Gdy bocian omija wasz dom

Gdy w rok po ślubie rodzina daje młodej parze do zrozumienia, że czas na dziecko, można to uznać za nietakt lub żart. Bo przecież to przyszli rodzice decydują, czy już czas na potomka.

Jeśli para współżyje ze sobą rok, nie stosuje żadnych środków antykoncepcyjnych i przez ten czas nie dochodzi do ciąży, to według norm WHO, jest to pierwszy sygnał wskazujący na ewentualne kłopoty z płodnością. Ale na pewno nie powód do paniki. Lekarze praktycy twierdzą bowiem, że nawet po 2 latach współżycia nie musi dojść do ciąży. Ale już wtedy należy rozpocząć badania, które pozwolą stwierdzić, czy i co jest nie w porządku. Im wcześniej wykryje się przyczyny, tym lepiej. Bo czas nie jest sojusznikiem przyszłych rodziców. Jeśli więc bocian omija wasz dom, nie warto zwlekać z wizytą u specjalisty. Przy czym, uwaga! Dotyczy to zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Według lekarzy przyczyny bezpłodności rozkładają się po równo na obie płcie.


Kłopoty kobiet

Statyczna polska kobieta wydaje na świat 1,39 potomka. Tymczasem tylko dla zastępowalności pokolenia matek przez córki wskaźnik ten powinien wynosić więcej niż dwoje dzieci. Obecnie częściej niż 20-30 lat temu do gabinetów lekarskich zgłaszają się pary, którym nie udaje się doprowadzić do ciąży. Nie musi to od razu oznaczać bezpłodności. Jednak płodność nie jest dana nikomu raz na zawsze.


Dr n. med. Medard Lech ginekolog: – Wiemy o ograniczeniach płodności związanych z wiekiem. Dziewczyny w wieku poniżej 16 lat i kobiety powyżej 40-45 lat mają mniejszą szansę na zajście w ciążę niż te w wieku 17-39 lat! Dla zdrowych kobiet w wieku 20-29 lat ryzyko pojawienia się trudności z zajściem w ciążę wystąpi w 3-6 przypadkach na 100. Ale już w wieku 30-34 lata ryzyko to wzrośnie dwukrotnie, a w wieku 35-39 czterokrotnie. Tak więc jeżeli kobiety starają się opóźnić zajście w pierwszą ciążę do 30 lub 35 lat, to muszą się liczyć z większym ryzykiem niepowodzeń.

Poza tym, im później dochodzi do pierwszej ciąży, tym mniejsza szansa, by kobieta urodziła jeszcze drugie i kolejne dzieci. Najlepiej byłoby zgłosić się do ginekologa, gdy dopiero planuje się ciążę. Wówczas można sprawdzić stan zdrowia kobiety, ocenić potencjalnie płodność, usunąć ewentualne przeszkody, często w ogóle niebrane pod uwagę przez samą zainteresowaną, np. utrzymujące się zaburzenia miesiączkowania, które mogą zagrażać płodności. W przypadkach takich wizyt niejako „profilaktycznych” lekarz zaczyna od ustalenia, czy istnieje zagrożenie płodności, następnie leczy ewentualne zaburzenia, najczęściej z dobrym skutkiem. Jeśli jednak pacjentka ma za sobą długotrwałe kłopoty z zajściem w ciążę, to rozpoczyna się nierzadko żmudne dochodzenie przyczyn. A może ich być wiele. Gdy już lekarz postawi diagnozę, zaczyna się leczenie. Ale bywa, że, szczególnie u kobiet w wieku powyżej 35 lat, jedynym rozwiązaniem staje się tzw. rozród wspomagany, co może oznaczać przyjmowanie leków ułatwiających owulację albo zdecydowanie się na metodę in vitro.


Problemy mężczyzn

W Polsce liczbę mężczyzn dotkniętych niepłodnością szacuje się już na 500-600 tys. Jednak wielu z nich nie przyjmuje do wiadomości, że mogą mieć kłopoty z płodnością, gdyż to zaburza im postrzeganie własnej męskości. Tymczasem w krajach zachodniej Europy mężczyźni bez większych oporów zgłaszają się na badanie, gdy zbyt długo czekają na ojcostwo.


