Gdy ktoś bliski odchodzi? cz.2

Żałoba sprawia, że czas i świat zatrzymują się w miejscu. Jak sprawić, by znowu nabrały tempa? Jak poradzić sobie w nowej, niekoniecznie łatwej sytuacji?

Krok po kroku

Psycholodzy badający ludzi w żałobie dość zgodnie wyróżniają cztery stadia tego procesu. Czas trwania i intensywność każdego z nich zależy od bardzo wielu czynników. Od tego, czy ktoś zmarł nagle, czy po długiej chorobie, jakie były relacje w rodzinie. Nie u wszystkich też występują pełne cztery fazy. To naturalne, że rodzice, którzy utracili dzieci, nigdy nie pogodzą się z ich śmiercią.

Faza pierwsza to szok. Absolutne zaskoczenie, które przejawia się odrętwieniem lub wybuchem płaczu. W jednej chwili w głowie zaczyna się bieganina myśli, a ciało reaguje spłyconym oddechem, szybszym biciem serca i drżeniem. Może pojawić się niechęć do jedzenia, picia i wszelkich kontaktów z ludźmi.

Kolejny etap to rozpacz. Ma różne oblicza, czasem osoba czuje złość, że została sama na tym świecie. Niektórzy mogą godzinami płakać i rozpaczać. U większości występują kłopoty ze snem i problemy gastryczne. Zwykle taki stan może trwać kilka tygodni. Dotychczasowe życie jest kompletnie zdezorganizowane, a osoba w żałobie nie jest w stanie nad nim zapanować i normalnie funkcjonować.

Smutek i zagubienie stanowią kolejną fazę. W tym stadium emocje przeplatają się falowo: żal miesza się z lękiem, który może osiągnąć nawet poziom paniki. Naturalną rzeczą jest wtedy poczucie bezsilności i utraty sensu życia. Taka osoba zwykle zaniedbuje swoje dotychczasowe zainteresowania. Ten stan trwa zwykle kilka lub kilkanaście miesięcy i bardzo łatwo może przerodzić się w depresję. Badania dowiodły, że na tym etapie odporność ulega osłabieniu, a w badaniu krwi widoczny jest spadek liczby limfocytów, odpowiedzialnych za obronę naszego organizmu.

Ostatni etap to reorganizacja, czyli stopniowe układanie sobie życia na nowo. Nieobecność osoby zmarłej zaczyna się wreszcie traktować jak fakt nieodwracalny. Emocje wyciszają się i choć nadal zerkanie do domowego albumu wywołuje łezkę w oku, to jednak czujemy się pogodzeni z tym wzruszającym wspomnieniem.


Wyjątki

W psychologii mówi się też o nietypowym przebiegu żałoby. To te sytuacje, gdy pozostająca przy życiu osoba udaje, że nic się nie wydarzyło. Nie okazuje smutku czy rozpaczy. Z drugiej natomiast strony może być niebywale aktywna zawodowo, zapracowana, zaangażowana. Ucina wszelkie rozmowy o zmarłym. Nazywa się to zablokowaniem żałoby.

Równie niekorzystna jest sytuacja, gdy dochodzi do jej opóźnienia, bo np. dana osoba nie mogła sobie pozwolić na rozpacz przy bliskich. Często dzieje się tak, gdy kobieta zostaje sama z maleńkimi dziećmi. Tak mocno przejmuje się nimi, że nie pozwala sobie na rozklejenie się i chwile słabości. Taki stan nie może trwać długo. Trzeba go odreagować.

Żałoba może przyczynić się do wystąpienia lub zaostrzenia istniejącej choroby psychicznej. Może spowodować pojawienie się lub nasilenia nerwicy depresyjno-lękowej, choroby psychosomatycznej lub społecznego nieprzystosowania. Choroby istniejące uprzednio mogą ujawnić się lub nasilić. Dlatego tak ważne jest, by wspierać wdowy i wdowców. Zwracać uwagę, czy nie dzieje się z nimi coś niepokojącego (nagłe chudnięcie, wycofanie i oschłość w kontaktach z ludźmi to tylko kilka z takich sygnałów).


Powiedz - żegnaj

Unikając żałoby, spychamy wszystkie trudne uczucia tak głęboko, że cały ból zostaje jakby zamknięty. To, co najczęściej uniemożliwia nam przejście żałoby i jej zakończenie, to ucieczka przed wejściem w nią w ogóle. Osoba pogrążona w żałobie może płakać, rozpaczać, być smutna, nie mieć na nic ochoty. I – choć może się to wydawać trochę irracjonalne – ma też prawo przeżywać złość na zmarłego. Ma prawo do wszystkich uczuć, jakie się w niej pojawią. Również do strachu o siebie i swoje zdrowie.

Autor: Joanna Szutkowska

Komentarze