Gdy krew nie odpływa - żylaki

Przed kilku laty lekarze sprawdzali powszechność występowania chorób żył u Polaków. Badania, mające określić skalę ich występowania, dały zatrważające wyniki. Okazało się, że objawy ze strony układu żylnego kończyn dolnych, od najlżejszych po zaawansowane, ma aż połowa dorosłych Polaków.

Zwykle zaczyna się niewinnie – od pojawienia się na nogach tzw. pajączków, czyli od uwidocznienia się drobnych naczyń krwionośnych leżących tuż pod skórą. Jeśli jesteś kobietą – strasznie cię to zdenerwuje, zwłaszcza jeśli lubisz krótkie spódniczki. Biegniesz więc do dermatologa, by zamknąć brzydkie naczynka, a gdy już to zrobisz, czujesz się o niebo lepiej. Problem w tym, że to może wcale nie być koniec, ale dopiero początek kłopotów z nogami.


Niewielka zmiana, wielki dyskomfort

Żylaki to schorzenie powierzchniowego układu żylnego, który odprowadza z kończyn tylko 10 procent krwi, niewielki więc jest jego wpływ na prawidłowe jej krążenie w organizmie. Biorąc pod uwagę te dane można by dojść do wniosku, że zmiany chorobowe w obrębie tego układu powinny w niewielki sposób oddziaływać na organizm. Jest to błędny wniosek, nawet bowiem przy lekkich zmianach wielki może być dyskomfort odczuwany przez osobę chorą.


Ciężkość i kurcze

Pajączkom towarzyszy często wieczorna ciężkość nóg, czasem dochodzą do tego również nocne, bolesne kurcze łydek i tzw. zespół niespokojnych nóg, czyli częste zmienianie pozycji nóg w spoczynku, bo każda poprzednio wybrana szybko staje się niewygodna. Objawy te nie muszą wcale oznaczać, że mamy problem z żylakami, powinny jednak skłonić do wizyty u lekarza pierwszego kontaktu, bo niewątpliwie są sygnałem, że coś złego dzieje się w organizmie.


Większość bagatelizuje

Załóżmy jednak, że, jak bardzo wielu rodaków, przeoczyliśmy lub zbagatelizowaliśmy te pierwsze sygnały. W takim przypadku musimy liczyć się z pojawieniem się kolejnych zmian na nogach, które dostrzeżemy w postaci poskręcanych i nabrzmiałych żył. Te symptomy powinny nas już bezwzględnie sprowokować do wizyty u lekarza. Ich wystąpienie jest sygnałem czytelnym nawet dla laika, bo każdy z nas ma przecież w rodzinie lub wśród znajomych kogoś, kto cierpi z powodu żylaków.


Zgrubienia, przebarwienia, obrzęki

Z czasem skręcone i nabrzmiałe żyły uwypuklają się, potem pojawiają się na nich zgrubienia. Źle odżywiona skóra łuszczy się. Dalszy postęp choroby widoczny jest w postaci przebarwień żylnych, szczególnie w okolicy kostek – plamy mają kolor brązowy. W gorące dni, jakich nie brakło tegorocznego lata, a zwłaszcza w upalne wieczory, kostki są też obrzęknięte. U kobiet objawy choroby mogą wzmagać się wraz ze zmianami hormonalnymi związanymi z miesiączkowaniem. Ostatnim, najcięższym objawem żylaków są otwarte rany – owrzodzenia.


Nie tylko wiek

Wspomniane na wstępie badania wykazały, że owrzodzenia występują u 1,5 proc. osób, u których wykryto jakiekolwiek objawy choroby. Najcięższe z nich – począwszy od przebarwień, czyli przewlekła niewydolność żylna – występują przede wszystkim u osób starszych. Wiek i postępujące w związku z nim osłabienie ścian żylnych to tylko jeden z czynników sprzyjających chorobie. Są nimi także spadek aktywności oraz zesztywnienie i ograniczenie ruchomości stawów. Czasem choroba pojawia się jednak już u dwudziestolatków. U młodych kobiet pierwsze jej symptomy mogą wystąpić na przykład w ciąży.


