Gaumardżos znaczy „na zdrowie”

Doskonała kuchnia, bajkowe krajobrazy i legendarna już gościnność. Polacy coraz częściej zbaczają z kursu na Egipt i Tunezję decydując się na wakacje w Gruzji.

„Gość jest zesłany przez Boga" to gruzińskie przysłowie, o znaczeniu którego na własnej skórze przekonało się wielu naszych rodaków. Atrakcje tego kraju docenili między innymi Anna Dziewit-Meller i Marcin Meller, którzy w ubiegłym roku napisali książkę, będącą zbiorem relacji z podróży do państwa nad Morzem Czarnym. „Magazynowi Aptekarskiemu" powiedzieli, jak Gruzja odmieniła ich życie.


Gruzja to kraj dla wielu nieodkryty. Z jakiego powodu skierowaliście swoje kroki właśnie tam. Dlaczego ciągle wracacie?


Anna Dziewit-Meller (ADM): Nie ma drugiego takiego kraju, a oboje zwiedziliśmy ich już całkiem sporo. Gruzja jest piękna, różnorodna, ma wspaniałą kulturę i tradycję, ale to co nas najbardziej w niej pociąga to ludzie. Mamy tam swoją „wicerodzinę", do której wracamy zawsze, gdy jesteśmy w Gruzji. To nasi serdeczni przyjaciele, tak samo ważni, jak ci tu, na miejscu.


Co najbardziej urzekło was w tym kraju? Czy Gruzja zaskakuje?


ADM: Gruzja to niesamowite krajobrazy, przepiękne góry, ale nie tylko. To doskonała kuchnia i wspaniałe wino. Genialna jest gruzińska muzyka, zarówno ludowa, jak i ta całkiem współczesna. Tbilisi i Batumi to świetne miasta i dla maniaka historii, i dla wesołego klubowicza. No i ludzie - najbardziej gościnny naród świata.


Jaki jest stosunek Gruzinów do Polaków? Co o nas wiedzą?


Marcin Meller (MM): Chyba w żadnym innym kraju Polacy nie są tak ciepło przyjmowani. Wynika to z historii, czasów jeszcze carskich, gdy tysiące Polaków mieszkało bądź służyło w armii na terenach Gruzji. Potem wspólnego doświadczenia czasów komunizmu i podobnego, pełnego poczucia humoru radzenia sobie z trudna epoką. A ostatnie lata i problemy ze wspólnym sąsiadem, w tym kontrowersyjny w Polsce, ale bardzo doceniony przez Gruzinów lot prezydenta Lecha Kaczyńskiego w czasie wojny z Rosją spowodowały, że bycie Polakiem daje w Gruzji premię na dzień dobry, a Polska jest wręcz modna.


Udało wam się znaleźć wspólny język z Gruzinami. Czy jesteśmy do siebie podobni?


MM: Zastaw się, a postaw się, jakoś to będzie, spontaniczność, serdeczność, skłonność do improwizacji, radość życia, przywiązanie do swojego kraju - wszystko to powoduje, że łatwo nam się porozumieć. Zazwyczaj Polak będzie czuł się w Gruzji lepiej niż w jakimkolwiek innym kraju.


Jak powinni zaplanować swoją podróż ci, którzy wybierają się do Gruzji? Na co powinni się przygotowywać? Czego mogą się spodziewać?


MM: Najlepiej jechać na własną rękę i nie przesadzać z planowaniem. Na początek najlepiej przeczytać naszą książkę (uśmiech) i „Toast za przodków" Wojciecha Góreckiego. Potem przewodnik wydawnictwa „Bezdroża", albo po angielsku wydawnictwa „Bradt" - szczególnie polecamy, bądź „Lonely Planet". Świetnym źródłem informacji praktycznych jest forum dyskusyjne w portalu www.kaukaz.pl. Gruzja, nawet jeśli szalona, jest normalnym krajem. Są bankomaty, kantory, dobrze zaopatrzone sklepy, wszędzie można dostać się transportem publicznym, relatywnie niedrogo można wynająć taksówkę, by zaoszczędzić czas.


Co, oprócz wspomnień, warto przywieźć z tego kraju?


ADM: Kobiety na pewno będą zachwycone piękną biżuterią wytwarzaną w Gruzji - to emalia na srebrze i złocie, elegancka i niepowtarzalna. Sama zawsze coś stamtąd przywożę, bo nie mogę się powstrzymać widząc te cuda. Panowie za to niewątpliwie będą chcieli zaopatrzyć się w znakomite gruzińskie wino. Można je już, co prawda, kupować w Polsce, ale takie przywiezione stamtąd na pewno będzie budziło w nas więcej nostalgii (uśmiech).


Czy łatwo jest pogodzić podróże z wykonywaną pracą?


ADM: Niestety nie. Bardzo byśmy chcieli znów ruszyć przed siebie na nieco dłużej. Pomysłów na nowe książki podróżnicze mamy mnóstwo, tylko skąd brać na to czas?


„Gaumardżos! Opowieści z Gruzji" to jednorazowa przygoda czy początek dłuższej znajomości z literaturą podróżniczą?


ADM: Mamy nadzieję, że to nie koniec. Plany, jak już mówiłam, mamy bogate, także nowe plany gruzińskie, bo bynajmniej nie wyczerpaliśmy tematu pisząc „Gaumardżos! Opowieści z Gruzji", mamy zatem nadzieję, że w końcu uda się nam za to zabrać.

Autor: Anna Rokita

Komentarze