Fobie narodowe

Można bać się kajaków albo utraty duszy. Lodowego potwora albo kary bogów. To, co dla jednych jest niepojęte, dla innych jest całkiem zrozumiałe – pisane kodem kulturowym. Wszystko zależy od tego, w jakim miejscu świata żyjemy, w co wierzyli nasi przodkowie i w co wierzymy my sami.

Czy życie w innej kulturze, w różnych społeczeństwach ma wpływ na zaburzenia psychiczne? Nie ma pewności, że opisane poniżej nie występują także gdzie indziej, ale wpływ kulturowy na ich przebieg jest bezsporny. Ma to ogromne znaczenie w terapii, bowiem nie da się taką samą metodą skutecznie leczyć i Azjaty, i Indianina, i Europejczyka, w oderwaniu od jego historii, kultury czy miejsca pochodzenia.


Nie zabierajcie mi duszy

Lęk przed utratą duszy (zaburzenie nazywane susto) występuje często u przedstawicieli narodów latynoamerykańskich. Susto spotykane jest najczęściej wśród Indianek z plemienia Inków i Amara – boją się, że na skutek działania złych duchów, czarnej magii i uroków zostanie im ukradziona dusza, np. gdy się przestraszą, kichną albo gdy będą spać. Lęk może mieć też związek z jakimś traumatycznym przeżyciem, podczas którego osoba przeżywająca to zdarzenie odnosi wrażenie, że dusza opuściła ciało. Stany lękowe mogą się ujawnić nawet w kilka lat po tym wydarzeniu. To może być upadek z konia, robienie czegoś wbrew własnej woli, a nawet potknięcie się.

Objawy przypominają depresję: chory jest apatyczny, słabo śpi i nie ma apetytu. Medycyna ludowa zaleca m.in. rytuał omiatania ciała ziołami, picie herbaty z marihuany i kwiatu pomarańczy i zjadanie kurzych jaj. Nieleczone schorzenie może doprowadzić nawet śmierci.


Społeczni Azjaci

Na terenach Chin i Japonii opisano lęk przed zimnem (frigofobia, nazywana też Pa-leng) – ludzie ogarnięci tym strachem nakładają na siebie kilka warstw ubrań, niezależnie od pory roku. Zaburzenie może prowadzić do śmierci z wycieńczenia. Silny lęk przed zimnem wiąże się prawdopodobnie z przekonaniem Azjatów, że wyziębieni utracą siłę witalną i że przepełni ich żeńska, a więc negatywna i niszcząca energia yin, a żeby być zdrowym, konieczna jest równowaga między yin a yang (energią męską, rozgrzewającą).

Niektórzy mieszkańcy Japonii przeżywają też lęk podobny do opisywanej przez zachodnią medycynę fobii społecznej (obawa przed uczestniczeniem w sytuacjach społecznych). Ma jednak trochę inny charakter – w Japonii osoba zaburzona obawia się, że zrani innych jakimś swoim defektem (mniej lub bardziej wyobrażonym), niezdarnością, a nawet nieodpowiednim zapachem.

Innym zaburzeniem, spotykanym głównie w Chinach jest szeroko opisywane koro – stan ostrego lęku przed śmiercią na skutek kurczenia się męskich narządów rozrodczych i wciągnięciu ich w głąb brzucha. Paniczny lęk, trwający zazwyczaj od kilku godzin do kilku dni, pojawia się zwłaszcza u mężczyzn ok. 30-40 r. życia.


Lęki Eskimosów i Afrykańczyków

Na Grenlandii u niektórych mężczyzn diagnozuje się lęk kajakowy – pojawia się zazwyczaj podczas długiego przebywania na otwartym morzu, przy pięknej bezwietrznej pogodzie. Mężczyzna odczuwa niepokój, zawroty głowy, duszności, poty, pojawiają się u niego omamy i wrażenie wywracania się kajaku. Napady lęku trwają krótko i same ustępują. Eskimoskie kobiety przeżywają niekiedy histerię arktyczną – biegną po śniegu, krzyczą, płaczą i skaczą do wody. Następnie zasypiają, a gdy się budzą po zaburzeniu nie ma śladu.

Wśród mieszkańców Afryki Środkowej, a także u Indian Ameryki Południowej notowana jest i dość szeroko opisywana tanatomania, określana także „śmiercią Voodoo” – jest to ostra reakcja na stres w obawie przed gniewem bogów lub wykluczeniem plemiennym. Osoba, która złamała jakąś regułę plemienną czy tabu, musi opuścić wioskę i w ciągu 1-2 dni umiera. Nie poznano jak dotąd mechanizmu tej „psychologicznej” śmierci.


Lek tam, gdzie przyczyna

Doświadczenia lekarzy zajmujących się leczeniem tych i podobnych kulturowych zaburzeń wskazują, że nie da się leczyć chorych nie uwzględniając wierzeń, obyczajów i kultury środowiska, skąd pochodzą. Nie tylko dlatego, że bez zrozumienia przyczyny trudno jest o właściwą diagnozę, ale też i dlatego, że leczeni nie obdarzą innych kulturowo osób zaufaniem. Najlepsze skutki terapeutyczne osiąga się uwzględniając i wiedzę medyczną, i uwarunkowania kulturowe, z szacunkiem odnosząc się do wierzeń i przekonań chorego. Dopiero gdy pacjent czuje się bezpieczny i akceptowany, można mówić o powrotnej drodze do zdrowia.

Autor: Renata Mazurowska

Komentarze