Gdy ktoś bliski odchodzi cz.1

Żałoba sprawia, że czas i świat zatrzymują się w miejscu. Jak sprawić, by znowu nabrały tempa? Jak poradzić sobie w nowej, niekoniecznie łatwej sytuacji?

Śmierć zawsze przychodzi w niewłaściwym momencie. Nie ma rodziny, dla której starta bliskiej osoby nie byłaby trudna do zniesienia. Różnice polegają tylko na tym, jak każdy z nas upora się ze smutkiem i żalem. O jednym trzeba pamiętać: żałoby nie da się uniknąć ani przyspieszyć. Jak na ironię wiele osób próbuje to zrobić i to właśnie one najgorzej znoszą rozstanie z bliskimi.


Pancerz obojętności

Niektórzy porównują żałobę do psychicznej rany. Im bardziej udajemy, że jej nie ma, tym dłużej będzie krwawić. Przejście poszczególnych etapów smutku to najlepszy sposób, by nawet najgłębsza z ran zabliźniła się i zagoiła. Z reguły trwa to mniej więcej rok. Nie powinniśmy na siłę skracać tego czasu lub udawać, że już wróciliśmy do pełnej formy. Zdaniem psychologów tłumienie w sobie emocji jest szkodliwe zarówno dla psychiki, jak i dla ciała.
Niewypłakane łzy mogą być przyczyną podatności na katary, infekcje gardła, przeziębienia i anginy – badania wskazują, że tak właśnie się dzieje z dziećmi, które nie płaczą. A i dorośli mogą się o tym przekonać, obserwując reakcje własnego ciała, kiedy wstrzymują płacz. Oczy, cała twarz, gardło, czasem także górna część klatki piersiowej są jakby opuchnięte. Niektóre części ciała wykazują bolesność nawet bez dotknięcia albo pojawia się w nich kłucie. Nieraz to doznanie jest na tyle intensywne, że ludzie, opisując je, mówią: „Myślałam, że mi serce pęknie” albo „Czułem, jakby mnie miało za chwilę rozsadzić”. Takie napięcie musi gdzieś znaleźć ujście.


Morze łez

Czy to znaczy, że powinniśmy pozwolić ludziom płakać i nie pocieszać ich na siłę? – Po stracie bliskiej osoby nawet sto godzin płaczu to może być za mało – powiedziała w jednym z wywiadów Anna Dodziuk, psychoterapeutka i autorka książki „Żal po stracie, czyli o przeżywaniu żałoby”. – Jeśli przyjrzymy się tradycyjnym kulturom, zobaczymy to wyraźnie. W większości z nich jest podobnie – kiedy człowiek umiera, jego najbliżsi rozpaczają, rozdzierają szaty, płaczą. Podczas ceremonii pogrzebowej wspomina się zmarłego, ludzie żegnają się z nim, próbują jakoś zakończyć związane z nim wątki swojego życia. Najbliższych obowiązuje ścisła żałoba, która trwa w niektórych kulturach tydzień, w innych miesiąc. To jest okres, kiedy można się skupić na intensywnym przeżywaniu cierpienia, na uprzytomnieniu sobie w pełni, co się stało.

Autor: Joanna Szutkowska

Komentarze