Bo krew nie odpływa

Ani wieku, ani ciąży nie można jednak „obwiniać” o to, że są przyczynami powstawania żylaków. Przyczyną tą są bowiem nieprawidłowości w odprowadzaniu krwi z kończyn dolnych. Gdy proces ten przebiega prawidłowo, krew, która płynie najpierw w dół, bez problemu pokonuje też drogę do góry. Jej cofaniu się, poddaniu się siłom ciążenia zapobiegają prawidłowo działające zastawki żylne. Jeśli jednak nie spełniają one dostatecznie swej funkcji lub gdy żyły są rozszerzone, krew cofa się, zamiast płynąć we właściwym kierunku. Dzieje się tak również w przypadku, gdy mięśnie łydek są przykurczone i osłabione. A jeśli krew nie odpływa z żył we właściwym tempie, zaczyna w nich zalegać, co prowadzi do wzrostu ciśnienia żylnego. Nadciśnienie uruchamia całą kaskadę procesów patologicznych.


Likwidacja nadciśnienia

Celem leczenia choroby na każdym etapie jest więc likwidacja nadciśnienia żylnego, nawet jeśli pacjenci zgłaszają się do lekarza jedynie z przyczyn estetycznych, bo chcieliby, by ich nogi znów ładnie, zdrowo wyglądały. Pacjentom z niewielkimi zmianami lekarze proponują zwykle kompresjoterapię, która polega na stosowaniu specjalnych uciskowych podkolanówek, pończoch czy rajstop, dobieranych na miarę w sklepach medycznych. Kompresjoterapię stosuje się także w późniejszych stadiach przewlekłych zaburzeń żylnych. Terapia ta często wspomagana jest lekami zmniejszającymi obrzęk i uszczelniającymi ściany żył.


Czasem potrzeba chirurga

W przypadku zmian zaawansowanych i dokuczliwych stosuje się rozwiązania radykalniejsze – operacyjnie usuwa się niewydolne pnie żylne. Metoda ta nosi nazwę strippingu i polega na nacięciu żyły poniżej i powyżej zmian, a następnie na usunięciu poszerzonej żyły. W przypadku mniejszych żylaków metodę usuwania fragmentów żył nazywa się miniflebektomią. Zabieg polega na niewielkim nacięciu skóry i usunięciu żylaka za pomocą haczyka.
Nowoczesne, specjalistyczne ośrodki chirurgiczne proponują też inne metody leczenia żylaków. Skleroterapia kompresyjna polega na przykład na ostrzykiwaniu żył lekami powodującymi ich zarastanie. Podobny skutek daje leczenie wewnątrznaczyniowe, w którym wykorzystuje się sondy emitujące światło laserowe.


Bezruch i gorące kąpiele

Lekarze nie mają wątpliwości – radykalne, chirurgiczne zabiegi powinny być ostatecznością, zawsze bowiem lepiej chorobie zapobiegać i zwalczać jej pierwsze, nieuciążliwe objawy, niż narażać się na dyskomfort, cierpienie, chirurgiczny zabieg i konieczność pobytu w szpitalu. I wymieniają czynniki sprzyjające chorobie: codzienne długotrwałe stanie lub siedzenie w bezruchu. Nadwagę, u kobiet także obciążenie organizmu dodatkowymi kilogramami w ciąży. Noszenie wysokich obcasów, obcisłej bielizny, skarpet i podkolanówek z mocnymi ściągaczami, gorące kąpiele. Wyeliminowanie tych czynników może znacząco zmniejszyć ryzyko zachorowania na żylaki, choć czasem ma ono także podłoże genetyczne, a w takim przypadku zagrożenia nie da się uniknąć.

Autor: Małgorzata Grosman

Komentarze