Gdy w głowie szumi od procentów

Czy Polacy piją? Piją. I to nie tylko w weekendy, ale i w dzień powszedni, a zwłaszcza w sylwestra i święta. Niestety, taki styl życia nie jest obojętny dla zdrowia.

Co prawda, nie jesteśmy w tym odosobnieni. Piją wszystkie narody, chociaż każdy trochę inaczej. My w alkoholu szukamy uwolnienia od stresu, leku na złe samopoczucie, Rosjanie przyjemności, a Francuzi sposobu na lepsze trawienie.

Kto Polakowi dorówna?

Statystyczny Polak wlewa w siebie ponad 10 l czystego alkoholu rocznie. To – jak przeliczyli eksperci – 52 butelki wódki, 120 butelek wina albo 480 puszek piwa. Dużo? Dużo, choć Białorusini piją więcej. Słabe to jednak pocieszenie, bo mniej pije cała reszta, np. Włosi, Hiszpanie czy Amerykanie. Ale w sumie nie ma się co dziwić statystycznemu Polakowi – okazji do picia jest tak dużo, że bycie abstynentem graniczy z cudem.

Nie bez znaczenia jest też to, co pijemy. Gdybyśmy byli rozsmakowani w rozcieńczonym wodą winie stołowym jak Chorwaci albo czerwonym winie jak Francuzi, problem byłby mniejszy. Ale nie jesteśmy. Po jakie napoje alkoholowe sięgamy więc najczęściej? Nie po wódkę, jak mogłoby się wydawać – ta pozostaje ulubionym trunkiem Białorusinów i Rosjan – lecz po piwo. Co ciekawe, pijemy go nawet więcej niż Czesi! I dodatkowo mocniejsze. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda, gdy przyjrzymy się badaniom dotyczącym polskiej młodzieży, która od piwa woli 40-procentowe trunki. Niestety.

Wątroba – poważna sprawa

Lekarze przestrzegają: jeśli nawet alkohol kojarzy nam się z dobrą zabawą i przynosi chwilową poprawę nastroju, nie zapominajmy, że tak naprawdę to trucizna, a każdy ponad miarę wypity kieliszek to zamach na nasze zdrowie. I to już od momentu, gdy alkohol znajdzie się w naszych ustach – toksycznie wpływa on na błonę śluzową jamy ustnej, język, dziąsła, a także na gardło, przełyk, żołądek i wszystkie inne organy, do których dociera krwiobiegiem.

Nierówną walkę z procentami toczy na przykład wątroba. U każdej osoby pijącej nawet nieduże ilości alkoholu może bowiem dochodzić do odkładania tłuszczu w komórkach wątroby, a to pierwszy krok do jej stłuszczenia. Przy trochę większych ilościach może dojść do alkoholowego zapalenia wątroby, a przy naprawdę dużych – do marskości. Warto wiedzieć, że stłuszczenie wątroby ustępuje po odstawieniu alkoholu, alkoholowe zapalenie wątroby, mimo że charakteryzuje się poważnymi zmianami zapalnymi i martwicą tkanki, też może być stanem odwracalnym, czego – niestety – nie można powiedzieć o marskości.

Poza tym, kiedy do organizmu trafia alkohol, wątroba – jak strażak gaszący pożar – skupia się przede wszystkim na jego metabolizowaniu, podczas gdy pozostałe procesy wątrobowe zostają zahamowane. Dotyczy to chociażby utrzymywania właściwego poziomu cukru we krwi czy oczyszczania organizmu z innych substancji szkodliwych, takich jak np. leki.

Uderzenie w serce

Kolejnym organem, który boleśnie odczuwa nasze zamiłowanie do picia, jest serce. A jak serce, to i układ krążenia. Wygląda to tak:

  • po pierwsze, alkohol wypity w ilościach umiarkowanych zwiększa przepływ krwi przez naczynia, co powoduje ich rozszerzenie – daje to fałszywe uczucie ciepła, choć tak naprawdę ciało wychładza się;
  • po drugie, duże ilości alkoholu mogą też podnosić ciśnienie krwi, co z kolei zwiększa ryzyko zawału serca;
  • po trzecie, wysokie stężenie alkoholu we krwi bywa także przyczyną niebezpiecznych dla życia zaburzeń rytmu serca (najczęściej spotykane zaburzenia rytmu serca będące następstwem nadużywania alkoholu to migotanie przedsionków i stanowiący zagrożenie dla życia częstoskurcz komorowy);
  • po czwarte, może dojść do uszkodzenia mięśnia sercowego (tzw. miokardiopatia alkoholowa), choroby niedokrwiennej serca czy udaru mózgu.

Jak groźne są dla człowieka te „incydenty”, nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Wystarczy przypomnieć, że w wyniku zawału serca rocznie umiera w Polsce około 200 tys. osób.

