Gdy nastolatek nie chce się uczyć

Ma czas na komputer, kino, trening i spotkania z przyjaciółmi. Gdy pytasz o lekcje, słyszysz, że szkoła jest nudna. Czy to tylko przejściowy bunt, czy poważniejszy problem?

Często uczniowie, którzy w szkole podstawowej mieli dobre stopnie, w gimnazjum, a potem w liceum mają już gorsze oceny. Dla rodzica to szok, gdy widzi, jak nastolatek zaczyna przynosić głównie dwóje albo oświadcza wprost, że nauka jest bez sensu, a chodzenie do szkoły wcale go nie interesuje.
Dziecko dorośleje, zmienia się. Rodzic powoli traci autorytet, ważniejsze od jego opinii staje się zdanie rówieśników. Nastolatka nie można już tak kontrolować, jak w szkole podstawowej, i dokładnie sprawdzać, czy odrobił lekcje. Nie znaczy to jednak, że powinniśmy mówić: „Nie chcesz się uczyć, to nie, twoja sprawa, najwyżej będziesz w przyszłości zamiatać ulice”.
– Dziecko nie bez powodu może stracić zainteresowanie nauką – przekonuje Ewa Grzybowska, psycholog z poradni ELPIS i Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej nr 16 w Warszawie. – Trzeba przede wszystkim stwierdzić, dlaczego nie chce się uczyć. Wtedy można mu pomóc.


Nowa szkoła

– Dla dziecka zmiana szkoły jest dużym szokiem. Pomiędzy szkołą podstawową a gimnazjum i liceum istnieje przepaść. W każdej z tych szkół są dużo większe wymagania, dziecko początkowo nie potrafi im sprostać – wyjaśnia Ewa Grzybowska.
Często w nowej szkole trzeba inaczej się uczyć. Nauczyciel nie prowadzi już uczniów za rękę tak, jak to było w podstawówce, nie dyktuje zadań. Oczekuje, że sami będą notować. Materiał do nauczenia jest znacznie obszerniejszy, często trzeba szukać odpowiedzi w innych źródłach niż podręcznik. Do tego dochodzi zmiana środowiska; nowi koledzy, nauczyciele. Niektóre dzieci, szczególnie te wrażliwsze, mogą czuć się zagubione. W słowach: „Nie będę się więcej uczyć, to nudne” może się kryć wołanie do rodziców o pomoc.


Nic nie rozumiem!

– Niektórzy mają zdolności humanistyczne, inni raczej do przedmiotów ścisłych. Nie można oczekiwać, że dziecko z każdego przedmiotu będzie przynosić piątki. Warto podkreślać jego dobre, mocne strony – radzi Ewa Grzybowska.
Często nastolatek nie chce się uczyć, bo nie daje sobie rady z określonym przedmiotem. Zwykle dotyczy to przedmiotów ścisłych, jak matematyka, fizyka, chemia, a także języków obcych. Jeśli ma braki z poprzednich lat, jego kłopoty pogłębiają się. Nawet gdy mocno się stara, nie jest w stanie zrozumieć kolejnych tematów. „Skoro to, co robię nie przynosi efektów, to po co mam się uczyć, i tak to nic nie da!” – myśli.
Jeśli taka sytuacja miała miejsce w podstawówce, zwykle pomagał rodzic. W gimnazjum czy liceum to już znacznie trudniejsze. Często zdarza się, że rodzice nie radzą sobie ze szkolnym materiałem. Zresztą, zwykle nastolatek nie chce już uczyć się z mamą czy tatą, uważa, że to wstyd.
– W takim przypadku najlepiej pomyśleć o korepetycjach – podpowiada psycholog. – Ważne, żeby znaleźć dobrego korepetytora. Może on pokazać nastolatkowi inny sposób uczenia, który bardziej go przekona.
A jeśli korepetycje nie pomagają? Warto porozmawiać z nauczycielem, dowiedzieć się, jak on to wszystko widzi. Przyjrzeć się wymaganiom, jakie stawia szkoła. Może są one za wysokie?
– Posyłamy dziecko do renomowanej szkoły i chcemy, by było tam najlepsze. A nie każde ma takie zdolności i potrafi sprostać rywalizacji – przekonuje psycholog. – Oczywiście, nie zalecałabym pochopnie zmieniania szkoły, ale czasem jest to jedyne wyjście. Warto się nad nim zastanowić.
Jeśli dziecko wkłada duży wysiłek w naukę, a nie przynosi to efektów, to często się poddaje i przestaje się angażować: „Skoro jestem złym uczniem, nic ze mnie nie będzie, to po co mam się uczyć?”.
Wtedy zmiana szkoły może przynieść dobry efekt. Jednak warto tę sprawę skonsultować z dzieckiem, nauczycielami i wychowawcą.


Nielubiany kujon

W każdej klasie są osoby, które się uczą, i takie, które się nie uczą lub deklarują, że tego nie robią. Zwykle ta druga grupa jest większa, bardziej poważana w klasie i atrakcyjniejsza. A nastolatek chce właśnie do niej należeć. Dla niego jest bardzo ważna akceptacja rówieśników. Nie chce być nielubiany. Trzeba to też zrozumieć.
– Warto jednak starać się, by ta grupa nie stała się dla naszego dziecka punktem odniesienia – dodaje psycholog. – Trzeba wspierać zainteresowania dziecka, znaleźć jego mocne strony, podkreślać je. Dobrze jest, jeśli poza szkołą znajdzie jakąś swoją pasję, dzięki której poczuje się pewne siebie, będzie mogło zaimponować kolegom.


