Gdy ból staje się chorobą

Czasem towarzyszy nam krótko, kiedy indziej przynosi długotrwałe cierpienie, stając się chorobą samą w sobie. Jak współczesna medycyna radzi sobie z uśmierzaniem i leczeniem bólu?


W 1986 roku Światowa Organizacja Zdrowia wydała specjalną instrukcję, która podkreślała wagę leczenia bólu oraz wskazywała przewlekły ból jako jedną z najpoważniejszych chorób, wymagających leczenia za wszelką cenę. Instrukcja ta była w istocie apelem do lekarzy, aby zaczęli traktować ból, przeżywany przez pacjentów, z należytą uwagą i dokładali wszelkich starań, aby z nim walczyć. Dzięki farmakoterapii, terapii manualnej i innym formom leczenia bólu jego uśmierzenie do poziomu akceptowanego przez chorego jest możliwe niemal w każdym pojedynczym przypadku. Prawo do ulgi w bólu jest jednym z podstawowych praw człowieka, zapewnianym dodatkowo przez odpowiedni zapis w Polskiej Karcie Praw Pacjenta.


Dlaczego boli?

Ból spełnia bardzo istotną rolę w organizmie – informuje nas o zagrożeniu. Gdy złamiemy rękę, mówi nam o tym, żeby na jakiś czas ograniczyć aktywność ruchową. Tak działa to w przypadku tzw. bólu ostrego, który trwa krótko, jest wynikiem drażnienia receptorów nerwowych i mija wraz z wywołującą go chorobą. Ból ostry, czy to pourazowy, czy pooperacyjny, można uśmierzyć u każdego pacjenta. Bardziej skomplikowaną sprawą jest tzw. ból przewlekły. Ma on dużo bardziej złożone przyczyny powstania, trwa długo (definicja mówi o ponad trzech miesiącach) i z czasem traci funkcję informacyjną dla organizmu chorego, stając się chorobą samą w sobie. O ile z bólem przewlekłym o typie receptorowym (taki występuje np. przy rwie kulszowej) dzisiejsza medycyna radzi sobie niemal w stu procentach, o tyle bóle niereceptorowe, wynikające z uszkodzenia obwodowego lub ośrodkowego układu nerwowego, nie zawsze udaje się uśmierzyć. Tego rodzaju przypadki to jednak niecałe pół procenta wszystkich bólów przewlekłych. Dlaczego więc np. 50-80 proc. chorych na raka skarży się na niedostatecznie opanowywane dolegliwości bólowe?


Ból szkodzi!

W naszym społeczeństwie istnieje silne przekonanie, że „musi boleć”. To oczywiście nieprawda. Lekarz, który udziela pacjentowi pomocy ma dwa zadania. Po pierwsze, zapobiec, właściwie rozpoznać i leczyć (przyczynę, nie tylko objawy!) chorobę, po drugie, zapewnić choremu ulgę w cierpieniu. Każdy człowiek odczuwa ból inaczej, dlatego badanie bólu opiera się na czysto subiektywnych metodach. Lekarze, pielęgniarki i cały personel medyczny muszą nauczyć się wierzyć pacjentom, którzy mówią o swoim cierpieniu, nawet jeśli w części przypadków będą spotykać się z kłamstwem.

Ból szkodzi i to na różne sposoby. Ten przewlekły wpływa na nieprawidłową pracę układu oddechowego czy układu krążenia. Ból towarzyszący chorobom układu ruchu może prowadzić do przykurczów mięśniowych i powstawania niewłaściwego wzorca napięć mięśniowych, skutkujących wadami postawy. W szpitalu chorym standardowo mierzy się podstawowe parametry życiowe, takie jak tętno czy temperaturę ciała. Dlaczego jedynie w rzadkich przypadkach monitorowane jest natężenie bólu? Stosując dziesięciostopniową skalę odczuć własnych pacjenta przyjmuje się, że najwyższa ocena natężenia bólu, jaka może zwalniać od leczenia przeciwbólowego, to trójka. Wartości powyżej piątki, w przypadku bólu długotrwałego i niewłaściwie leczonego, skutkują degradacją psychiki, czasem depresją, a nawet myślami samobójczymi.


