Gdy błędnik jest w błędzie. O chorobie lokomocyjnej

Cierpi na nią co piąty pasażer. Nie odpuszcza nawet zwierzętom. I choć choroba lokomocyjna nie jest chorobą, potrafi zepsuć każdą podróż.

Większość z nas nie wyobraża sobie życia bez samochodu. Od kiedy pojawiły się środki lokomocji, świat stał się mniejszy. Podróżujemy, zwiedzamy i …cierpimy. Choroba lokomocyjna zwana także kinetozą to zmora wakacyjnych, rodzinnych wyjazdów. Jej objawy mogą występować przy podróży każdym środkiem lokomocji, a nawet gdy płyniemy statkiem - choroba morska jest jedną z odmian choroby lokomocyjnej.


Oczy swoje, błędnik swoje

Najczęściej problem ten dotyczy dzieci i kobiet. Panowie stosunkowo rzadko cierpią w aucie czy autobusie, co nie znaczy oczywiście, że nie znają tych dolegliwości. Z choroby lokomocyjnej nie można się wyleczyć, ale maluchy mają szansę z niej „wyrosnąć”. Zaburzenie to jest związane z pobudzeniem w trakcie jazdy błędnika. Znajduje się on w uchu wewnętrznym i przesyła do mózgu informacje o położeniu ciała, czyli o tym, czy jesteśmy w ruchu, czy nie.

- Ale w trakcie jazdy samochodem może on mieć problem z interpretacją tego, co się dzieje. Informuje nasz mózg, że się nie ruszamy, a jednocześnie oczy przekazują informację, że się przemieszczamy – tłumaczy Lech Hejka, specjalista laryngolog. - Organizm nie jest w stanie powiązać sprzecznych sygnałów i uruchamia reakcje obronne, objawiające się pod postacią kinetozy.


Możesz sobie pomóc

Na szczęście dolegliwości związane z kinetozą można zmniejszyć stosując się do kilku prostych rad.

- W pociągach czy autobusach powinniśmy siadać przodem do kierunku jazdy i wybierać miejsce w połowie wagonu lub autobusu – tu ruch jest mniej odczuwalny – tłumaczy dr Lech Hejka. - Przed wyjazdem trzeba ograniczyć się do lekkostrawnego posiłku i zrezygnować z napojów gazowanych. W trakcie jazdy nie powinno się zwracać uwagi na mijane drzewa czy budynki i często robić przerwy na zaczerpniecie świeżego powietrza. Nie można czytać czy oglądać filmów.


Imbir na pomoc

W aptekach można kupić tabletki, także homeopatyczne, łagodzące dolegliwości choroby lokomocyjnej. Powinien je dobrać lekarz. Niektórych z nich nie można stosować u dzieci, kobiet w ciąży i karmiących. Część wywołuje skutki uboczne – senność i otępienie. Maluchy mają tendencję do przesypiania podróży, a wówczas mija nam ona bez niespodzianek. Natomiast u dzieci nieco starszych objawy kinetozy pojawiają się przeważnie dopiero po 30 minutach, zatem należy robić częste przerwy. Podczas postoju staraj się uspokoić dziecko i skierować jego uwagę na inne tory. Gdy jednak to nie pomoże i pojawią się wymioty, niech dziecko położy się na wznak i głęboko oddycha. Na czoło malucha połóżmy mokry ręcznik, pamiętajmy o uzupełnianiu płynów.


Trenuj, a się przyzwyczaisz

Chorobę lokomocyjną można pokonać. Im częściej będziemy wsiadać do samochodu czy autobusu, tym szybciej nasz organizm zacznie łączyć fakty i nudności miną. W walce z dolegliwościami choroby lokomocyjnej mogą pomóc także metody naturalne. W aptekach dostaniemy specjalne plastry, które przyklejone na nadgarstek likwidują objawy kinetozy. Mogą z nich korzystać zarówno dzieci jak i kobiety w ciąży. Niektórym osobom pomaga picie herbaty imbirowej. Przygotowanie jej jest bardzo proste - mieszamy ¼ łyżeczki sproszkowanej rośliny i zalewamy wrzątkiem lub gotujemy przez 10 minut dwa jej plastry. Napój można dosłodzić do smaku. Oczywiście nie podajemy go niemowlętom. W aptekach możemy też kupić tabletki ziołowe na bazie imbiru.


Burek też nie lubi jeździć

Choroba lokomocyjna męczy także zwierzęta. Z jej powodu cierpi około 17 proc. psów. Pierwszym symptomem sygnalizującym złe samopoczucie psa jest niepokój. Może pojawić się też skurcz mięśni, drgawki, nudności i ślinotok. Jednak im częściej zwierzę podróżuje, tym szybciej adoptuje się do stresującej sytuacji. Możemy też kupić weterynaryjny lek, przeznaczony specjalnie do zapobiegania chorobie lokomocyjnej u zwierząt.

Autor: Sybilla Walczyk

Komentarze