Nie myśli o przyszłości
Czasami nastolatek nie chce się uczyć do matury. Uważa że jest już dorosły, więc sam może decydować o swoim życiu. Pozwólmy mu poczuć, że nie decydujemy za niego – podpowiada Ewa Grzybowska. – Warto z nim rozmawiać, pytać, jak widzi swoją przyszłość. Nie powtarzajmy mu codziennie: „Jak nie będziesz się uczyć, nie zdasz matury”. Moim zdaniem wystarczy jedna poważna rozmowa na ten temat.
Podczas takiej rozmowy można skłonić nastolatka, by spróbował nakreślić różne scenariusze swojej przyszłości. Warto zapytać, co zrobi, jeśli nie dostanie się na studia. Gdy odpowie, że pójdzie na płatne studia, zadajmy mu pytanie, kto za nie zapłaci. Jeżeli stwierdzi, że sam zarobi pieniądze, niech doda, o jakiej pracy myśli i jak chce ją sobie znaleźć.
– Dobrze jest go zapewnić, że jeśli będziemy widzieć, że wkłada dużo pracy w to, aby dobrze zdać maturę, może na nas liczyć. Jednak to on musi podjąć ostateczną decyzję i zacząć działać. Jestem przeciwna takiemu holowaniu w nieskończoność dorosłego już przecież człowieka i ułatwianiu mu życia – dodaje psycholog. – To on musi wiedzieć, do czego i po co nauka będzie mu potrzebna. Czasem warto mu pozwolić na popełnienie błędu i poniesienie konsekwencji złej decyzji. Na błędach przecież wszyscy się uczymy...


Obiecaj nagrodę

Określ możliwości i cele, które ma osiągnąć. Muszą być możliwe do spełnienia. Dla jednego dziecka będzie to więc czwórka na koniec roku z fizyki, dla innego zdanie egzaminu FCE z angielskiego. Powiedz, że jeśli mu się to uda, to spełnisz jego marzenie, np. kupisz nowy rower albo zafundujesz atrakcyjny wyjazd wakacyjny.


Nie strasz
„Jeśli nie zaczniesz się uczyć, będziesz miał szlaban na komputer, zabronię ci chodzić na treningi i spotykać się z kolegami”. W ten sposób pogłębiasz tylko bunt nastolatka i powodujesz, że traci do ciebie zaufanie. Jeśli spełnisz groźbę i obierzesz mu jego przyjemności, będzie mieć do ciebie żal. Jeśli groźby nie spełnisz, stwierdzi, że nie warto stosować się do twoich zakazów i nakazów, bo nie ma za to żadnych sankcji.

Autor: Katarzyna Kwiatkowska

Komentarze

  • 2016-03-31 gość

    dlaczego tylko dorośli mają rozwijać wspólczucie i zrozumienie dzieci a one nie ? Kiedy zaczna jak będą dorosłe?

  • 2016-03-31 gość

    A ja wam powiem gdzie tkwi problem. Mam syna w 3 klasie gimnazjum .Cała szkoła podstawowa dzieciak miał czerwony pasek .Teraz kończy gimnazjum i jest dobrze ,średnia 4,35.Było mu trudno się uczyć ,bo tu nauczyciele nie robią kartkówek, zadanej pracy domowej nie sprawdzają, a prawie nigdy jej nie zadają. Są 2 sprawdziany w półroczu i oto cała filozofia. Demotywują nasze dzieci owe ciała pedagogiczne i wnioskuję o zamknięcie gimnazjów. Nie martwcie się kochane mamy -spróbujcie postawić się w sytuacji waszych dzieci i rozmawiajcie spokojnie i łagodnie. pozdrawiam

  • 2016-03-31 gość

    mam syna w drugiej klasie gimnazjum .Syn sprawia problemy wychowawcze.Nie chce się uczyć do szkoły chodzi jak chce albo nie trafia na pierwsze lekcje.Wiecznie siedzi przy laptopie i gra do nocy .rano ma problemy ze wstawaniem .wiem ze poświęcam synowi mało czasu .Kupilismy mieszkanie i wiekszośc czasu spedzamy w pracy lub urządzaniu mieszkania.moje rozmowy z synem nie dają rezultatu ,czuje że go tracę bardzo KOCHAM mojego syna przez 10 lat wychowywałam go sama trochę syna rozpuściłam ,chcialam zastąpić ojca i matkę zarazem jak pomóc synowi i sobie .brak mi sił.

  • 2016-03-31 gość

    Mój syn ma 20 jedynek a dopiero 2 miesiąc nauki . co będzie potem ?straciłam do niego świete zaufanie .A moja córka już ma 10 piątek i 1 szustke , choiciaż z niej moge być dumna .oby nie poszła na złą droge jak mój syn ! Całuski Renata P.

  • 2016-03-31 gość

    Gość: Niestety można to wszystko wiedzieć i też nie mieć wpływu na dziecko . Mój syn sam wybrał sobie szkołę średnią, pozwoliłam mu na to, może nie dobrze. Już po 1 szym semestrze uznal,że za dużo nauki, szkoła zbyt ambitnych ludzi, ale jak proponowąłam zmianę szkoły , nie chciał. No i jest problem; 2 klasa i .. zostanie na drugi rok. Nieciekawie bo za 2 lata inna matura będzie , inaczej będą ich uczyć. Moje gadanie nie pomaga, przykład życia też nie. Jestem załamana, do kogo po pomoc się udać, jak pomóc dziecku?