Pożywka dla gruźlicy i raka

Z medycznych statystyk jednoznacznie wynika, że osoby nadużywające alkoholu częściej niż osoby niepijące zapadają na choroby zakaźne, w tym zapalenie płuc, gruźlicę, zakażenia krwi czy choroby układu moczowego. O tym, że alkohol upośledza funkcje układu odpornościowego, bezsprzecznie świadczy też fakt, że u takich osób częściej niż u innych pojawiają się komórki nowotworowe.

Świadomość tego, że picie alkoholu może być przyczyną raka, nie jest w Polsce zbyt wysoka. Sprawa jest o tyle poważna, że nie chodzi tu o jeden rodzaj nowotworu, lecz cały zestaw. Regularne picie alkoholu zwiększa bowiem ryzyko wystąpienia raka jamy ustnej, gardła bądź przełyku, krtani, a także wątroby czy piersi u kobiet. Co gorsza, by zachorować, wcale nie musimy pić na umór: to, czy zgubna dla konkretnej osoby będzie duża czy niewielka ilość alkoholu, zależy od wieku, stanu zdrowia, diety oraz płci (kobiety w tym „rankingu” wypadają gorzej).

Zasada „nie ma bezpiecznej dawki alkoholu” dotyczy też wszystkich innych problemów wynikających z picia alkoholu, w tym upośledzenia pamięci, utraty libido, impotencji, bezsenności, alkoholowej choroby trzustki, dolegliwości jelitowych, problemów z żołądkiem, pogorszenia procesów trawiennych, zahamowania łaknienia, zaburzeń neurologicznych, nie wspominając o uzależnieniu.

Pijany – nieszczęśliwy – kac

Pijemy więc. Młodzi, dojrzali, starzy. Mężczyźni i kobiety (choć te trochę mniej, bo w przybliżeniu 60 proc. tego, co płeć przeciwna, niezależnie od rodzaju trunku). Po wódkę sięgamy najczęściej, by ubarwić większe (i ważne) spotkania towarzyskie, wino pojawia się podczas rodzinnych „zjazdów”, piwo natomiast najchętniej pijemy z przyjaciółmi (albo sami). Bywa też, że się upijamy. I to zazwyczaj wódką. Nic więc dziwnego, że następnego dnia rano dopada nas kac: pęka nam głowa, a przede wszystkim „suszy” nas. I tu pojawia się pytanie: dlaczego po wypiciu dużej ilości alkoholu czujemy to wzmożone pragnienie?

To efekt działania alkoholu na przysadkę mózgową. Jedną z funkcji przysadki jest bowiem wydzielanie wazopresyny, hormonu odpowiedzialnego za przeciwdziałanie odwodnieniu organizmu. Alkohol drastycznie ogranicza wydzielanie tego hormonu, a jego niedobór ma bezpośredni wpływ na upośledzenie wchłaniania wody przez organizm. W wyniku tego nie ma równowagi między płynami wchłanianymi a wydalanymi z organizmu. Dochodzi wówczas do odwodnienia, czego pierwszym objawem jest uczucie suchości w ustach.

I to odwodnienie organizmu oraz obecność i nadmiar w organizmie aldehydu octowego, który jest produktem rozkładu etanolu, odpowiadają za pozostałe objawy kaca. Jak im zaradzić? To proste – nie upijać się.

W tekście wykorzystano m.in. badania Międzynarodowej Agencji Badań nad Rakiem, badania CBOS, dane Światowej Organizacji Zdrowia oraz informacje udostępnione przez Państwową Agencję Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.


Alkohol to najczęstsza przyczyna chorób wątroby w krajach rozwiniętych.

--

Alkohol obniża poziom glukozy we krwi i wypłukuje witaminy oraz mikroelementy takie jak magnez, potas, witamina C i witaminy z grupy B.

--

Czy wiesz, że w Europie co czwarty zgon w grupie wiekowej 15-29 lat jest spowodowany przez alkohol? Wyniki te nie powinny zaskakiwać, bo to właśnie Europejczycy przodują w ilości spożywanego alkoholu.

--

Z badań wynika, że spożycie mocnych alkoholi rośnie w weekend, i to aż trzy-, czterokrotnie.

--

Organizm kobiety radzi sobie gorzej z alkoholem niż organizm mężczyzny, co jest wynikiem różnicy w ilości gromadzonej w ciele wody.

--

Przyjmuje się, że śmiertelna dawka to od 5 do 8 g czystego alkoholu na kilogram masy ciała.

--

Czy wiesz, że umieralność kobiet nadużywających alkohol jest wyższa niż mężczyzn? Jej główne przyczyny to: alkoholowe uszkodzenie wątroby, alkoholowe zapalenie trzustki, wypadki i przemoc, samobójstwa, nowotwory i choroby serca.


Autor: Joanna Grzegorzewska, fot. Thinkstock

Komentarze