyli uciskania odpowiednich punktów na stopach, oraz bioterapii. Zabieg polega na skupianiu energii za pomocą dłoni na określonych punktach ciała. Choć jest niemal bezdotykowy, działa bardzo silnie. Masażysta uciska mocniej jedynie stopy, a skórę na innych częściach ciała tylko muska opuszkami palców. Wykonuje się go u osób ciężko chorych, najlepiej po konsultacji z lekarzem.

W japońskiej odmianie masażu – siatsu – ucisk dłoni stosowany jest w celu wyregulowania fizycznej struktury organizmu i jego naturalnej wewnętrznej energii, by usunąć stany chorobowe i zachować zdrowie. Bazuje na naszej wrodzonej reakcji na dotyk, intuicji i zdolności do ćwiczenia umysłu, by radził sobie z przeciwnościami w dążeniu do osiągnięcia najlepszego stanu zdrowia i dobrego samopoczucia. Siatsu posiłkuje się kilkoma technikami, przy czym pobieżny obserwator może odnieść wrażenie, że nic właściwie się nie dzieje. Widzi zaledwie spokojne, łagodne uciskanie kciukami czy dłońmi różnych punktów na ciele.


Masaż jest dobry na wszystko

– Każdy z nas gromadzi swój stres w innym miejscu ciała. Masaż przede wszystkim rozluźnia mięśnie pasu barkowego, miednicy, szyi, w których najczęściej i najchętniej lubią się gromadzić nasze pokłady „złej energii” – tłumaczy Izabela Kurzejewska.

Oprócz tego wpływa dodatnio na samą skórę: usuwane są z niej obumarłe komórki naskórka. Staje się elastyczna i gładka. Masaż zwiększa zdolność mięśni do pracy. Po 5-minutowym masażu gotowość do wysiłku wzrasta nawet pięciokrotnie! Pod wpływem masażu zwiększa się elastyczność i wytrzymałość ścięgien, więzadeł i stopień ruchomości stawów. Dotyk dłoni pobudza układ krwionośny i limfatyczny, zwiększa szybkość usuwania z organizmu produktów przemiany materii, ułatwia odpływ krwi żylnej, zmniejsza opór krwi w tętnicach, przez co ułatwia pracę serca. Pod wpływem masażu naczynia krwionośne rozszerzają się i wzrasta szybkość obiegu krwi. Ba, masowanie polepsza także ukrwienie układu pokarmowego, co w znacznym stopniu poprawia trawienie i przyswajanie substancji odżywczych, a także przyspiesza wydalanie z przewodu pokarmowego produktów niestrawionych. Pod wpływem masażu zwiększa się ilość krwi przepływającej przez nerki.

Właściwie każdy z nas może codziennie zrobić sobie masaż. Chociażby taki najzwyklejszy, jak np. szorowanie się pod prysznicem specjalną rękawicą. Ale, uwaga! Z masażem nie należy przesadzać. Osoby chore na padaczkę, kobiety w ciąży czy cierpiący na podwyższone ciśnienie tętnicze powinni najpierw zasięgnąć porady lekarskiej.

Autor: Krystyna Romanowska

Komentarze