Emerytura? nareszcie!

- Pani jest na emeryturze? Ale to chyba na jakiejś specjalnej – nie chciał jej wierzyć sprzedawca w sklepie. I nie ma się co dziwić, bo Krystyna Suszczyńska wygląda na dziesięć lat młodszą niż jest. Ale kto powiedział, że przejście na emeryturę musi oznaczać samotność i nudę?

56-letnia Krystyna Suszczyńska po długoletniej pracy na bydgoskiej kolei w styczniu tego roku przeszła na emeryturę. Wysoka, zgrabna, blond farbowane włosy prosto od fryzjera. Makijaż. Trudno uwierzyć, że jest babcią 3,5-letniego Mateusza i rocznego Olafa. – Bardzo się bałam przejścia na emeryturę. Zastanawiałam się: Co ja będę robić? I nie wiedziałam.


Boję się...

I nie ma się co dziwić. Początkowy strach przed przejściem na emeryturę to zupełnie normalna rzecz. No bo przez całe życie coś robisz i nagle przestajesz, musisz wymyślić coś zupełnie nowego, innego. Przy zmianie w uporządkowanym dotychczas życiu zawsze pojawia się niepewność. Czy uda nam się zagospodarować czas? Czy znajdziemy przyjaciół, czy młodsze osoby nas nie opuszczą, nie odwrócą się od nas? Ale ze stresem można sobie poradzić.

– Należy spróbować się zrelaksować. Pomyśleć, że to tylko kolejny, może całkiem fajny etap w naszym życiu – radzi Małgorzata Mazurkiewicz, psychoterapeuta. - Możemy wrócić do pasji, na które nigdy nie mieliśmy czasu, realizować marzenia, o których zapomnieliśmy albo znaleźć nowe zainteresowania.


Grunt to plan

Dokładnie tak pomyślała pani Krystyna i kiedy w końcu przyszedł ten dzień... – Już nie miałam stracha. Wszystko sobie zaplanowałam. Chciałam się uczyć na kursach. Wskoczyłam w wir nauki.

Zapisała się na kursy języka angielskiego, komputerowy, a potem internetowy. W jednym z pokoi w domu urządziła sobie własną pracownię. Biurko, komputer, kilka książek. A obok płyty CD do nauki angielskiego.

Na początku nie wierzyła we własne możliwości, denerwowała się, że coś zepsuje. Gdzie teraz kliknąć, jak to otworzyć, a co się stanie, jak się zawiesi? W końcu dopiero się uczyła, nie miała doświadczenia. Ale opłacało się. Dzisiaj surfuje po sieci bez problemów, potrafi sama znaleźć wiele rzeczy w Internecie. Tygodniowo wysyła kilkanaście maili do znajomych z różnych stron kraju.

– Ostatnio nauczyłam się wysyłać zdjęcia – chwali się, popijając kawę.
Bez kawy i muzyki nie mogłaby żyć.


Czy tak wygląda starsza pani?

Czasami w czwartki pani Krystyna elegancko się ubiera, pakuje notes, może jakąś książkę i zamienia się w studentkę. Idzie na wykłady Uniwersytetu Trzeciego Wieku, uczelni dla emerytów. Siadają tam w ławkach i uczą się mnóstwa rzeczy, na przykład historii Bydgoszczy czy psychologii. Przyznaje się jednak, że na zajęciach pojawia się rzadko, bo tego samego dnia w jednej z restauracji są... tańce. Spotyka się tam z grupą znajomych mniej więcej w tym samym wieku. – Uwielbiam tańczyć. Ostatnio byłam z wizytą u koleżanki i wszystkich gości rozruszałam – mówi.

Aktywność fizyczna jest tak samo ważna, jak i psychiczna. – Zawsze musimy znaleźć równowagę pomiędzy nimi. Wzmacniając ciało, wzmacniamy cały organizm, pracę mięśni, zwiększamy sprawność umysłu. Gimnastyka rewelacyjnie działa też na samopoczucie. No i sprawia, że jesteśmy bardziej aktywni w różnych dziedzinach życia, stajemy się bystrzejsi. Panie czują się bardziej atrakcyjne – tłumaczy Małgorzata Mazurkiewicz.

Możemy się gimnastykować, pływać, jeździć na rowerze czy po prostu szybko spacerować. - Nową formą aktywnego ruchu staje się coraz popularniejszy nordic walking, spacer z kijkami. Ta nowa forma przyszła do nas z Finlandii, gdzie na spacer z kijkami chodzi, co czwarty mieszkaniec. Nordic walking utrzymuje w dobrej kondycji całe ciało i jest to dobry sport dla każdego niezależnie od pory roku, czy dnia.


Sposób na nowe życie

Dzisiaj pięćdziesiątka czy sześćdziesiątka na karku wcale nie oznacza starości. Emeryci zwiedzają świat, czytają książki, na które nigdy nie mieli czasu, piszą do siebie maile i wymieniają się opiniami na forach internetowych. To jak początek nowego, innego życia. Zmiana, która może nam wyjść na dobre, musimy tylko ją sobie dobrze zaplanować.

– Umysł jest jak mięśnie: nie ćwiczony wiotczeje. Każdy rodzaj aktywności jest korzystny. Bardzo dobrze, że powstają uniwersytety trzeciego wieku, oferty kulturalne i turystyczne dla seniorów. Trzeba wychodzić do ludzi, nie zamykać się w czterech ścianach – radzi Małgorzata Mazurkiewicz. – Powinniśmy snuć plany na przyszłość, być optymistami. Dobrze też zrobi wyjazd poza miasto, odpoczynek na łonie natury.

Czytanie, rozwiązywanie krzyżówek, powtarzanie słówek z języka, którego kiedyś się uczyliśmy, a nawet robótki ręczne – każda aktywność pomoże się nam „odmłodzić”, poprawić pamięć, zdolności ruchowe. – Osoby po pięćdziesiątce mogą jeszcze bardzo wiele zrobić nie tylko dla siebie, ale i dla środowiska. Wiele wybitnych osób zaczynało tworzyć dzieła literackie, naukowe czy wspaniałą sztukę w podeszłym wieku. Nasze talenty mogą rozwijać się w każdej dziedzinie: urządzaniu domu, ogródka, hodowli kwiatów, ozdabianiu balkonów, gotowaniu, sztukach plastycznych, które zarazem są świetną autoterapią. Zajęcia tego typu pozwalają na oderwanie się czasem od przykrych doznań, znalezienie radości życia.

Krystyna Suszczyńska dopiero na emeryturze zaczęła regularnie chodzić do kosmetyczki. Dwa razy w miesiącu odwiedza też fryzjera. Na wszystko znajdzie czas, dba o każdy szczegół swojego życia. - Dzięki moim zajęciom, kursom i wyjściom mogę spotkać się z ludźmi, nauczyć nowych rzeczy, poćwiczyć pamięć. Przypomniałam sobie angielski, którego uczyłam się na studiach. Na wycieczce w Grecji odważyłam się nawet porozmawiać w tym języku z recepcjonistką w hotelu.

Autor: Agnieszka Obaid

Komentarze