Gdzie ten entuzjazm po urlopie?

Andrzej wrócił w niedzielę z dwutygodniowego rejsu po Nilu, w poniedziałek poszedł do pracy i już wieczorem mówił żonie: - Jestem wykończony. Nie ma we mnie ani trochę werwy.

Monika, również po pierwszym po urlopie dniu w pracy, czuje się, jakby przekopała cały ogródek. Tomasz jeszcze gorzej, że opada z sił poczuł już po przekroczeniu progu swojej firmy. Wanda senność i nieprzyjemne sztywnienie karku odczuła „dopiero” po paru godzinach siedzenia za biurkiem. Cała czwórka pyta jednak jednym chórem: - Gdzie nasz entuzjazm? Gdzie siły? Jesteśmy wypompowani, choć po urlopie powinniśmy zabrać się do pracy ze dwojoną energią. Co się z nami dzieje? Jak wytrzymamy do następnych wakacji? Przed nami cały rok…


Dobre planowanie, to podstawa

Monika, Tomasz, Andrzej i Wanda nie muszą się martwić. Ten nieprzyjemny stan minie za dwa, trzy dni, czasami może to potrwać trochę dłużej. Całą czwórkę dopadło bowiem coś, co psycholodzy nazywają syndrom stresu pourlopowego. Powrót do zawodowych obowiązków wymagających od nas funkcjonowania na najwyższych obrotach po dłuższym wypoczynku, podczas którego jesteśmy odprężeni, zrelaksowani, to szok dla organizmu, dlatego dopada nas niewytłumaczalne zmęczenie i złe samopoczucie. Kolejne objawy tego syndromu to: nerwowość, drażliwość, ospałość, kłopoty ze snem, zniechęcenie, przygnębienie, wewnętrzne napięcie. Można jednak sobie z tym nieprzyjemnym stanem poradzić, albo przynajmniej złagodzić objawy tego powakacyjnego zniechęcenia do pracy. Jak?

Wystarczy pamiętać o kilku rzeczach i to już na etapie planowania urlopu, a nie po powrocie z niego, a przede wszystkim o tym, że:

- Im dłuższy urlop, tym lepiej. Aby naprawdę wypocząć, musimy zafundować sobie wypoczynek przynajmniej trzytygodniowy. Urlop trwający mniej niż 10 dni nie spełnia swojej roli, ponieważ w tak krótkim czasie nasz organizm nie zdąży się zregenerować - tłumaczy Barbara Lorenc, psycholog z Regionalnego Centrum Edukacji w Bydgoszczy.

- Jeśli jednak jednorazowy dłuższy urlop nie wchodzi w grę, podzielmy go chociaż na dwa, czternastodniowe. Dodatkową korzyścią, jeżeli z takiego rozwiązania skorzystamy, będzie – po powrocie z pierwszej części urlopu - świadomość, że jeszcze wszystko przed nami a to pozwoli złagodzić objawy stresu, który może towarzyszyć nam po powrocie do pracy. Co jednak, gdy o takim rozwiązaniu nie pomyśleliśmy?


Powolutku, bez nerwów

Po pierwsze, nie przejmujmy się, złe samopoczucie spowodowane powrotem do pracy minie po dwóch, trzech dniach. Po drugie… - Wróćmy do domu z wakacji jeden dzień wcześniej, na przykład w sobotę, zamiast w niedzielę. To pozwoli odpocząć nam po podróży, płynnie przejść z jednej rzeczywistości do drugiej, czyli dostosować się do nowej sytuacji, jaką niewątpliwie po czasie rozluźnienia jest powrót do pracy - podpowiada Barbara Lorenc.

A kiedy już do pracy pójdziemy? Zafundujmy sobie kwarantannę: opowiedzmy kolegom o wakacjach, zorientujmy się, co nowego wydarzyło się w firmie, zbierzmy jak najwięcej informacji o zakończonych i planowanych projektach (grunt, to wiedzieć, na czym się stoi), przejrzyjmy maile, dokumenty (spokojnie, nie będzie to czas stracony; podstawą efektywnej pracy jest jej dobra organizacja, opanowanie powakacyjnego chaosu - choćby na biurku - jest więc jak najbardziej wskazane).

