Gadżet kuchenny show

Obok ładnych i przydatnych narzędzi kuchennych pojawiają się w sklepach różnego rodzaju „kuchenne absurdy” – sprzęty, których sens istnienia stoi pod dużym znakiem zapytania. Szczególnie drogie sklepy celują w gadżetach, które mają pozory wykwintności, ale do niczego tak naprawdę potrzebne nie są. Przeciętny klient wybucha na ich widok śmiechem, wpada w kompleksy (że jest taki nienowoczesny) albo myśli: „Czego to ludzie nie wymyślą...”.

Bo jak zachować się, gdy...ktoś wmawia, że kwadratowe jajo jest modniejsze od jaja jajowatego. Tak, tak. Wymyślono coś w rodzaju kwadratowego słoiczka do gotowania... kwadratowych jajek. No, bo jak to – układamy kwadratową wędlinę, ser, a przy tym jajowate jajko? To takie pospolite.


...nagle stwierdzamy, że nasze pojemniczki do żywności są nieeleganckie. Konieczne jest bowiem posiadanie specjalistycznych, np. małych, szklanych, z pokrywką – większego do czosnku, a mniejszego do przekrojonej cytryny.
À propos cytryn – euforię może wzbudzić śliczna, lśniąca praska do jednego plasterka tego owocu. Do tej wyciskarki powinni chyba dodawać gratis dystyngowanego kamerdynera. No bo takim cudeńkiem samemu cytrynę traktować? To nie wypada.

Powszechnie wiadomo, że chleb najlepiej kroić nożem z dużymi ząbkami lub z pofalowanym brzegiem. Jeśli jednak ktoś myśli, że nadaje się on do wszystkich rodzajów pieczywa, to grubo się myli – do bułek jest specjalny nóż. Taki sam jak do chleba, tylko mniejszy. Różnica między nimi jest taka, że jeden jest do bułek, a drugi do chleba.


Rzekome ułatwienia

Niektóre urządzenia teoretycznie mają ułatwić życie domorosłym kuchmistrzom. To nic, że wykorzystując zwyczajny nóż czy widelec, można zrobić coś szybciej i mniej przy tym nabrudzić. Ale to przecież takie nieefektowne.
Taki na przykład czosnek – w designerskich sklepach można znaleźć obierak do czosnku. Jest to rulonik plastycznego tworzywa. Kiedy włoży się do środka ząbek czosnku i pokula, to spadną z niego łuski.

Ciekawe, czy to urządzenie uchroni ręce przed specyficznym zapachem? Chyba nie bardzo, bo czosnek i tak trzeba wyjąć, a skorupki wyrzucić. Kiedy czosnek jest już obrany, można umieścić go w siekaczu, który wygląda jak pojazd kosmiczny na kółkach. Okrągły, przejrzysty korpus wypełnia się czosnkiem i jeździ się nim po blacie. W tym czasie znajdujące się w środku ostrza siekają zawartość na kawałeczki. Urządzenie jest świetnym prezentem dla panów tęskniących za dzieciństwem – w trakcie siekania można wołać: brumm, brumm...

A jak, na ten przykład, sprawdzić, czy makaron się już ugotował? Widelcem, łyżką do makaronu? A fe! Trzeba użyć testera, którego długa rączka zakończona jest podwójnym ząbkiem. Pewnie po to, by nie wyciągnąć więcej niż jednej nitki makaronu na spróbowanie. Tylko jak czymś takim sprawdzić, czy ugotował się już, np. makaron muszelki?


„Bo w mym domu rośnie pnącze” tarka z tarką mi się plącze...

Kiedy przegląda się ofertę sklepów z gospodarstwem domowym, ma się wrażenie, że niektóre proste w założeniu sprzęty kuchenne rozmnażają się przez pączkowanie i ulegają mutacji. Można także nabawić się kompleksów. Okazuje się bowiem, że cytryna otarta na zwykłej tarce jest nieelegancka. Wykwintna jest tylko skórka starta na specjalnej, malutkiej i płaskiej tareczce. Żeby zaś zetrzeć gałkę muszkatołową, niezbędne jest posiadanie specjalnej, malutkiej i okrągłej tareczki. Pomysłowość w zakresie tarcia jest niespożyta. Istnieją zatem tarki: leżące, tworzące trójkąt z podłożem, w kształcie młynka, osobne do szatkowania ziemniaków, tarcia sera... i tak bez końca. Jak widać, kto chce być na czasie, powinien swoją stojącą, solidnie opartą o podłoże tarkę z różnymi ostrzami odstawić do lamusa. I zainstalować w kuchni dodatkową szafkę na tego typu sprzęt.


Kuchenna „złota malina”

Zwycięzcą tego subiektywnego zestawienia uroczych, aczkolwiek zbędnych urządzeń kuchennych zostaje: obieraczka do jabłek. Urządzenie owo przymocowuje się do stołu podobnie jak maszynkę do mięsa. Jabłko umieszcza się w czymś w rodzaju imadełka, które utrzymuje owoc w pionie i umożliwia jego obracanie. Na wysięgniku umieszczone jest ostrze, które obiera jabłko podczas, gdy właściciel cudownego tego narzędzia pieczołowicie kręci korbką. Ale jabłko „obiera się samo”. Nic to, że trzeba przy tym pobrudzić kilka naczyń (skórka do czegoś musi spaść), namęczyć się z zamocowaniem jabłka i kręcić pracowicie korbką. Efekt jest bezcenny.


Na koniec

Aby pozbyć się stresu związanego z uczuciem posiadania przestarzałej kuchni i stosowania nienowoczesnych metod przy robieniu posiłków, można rzucić o ścianę antystresowym bananem lub pomidorem (owoce wykonane z plastycznego materiału dostępne w sklepach internetowych). Albo powbijać wykałaczki w „kuchenną laleczkę voodoo” będącą jednocześnie pojemnikiem na owe wykałaczki. Potem nabrać dystansu i uśmiechnąć się do siebie.

Autor: Joanna Wereszczyńska

Komentarze