Emocje wpływają na kondycję serca - rozmowa z kardiologiem, Piotrem Gryglasem

Wiele obiegowych stwierdzeń, jak to o sercu pękającym z rozpaczy, znajduje obecnie potwierdzenie w wynikach badań naukowych. Silne emocje naszemu sercu nie służą. A najgorszy jest długotrwały stres.

– Czasem mówimy, że „boli nas serce”, a w rzeczywistości te odczucia niewiele z sercem mają wspólnego? Jeśli nie serce, to co?


– Wiele osób, niezależnie od wieku, odczuwa różne dolegliwości w obrębie klatki piersiowej. Czasami zjawiska te bardzo niepokoją pacjentów, są przyczyną silnego lęku przed ewentualnie groźną, śmiertelną chorobą. Bóle w klatce piersiowej mogą być związane z dolegliwościami ze strony układu krążenia, oddechowego, pokarmowego, kostno-stawowego, nerwowo-mięśniowego.


– Czasem czujemy „ukłucia” lub pieczenie w klatce piersiowej. Co nam dolega?


– Te dolegliwości mogą trwać od kilku sekund do kilku dni, być związane z wysiłkiem fizycznym, ruchami oddechowymi albo występować wyłącznie w spoczynku. Przykładem stosunkowo rzadkim dolegliwości bólowych, mogących imitować groźną chorobę serca, a związanych z układem kostno-stawowym, jest tzw. zespół Tietze’a. Jest to nic innego jak zapalenie chrząstek przyczepów mostkowo-żebrowych lub mostkowo-obojczykowych, ból jest silny, rozlany, długotrwały, wybitnie nasilający się w czasie dotykania mostka i przyczepów mostkowo-żebrowych. Innym przykładem dolegliwości bólowych, mogących sugerować chorobę serca, są te związane z układem pokarmowym, tzw. „zgaga”, czyli zapalenie przełyku wywołane zarzucaniem kwaśnej treści żołądkowej do przełyku. Po obfitym posiłku możemy odczuwać pieczenie za mostkiem, nasilające się w pozycji leżącej na wznak lub w czasie pochylania się lub parcia. Chory wymaga wówczas konsultacji gastroenterologicznej.


– A gdy chory czuje ciągłe zmęczenie, kołatanie serca, duszności?


– To najczęściej występujący u kobiet po 40 roku życia zespół objawów związany z tępym, długo trwającym bólem w klatce piersiowej, niezwiązany z wysiłkiem fizycznym, często przerywany epizodami silnego, krótkiego, przeszywającego bólu, głównie w okolicy koniuszka serca i wynika z zaburzeń psychogennych (tzw. zespół Da Costy). Innymi słowy, jest to dystonia neurowegetatywna, potocznie zwana „nerwicą serca”. Towarzyszy jej uczucie niepokoju, zmęczenia, kołatania serca, zawroty i bóle głowy, często duszność i drętwienie kończyn. Dolegliwości pojawiają się okresowo, różnie długo trwają, nie są związane z wysiłkiem fizycznym, ustępują najczęściej po lekach uspokajających. Stan taki często wymaga leczenia psychologicznego oraz przyjmowania leków antynerwicowych.


– Co naprawdę powinno nas zaniepokoić – jakie objawy mogą świadczyć o kłopotach z sercem lub je zapowiadać?


– Niewątpliwie każdy ból w klatce piersiowej powinien skłonić pacjenta do konsultacji z lekarzem. Z pewnością ból w klatce piersiowej związany z wysiłkiem fizycznym lub występujący krótko po jego zaprzestaniu. Najbardziej niebezpieczne są bóle krótkotrwałe, utrzymujące się od 2 do 10 minut, nawracające o charakterze pieczenia, rozpierania, gniecenia, zlokalizowane za mostkiem. Ten charakter dolegliwości sugeruje chorobę wieńcową grożącą zawałem mięśnia serca. Warto przypomnieć, że tego rodzaju bóle często promieniują do żuchwy, do lewego barku lub do lewego stawu łokciowego, rzadko występują pod postacią jedynie dyskomfortu w klatce piersiowej. Częściej w czasie niedokrwienia lub zawału ściany dolnej mięśnia serca dolegliwościom bólowym towarzyszą nudności, wymioty, nagła biegunka i bóle brzucha.