- Nastawmy się pozytywnie. Jeśli lubimy swoją pracę, to nic trudnego - mówi bydgoska psycholog.

- A co później?

- Uporządkujmy wszystko i dopiero zabierzmy się do konkretnych działań, zaczynając od tych bieżących i pilnych. Jeśli mamy z tym problem, zróbmy plan i realizujmy go punkt po punkcie.

Są też tacy, którzy mówią coś jeszcze: zróbmy wszystko, by wakacyjny nastrój przedłużyć, co nie tylko nam ale i naszej rodzinie, i współpracownikom, wyjdzie tylko na zdrowie; na przykład:

- zdjęcia, które zrobiliśmy podczas urlopu, nie chowajmy w komputerze, lecz wywołajmy je, oprawmy w ramki i powieśmy na ścianie w domu; w pracy zróbmy z jednego, wybranego tapetę na ekranie monitora (taka tapeta pracownika nie rozprasza, a wręcz przeciwnie motywuje do działania);

- nie wrzucajmy do szuflad wspomnienia lata w postaci muszelek, kamyczków, figurek; połóżmy je na widocznym miejscu w pokoju, łazience, kuchni; na biurku w pracy;

- podczas urlopu jesteśmy radośni, powrót do pracy nie oznacza, że to musi się zmienić – śmiejmy się i uśmiechajmy do bliskich i znajomych jak najczęściej (śmiech to wspaniały lek na odzyskanie młodości; kiedy chichoczemy, napinamy mięśnie brzucha, które „masują” narządy wewnętrzne a wydzielające się przy tym hormony szczęścia, pozytywnie wpływają na system odpornościowy).

- nie rezygnujmy z aktywności fizycznej tak wszechobecnej podczas urlopu, po pracy wsiądźmy na rower, zapiszmy się na basen, regularnie wybierajmy się na spacery do parku, lasu; niech będzie tak, jak podczas wakacji, choć krócej; pamiętajmy - ruch wyzwala energię;

- mimo że urlop się skończył, warto nie zapominać o wypoczynku - weekendowe wypady „za miasto” pozwolą nam nie tylko przetrwać ciężki czas oczekiwania na kolejny urlop, ale i zastąpią wypijane w tygodniu hektolitry napojów energetyzujących.

A w chwilach naprawdę ciężkich? Weźmy głęboki oddech, zamknijmy oczy i przywołajmy wspomnienia: zachód słońca nad morzem, czas spędzony przy ognisku ze znajomymi, wygłupy z dziećmi podczas pieszej wycieczki w góry.


Mądry szef to wie

Dobrze byłoby, gdyby o syndromie stresu pourlopowego pamiętali także pracodawcy i zamiast, już pierwszego dnia, witać podwładnego słowami: „Widzę, że pan, pani wypoczęła; mogę więc powierzyć panu, pani zadanie, któremu poświęci się pan, pani ze zdwojoną energią”, pozwolili pracownikowi przez parę dni oswoić się z nową sytuacją, bo tak - jak już wspomnieliśmy - powrót do pracy traktuje nasz organizm. Mądry szef wie nie tylko to, że urlop pozwala „podładować akumulatory”, ale również to, że do zasypywania nowymi pomysłami pracownik nie będzie gotowy od razu.

I jeszcze jedno. Pod żadnym pozorem nie miejmy wyrzutów sumienia z powodu naszego urlopu i nie pozwólmy, by inni nas w takie wpędzili. Jednym słowem nie róbmy sobie nic ze stwierdzeń typu: „No, to ty sobie odpoczywałaś (odpoczywałeś), a my musieliśmy zasuwać”, bo każdy ma prawo do urlopu i każdy z niego korzysta. Nawet szef.

Autor: Joanna Grzegorzewska

Komentarze