Gdy wszystko łączy, a wiek dzieli

Dwudziestoletnia kobieta i pięćdziesięcioletni mężczyzna? Duża różnica wieku w związkach to żadna nowość. Czy rzeczywiście można stworzyć udany związek, nie zaglądając w metrykę? Rozmowa z Tomaszem Jarmużem psychoterapeutą, współzałożycielem toruńskiego Ośrodka Psychoterapii i Rozwoju Osobistego „PRO”.

Dlaczego niektórzy z nas wchodzą tylko w związki, w których występuje znacząca różnica wieku między partnerami? Czy psychologia może to jakoś wytłumaczyć?


Wpływają na to m.in. nasze doświadczenia z dzieciństwa. Jeśli młoda kobieta wiąże się z dużo starszym mężczyzną (różnica wieku 10-30 lat), to automatycznie nasuwa się pytanie, czy poszukuje partnera czy opiekuna? Być może kobieta ta miała nieobecnego, zdystansowanego, nietworzącego więzi emocjonalnej ojca i wiążąc się ze starszym mężczyzną chce stworzyć tę nieistniejącą więź. Może wówczas podświadomie wybierać starszych od siebie mężczyzn. Oczywiście, istnieje pytanie o seksualny charakter takiej relacji. Z jednej strony doświadczony mężczyzna może być dla młodej kobiety przewodnikiem po świecie intymności, z drugiej jednak strony wraz z upływem czasu jego potencja i atrakcyjność seksualna może się obniżać.


A związek starszego mężczyzny z młodą kobietą?


To z jednej strony szansa na przedłużenie młodości lub na tzw. drugą młodość, na poczucie bycia atrakcyjnym, posiadanie dzieci w starszym wieku. Istnieje także grupa mężczyzn cierpiących na tak zwany syndrom Piotrusia Pana. Dla nich związek z dużo młodszą kobietą jest odpowiedzią na lęk przed budowaniem dorosłego związku, przed odpowiedzialnością. Natomiast kobieta, która wiąże się z dużo młodszym mężczyzną, może pragnąć oszukać mijający czas, sprawdzić i potwierdzić swoją atrakcyjność. Może też nieświadomie wchodzić w rolę opiekunki, a więc matki dla partnera. To pozwala zaspokoić potrzebę kontroli. U motywów takiego związku leżeć może również lęk przed mężczyznami, przed dorosłą „równą” relacją.


A młody chłopak wiążący się z dużo starszą kobietą będzie szukał w niej matki?


Na przykład takiej matki, jakiej nie miał. Może pragnąć opieki, pomocy w bezpiecznym i w miarę bezbolesnym przejściu w świat dorosłych, także tej związanej z rozwiniętą już, choć niedoświadczoną seksualnością. Taka dojrzała kobieta może być doskonałą przewodniczką, choć często nie na długo. Kiedy chłopak poczuje się pewniej w swojej męskości, może zechcieć opuścić „matkę” i poszukać sobie partnerki. Matka to przecież także wizja ograniczenia wolności, pozostania wiecznym dzieckiem.


Czy w ogóle można „przeskoczyć” różnicę wieku i stworzyć szczęśliwy związek, gdy partnerów dzieli wiek?


Oczywiście, że taki udany związek jest możliwy, przypomnijmy sobie związek Magdaleny Zawadzkiej i Gustawa Holoubka, który wydawał się pełen wzajemnego szacunku i miłości. Nie wiem jednak czy różnicę wieku, szczególnie jeśli jest stosunkowo duża, można „przeskoczyć”. To tak, jakby wybierać coś, a potem nie chcieć się godzić na konsekwencje, jakie niesie ze sobą taki wybór. Taka postawa wróży problemy w relacji. Wydaje się, że wybierając bycie w takim związku, należy przede wszystkim zrozumieć i zaakceptować wszystkie konsekwencje, jakie może nieść ze sobą taki wybór. Warto też pamiętać o tym, że w takich związkach czas nie płynie równo dla obu osób.

W pewnym momencie upływ czasu może zacząć się manifestować poprzez odmienność potrzeb (potrzeba spokoju, refleksji kontra potrzeba zabawy, atrakcji), spadek zdolności fizycznych, psychicznych, choroby. Oczywiście, jeśli jest się na to gotowym, to związek taki może przynosić satysfakcję i szczęście, mimo nadchodzących zmian. Każdy z nas musi odnaleźć swój sposób na szczęście w związku.

Autor: Sybilla Walczyk

Komentarze