Ten rodzaj zawału mięśnia serca, z tzw. „maską brzuszną” jest często mylony z dolegliwościami żołądkowo-jelitowymi, pomyłka bywa fatalna w skutkach. Jeżeli ból trwa dłużej niż 10 minut, należy podejrzewać niestabilną chorobę wieńcową lub zawał mięśnia serca. Jedną z przyczyn bardzo groźnego bólu w klatce piersiowej jest rozwarstwienie tętniaka aorty piersiowej. Ból zazwyczaj jest gwałtowny, niezwykle silny, rozdzierający, przeszywający, zlokalizowany za mostkiem, promieniujący do pleców w okolicę międzyłopatkową. Ból może zmieniać swoje nasilenie w czasie, występuje w spoczynku. Chory odczuwa uczucie lęku, często jest pobudzony, spocony, blady. Tego typu dolegliwości powinny spowodować natychmiastowe wezwanie pogotowia ratunkowego.


– Czy przeżycia miłosne, od euforii po rozpacz, mają wpływ na stan serca? Mówimy „złamane serce”, „pęka mi serce”…


– Emocje mają ogromny wpływ na serce. Osoby wrażliwe zapadają częściej na różnego rodzaju nerwice. Większość pacjentów z nerwicą prezentuje przyspieszenie czynności serca w spoczynku, ten stan stanowi czynnik ryzyka przewlekłego uszkodzenia mięśnia serca i co za tym idzie wcześniejszego zgonu z przyczyn sercowo-naczyniowych. Nerwica i stany emocjonalne predysponują do występowania różnych (od niegroźnych do poważnych) zaburzeń rytmu serca. Dzisiaj lekarze wiedzą, że umrzeć z rozpaczy (częściej) lub ze szczęścia (rzadziej) nie jest taką nieprawdopodobną sytuacją.

W dobie rozwiniętej kardiologii inwazyjnej, gdzie prawie każdej osobie ze świeżym zawałem mięśnia serca wykonuje się koronarografię w trybie pilnym, obserwujemy pewien odsetek, głównie pacjentek, które prezentują objaw „wdowiego serca” (inaczej kardiomiopatii takotsubo). Jest to sytuacja, gdzie serce przestaje się kurczyć, objawy kliniczne sugerują zawał, a kardiolodzy nie stwierdzają żadnych zmian w naczyniach wieńcowych ani żadnej patologii w obrębie serca poza tym, że się prawie w ogóle nie kurczy. Serce przybiera kształt japońskiego naczynia do łapania ośmiornic, które nazywa się takotsubo, stąd nazwa zespołu chorobowego. Uważa się, że do tego zespołu prowadzi gwałtowne przeżycie emocjonalne, np. nagła śmierć męża lub innej bliskiej osoby, nagła utrata majątku, pracy, zawód miłosny... Zespół ten jest poważnym czynnikiem ryzyka nagłego zgonu sercowego. Dlatego dawne stwierdzenie, istniejące głównie w literaturze pięknej – pękło, zatrzymało się jej serce z rozpaczy – ma swoje uzasadnienie naukowe.

Podobny mechanizm może zadziałać z powodu gwałtownych, pozytywnych emocji – „zatrzymało się serce ze szczęścia”. Oczywiście niektóre osoby mogą mieć organiczną chorobę serca predysponującą do groźnych zaburzeń rytmu, które ujawniają się pod wpływem emocji, co również prowadzi do nagłego zgonu sercowego.


– Czy profilaktyka jest najlepszym sposobem, by zapobiec „chorobom sercowym”?


– Profilaktyka polegająca na rygorystycznym wdrożeniu prozdrowotnego stylu życia. Systematyczny, relaksujący wysiłek fizyczny, minimum 30 minut dziennie. Dieta śródziemnomorska z wybitnym ograniczeniem spożycia soli kuchennej, tłuszczów zwierzęcych oraz nadmiaru kalorii! Bezwzględny zakaz palenia tytoniu. Jeżeli alkohol, to nie więcej jak 150 ml czerwonego wina dziennie. Cztery razy w tygodniu powinnyśmy spożywać przynajmniej 110 g ryby oraz codziennie 400 g owoców i warzyw. Wskazana jest gorzka czekolada, nie więcej jednak jak 100 g dziennie, bardzo polecane są migdały. Wśród suplementów diety polecam kwasy omega-3. Nie możemy zapomnieć o unikaniu, jak to tylko możliwe, stresu zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym.


– Powiedzieliśmy o sporcie, o diecie, o unikaniu stresu. A co z seksem?


– Jak najwięcej seksu! Ma niezwykle ochronne działanie na układ sercowo-naczyniowy. Zresztą zdolność do uprawiania seksu niejednokrotnie jest wykładnikiem prawidłowego funkcjonowania całego układu krążenia.

Autor: Renata Mazurowska

Komentarze