Gdy dziecko odchodzi z domu - syndrom pustego gniazda

Syndrom opuszczonego gniazda to z jednej strony czas, w którym przed rodzicami świat  staje otworem, a z drugiej czas zmagania się z nieobecnością dzieci i konfrontacji z samym sobą i partnerem.

Naturalny czas

W każdej rodzinie nadchodzi „okres pustego gniazda”: kiedy dorosłe dzieci podejmują decyzję o opuszczeniu domu rodzinnego. Następuje to wcześniej czy później, nawet, jeśli polega tylko na układaniu sobie życia indywidualnie pod wspólnym dachem z rodzicami. Pociechy stają się samodzielne, chcą być niezależne i posiadać własne zdanie. Dla części rodziców jest to bardzo trudny emocjonalnie czas, z którym nie chcą się pogodzić i odbierają go jako osobistą klęskę wychowawczą. Zwłaszcza kobiety, jako matki częściej niż ojcowie, nie mogą mentalnie rozstać się z dzieckiem. Bo oznacza to dla nich życie bez utrwalonej przez lata struktury, bez wielu wyznaczających codzienność konieczności. Ale przede wszystkim bez poczucia, że komuś są potrzebni i mają dla kogo żyć.

Znacznie łatwiej funkcjonować jest rodzicom, którzy zrozumieli proces pustego gniazda i to, że jest to zjawisko naturalne. Że wychowanie dzieci to nie jedyna, życiowa rola jaką mieli do spełnienia.


Dobre strony „pustego gniazda”

Masz pięćdziesiąt lat. Możesz biegać po domu nago, zapraszać znajomych, częściej chodzić na aerobik, głośno śpiewać od rana. Masz więcej czasu, niż kiedykolwiek wcześniej. Masz szansę od nowa nauczyć się myśleć o sobie, robić coś dla siebie, odszukać swoje marzenia (np. o podróżowaniu) i zacząć je realizować. Bo lekarstwem na syndrom pustego gniazda może być znalezienie lub odnalezienie dawnych pasji.

Jeżeli relacja z twoim partnerem jest w złej kondycji to nadszedł najlepszy czas na odświeżenie uczucia między wami. Pójście na kolację, wybranie się do kina, na weekend za miasto, czy wycieczka pozwolą odbudować zaniedbaną więź…

W krajach Europy rodzice wręcz ze zniecierpliwieniem i utęsknieniem czekają na „puste gniazdo”. Dlaczego? Bo kojarzą ten czas z zasłużonym odpoczynkiem i zajęciem się sobą ze świadomością dobrze spełnionego obowiązku rodzicielskiego. Są w kwiecie wieku, dojrzali, wiedzą, czego chcą od życia, mają wiele pomysłów na przyszłość.


Morał

Rodzice! Wychowujecie dzieci dla społeczeństwa i innych ludzi, a nie dla siebie. Jeśli chcecie, aby w rodzinie panowała zdrowa atmosfera, pozwólcie dorosnąć „dorosłym” dzieciom i bądźcie z nich dumni. Kolejny etap życia czeka!

Zobacz także: Dieta 3D Chili

Autor: Andżelika Korczak-Urban, psycholog

Komentarze