Dr n. med. Robert Jarema, chirurg, urolog, konsultant ds. andrologii: – Warto, by takie wzorce upowszechniły się i u nas. Bezzasadny jest lęk przed badaniem. Wizyta u lekarza oznacza stereotypowo najpierw wywiad, następnie badanie pod kątem ewentualnych zaburzeń rozwoju narządów płciowych, nieprawidłowości anatomicznych, zmian wyglądu itp. Podstawowe jest badanie nasienia. Pacjent powinien być do niego przygotowany, czyli nie współżyć przez 3-5 dni przed badaniem, przez tydzień unikać alkoholowych okazji i generalnie prowadzić zdrowy tryb życia. Na wynik badania czeka się zależnie od placówki dobę lub kilka dni. Bywa jednak, że samo badanie nasienia nie wystarczy do postawienia diagnozy, a zwłaszcza do późniejszego leczenia. Mogą więc być konieczne badanie hormonalne, obrazowe, np. USG, konsultacja androloga, badanie genetyczne, biopsja jąder, badanie chromatyny plemnikowej albo najnowsze – tzw. MSOME. Pozwala ono tysiąckrotnie powiększyć plemniki, a tym samym ustalić ich ewentualne nieprawidłowości.Terapia niepłodności męskiej zależy od przyczyny. Leczenie farmakologiczne, hormonalne stosuje się przy hypogonadyzmie i wtedy gdy generalnie zbyt niski jest poziom hormonów. Przy chorobach ogólnoustrojowych leki musi dobrać specjalista od wykrytego schorzenia. Przy niedrożności przewodów wyprowadzających nasienie czy żylakach powrózka nasiennego konieczny jest zabieg chirurgiczny. Leczenie niepłodności wymaga konsekwencji i cierpliwości. Bo np. cykl tworzenia się plemników trwa ok. 3 miesięcy. Po to, by pod wpływem leków nasienie uzyskało odpowiednie parametry, czekać więc trzeba pół roku lub dłużej. Czasu wymaga także powrót do formy po zabiegu usuwającym wady anatomiczne. Jeśli jednak żadna z kuracji się nie sprawdza, stosuje się tzw. rozród wspomagany i wskazuje możliwości in vitro.



Nie poddawać się, lecz walczyć!

W potocznej rozmowie nierzadko używa się zamiennie słowa niepłodność i bezpłodność. Podobnie zresztą nawet w popularnych publikacjach medycznych sprzed kilkunastu czy kilku lat. Obecnie zarówno w literaturze, jak i w praktyce specjaliści rozróżniają te dwa określenia. Bo niepłodność to schorzenie, z którym trzeba i warto się zmierzyć. Bardzo często zwycięsko. Natomiast bezpłodność to stan, w którym zawiodły wszystkie metody leczenia albo też nieusuwalny okazał się defekt anatomiczny czy fizjologiczny.


Zuzanna Celmer, psychoterapeutka, jedna z pionierek psychoterapii małżeńskiej w Polsce: – Z mojej praktyki wynika, że nie warto poddawać się, lecz walczyć o swoje rodzicielstwo. Utwierdzają mnie w tym opowieści pacjentek o długich staraniach o dziecko, czasem z koniecznością przeleżenia części ciąży w szpitalu i opisy radości i szczęścia, gdy doszło do narodzin długo oczekiwanego potomka. Myślę, że obecnie z problemem niepłodności do lekarzy lub do przychodni specjalistycznych zgłasza się coraz więcej osób. Najczęściej od razu parami. Poza tym szukając sposobów, by mimo wszystko zostać rodzicami, część pacjentów szuka też pomocy w gabinetach medycyny wschodniej, stosuje zalecenia ich specjalistów, decyduje się na akupunkturę. Brak potomstwa przestał już być problemem wstydliwym, być może dlatego, że dotyka coraz więcej par. Nie ukrywa się już przed rodziną swoich starań o potomka, leczenia, wizyt u specjalistów. Przeciwnie, mówi się o tym i dostaje prawdziwe wsparcie. Bywa, że kiedy zawodzi leczenie, ludzie decydują się na adopcję i część tych adopcyjnych rodziców, w krótkim czasie po przysposobieniu cudzego dziecka, nieoczekiwanie dostaje od losu lub swoich zasobów psychofizjologicznych szansę na upragnione, własne dziecko, często oczekiwane przez wiele lat.

Autor: Ewa Łuszczuk

Komentarze