Szkodliwa morfinofobia

W ubiegłym roku mieliśmy do czynienia z czterema przypadkami samobójstw w polskich szpitalach, co wywołało zainteresowanie Rzecznika Praw Obywatelskich, który skierował do minister zdrowia pytanie o standardy leczenia pacjentów cierpiących na ból przewlekły. Sprawa ta odsłoniła skalę i znaczenie problemu, pokazując równocześnie, że apel Światowej Organizacji Zdrowia sprzed blisko 25 lat w Polsce niewiele pomógł. Na silny ból powinno oddziaływać się silnym lekiem przeciwbólowym, tymczasem lekarze wybierają odpowiedni preparat, kierując się najczęściej swoim przyzwyczajeniem. Lekarze rodzinni i interniści przeważnie przepisują pacjentom paracetamol lub leki z grupy niesteroidowych leków przeciwzapalnych i przeciwbólowych. Rzadko sięgają po pochodne morfiny opioidy, środki silne, ale skuteczne i w pewnych przypadkach niezastąpione. Nie pomagają w zmianie takich nawyków ostre regulacje prawne, zmuszające lekarzy do wypisywania większości opioidów na specjalnych receptach.

Szkodzi jednak przede wszystkim powszechne przekonanie o uzależniającym charakterze leków opioidowych. Co prawda substancje te, wedle wiedzy farmakologicznej, są narkotykami i możliwość uzależnienia się od nich jest faktem, jednak stosowane dla łagodzenia bólu, a nie wywoływania przyjemności, uzależniają mniej jak 5 proc. chorych. Ponadto stosowane przez producentów metody, np. przedłużonego uwalniania leku, sprawiają, iż owe preparaty są pod tym względem dużo bezpieczniejsze. W XXI wieku mamy narzędzia pozwalające nam niemal zawsze wygrywać w walce z bólem. Nie pozostaje nic innego, jak z narzędzi tych skorzystać.


Szpitale bez bólu

W Polsce istnieje ponad dwieście poradni przeciwbólowych. Co z tego, skoro większość z nich specjalizuje się tylko w jednej metodzie lub leczeniu konkretnych chorób. Od niedawna, m.in. dzięki działaniom Polskiego Towarzystwa Badania Bólu (PTBB), a także w pewnej mierze dzięki interwencji Rzecznika Praw Obywatelskich, problematyka bólu spotyka się z właściwym podejściem. Choć to zaledwie kropla w morzu potrzeb, istnieje 16 poradni przeciwbólowych, które posiadają certyfikat przyznany przez wspomnianą wyżej organizację i leczą w sposób kompleksowy, z zastosowaniem różnorodnych metod. Odbywają się kursy poświęcone doszkalaniu personelu medycznego z zakresu wiedzy o bólu i metodach jego uśmierzania, a na Uniwersytecie Jagiellońskim utworzone zostały studia podyplomowe poświęcone tym zagadnieniom.

Jednym z działań dających najwięcej wiary w powszechną zmianę jest, prowadzony przez PTBB, program certyfikacji szpitali – „Szpital bez bólu”. Specjalne certyfikaty otrzymują te szpitale, które spełniają wyznaczone przez PTBB kryteria i są w stanie zapewnić swoim pacjentom odpowiedni standard leczenia bólu, w szczególności bólu pooperacyjnego. Oprócz ciągłych szkoleń personelu i właściwego podejścia do chorych, istotnym warunkiem otrzymania certyfikatu jest regularne prowadzenie oceny natężenia bólu u operowanych pacjentów. Wszystkie te działania mogą nie tylko zapewnić odpowiedni komfort leczenia pacjentów, ale, co równie ważne, przyczynić się do krótszego czasu hospitalizacji i zmniejszenia liczby powikłań pooperacyjnych.

Autor: Katarzyna Jakubowska

Komentarze