Efekt motyla

Kobieta powinna być ciepła, empatyczna i pogodna, ale również zdecydowana, wytrzymała i konsekwentna. To jest mój ideał, do którego dążę. Rozmowa z Anetą Zając.

Media rozpisują się na temat pani niezwykłej metamorfozy, spekulując, że po rozstaniu z partnerem i udziale w „Tańcu z gwiazdami" odnalazła pani swój własny, niepowtarzalny styl. Proszę zdradzić naszym czytelnikom kulisy tej metamorfozy.


Mogę to ująć w ten sposób: taniec i związane z nim wszystkie pozytywne emocje pozwoliły mi pokazać, jaka naprawdę jestem.


Czy zdarza się pani korzystać z rad stylistów?


Korzystam z rad stylistów, jeśli nie kłócą się one z moją osobowością, charakterem, moim wewnętrznym „ja".


Są w Polsce jacyś projektanci ubrań, których prace pani szczególnie ceni?


Podobają mi się projekty polskich projektantów - uważam, że są niezwykle utalentowani. Ostatnio zachwyciła mnie marka Thecadess.


Udział, a już na pewno zwycięstwo, tak jak w pani przypadku w „Tańcu z gwiazdami", ma niewątpliwie jakiś wpływ na karierę. Proszę opowiedzieć co zmieniło się u pani po tym sukcesie?


Dostałam kilka ciekawych propozycji, które są obecnie procedowane przez mój nowy management. Rozpoczęłam na przykład współpracę z pewną firmą, dużą radość sprawia mi też moja nowa rola teatralna w Teatrze Capitol, gdzie od września będę grała w sztuce „Gdy kota nie ma..." w reżyserii Andrzeja Rozhina.


Na szklanym ekranie debiutowała pani w zespole „Fasolki". Mam wrażenie, że to niezwykła kuźnia talentów. Pamięta Pani coś z tamtych czasów?


To miłe wspomnienia. Tworzyliśmy wspaniały zespół, występy sprawiały nam ogromną satysfakcję i napawały wielką dumą. Stare, dobre czasy...


Zawodowo co obecnie najbardziej panią absorbuje?


Przygotowania do wrześniowego spektaklu w Teatrze Capitol oraz nowego sezonu serialu „Pierwsza miłość" i... kilka nowych projektów, o których jeszcze nie mogę mówić.


Można zaryzykować stwierdzenie, że niektórzy ludzie nienawidzą biegania i tych, którzy odkąd zaczęli uprawiać ten sport nie wyobrażają sobie bez niego życia. Czytałam, że zaraziła się pani pasją do tego sportu...


Bardzo lubię biegać, ale nie uzależniłam się od tego. Bieganie jest dla mnie formą relaksu, nie tylko fizycznego, lecz także psychicznego, ale też sposobem na utrzymanie dobrej kondycji.


Ponoć duży wpływ na wybór pani drogi życiowej mieli rodzice, kto bardziej chciał mieć córkę aktorkę, tata czy mama?


To był mój wybór, z którym moi rodzice całkowicie się zgadzali, gdyż zawsze szanowali i nadal szanują moje decyzje.


Nasz magazyn w dużym stopniu poświęcony jest zdrowiu. Proszę opowiedzieć jak pani dba o swoje zdrowie, w końcu w zawodzie aktora ciało to warsztat pracy...


Spory zastrzyk energii i chęci do ćwiczeń dał mi „Taniec z gwiazdami". Treningi były wyczerpujące, ale z każdym kolejnym czułam się lepiej. Kocham taniec, więc nadal tańczę, jak również biegam i jeżdżę na rowerze.


Każdy, ale to absolutnie każdy człowiek musi od czasu do czasu się polenić. Jak leni się Aneta Zając, na leżaku z książką, na kanapie oglądając ulubione seriale i czy w ogóle udaję się wygospodarować takie chwile?


Rzadko, gdy się intensywnie pracuje i ma w domu dwóch szkrabów, których aktywność dzienna jest znacznie większa niż moja. Ale gdy już uda mi się znaleźć kilka chwil dla siebie, chętnie sięgam po książki.


Kiedy nadchodzi jesień zazwyczaj opuszcza nas wiele nagromadzonych latem pozytywnych emocji, czasem przychodzi chandra. Proszę opowiedzieć o swoich metodach walki z chandrą?


Dzieci, przyjaciele i praca (dokładnie w tej kolejności). Zapewniam, że to doskonała mikstura.


A urlop, jak planuje pani wakacje i gdzie najchętniej je spędza?



Staram się tak zaplanować wakacje, aby jak najwięcej czasu spędzić z dziećmi w jakimś fajnym miejscu. I na ogół mi się to udaje. Wracamy wypoczęci, pełni sił i energii na kolejne miesiące.


Czy Aneta Zając pojawia się w kuchni na dłużej niż kwadrans, innymi słowy czy lubi pani gotować, a jeśli tak to czy jest jakieś specialite de la maison w pani wykonaniu?


Nie jestem kucharką specjalizującą się w wytwornych potrawach. Ale ponieważ gotuję moim synom, którzy jedzą moje dania z apetytem, nie mam sobie nic do zarzucenia w tej dziedzinie.

A jak na co dzień wyglądają pani posiłki?


Są zdrowe i nietuczące. Dbam o to, aby w jadłospisie zarówno moim, jak i synów, nie brakowało produktów dostarczających organizmowi wszelkich niezbędnych składników. Staram się eliminować produkty zawierające konserwanty. Lubię dania jak najbardziej naturalne, dużo warzyw i owoców, ziół i witamin.

Pozostańmy jeszcze przez chwilę w świecie kulinariów. Kuchnię jakiego kraju pani preferuje?


Lubię kuchnię śródziemnomorską - jest zdrowa i smaczna. Ale smakują mi również potrawy orientalne.

Porozmawiajmy jeszcze chwilę o kondycji współczesnej, zapracowanej kobiety, czy może pani zdradzić swój sekret promiennego uśmiechu przy tak intensywnym trybie życia, ilości obowiązków?


Jestem dość pogodną osobą z natury. Kocham życie, codzienne zmagania i codzienne sukcesy, które wywołują uśmiech na mojej twarzy. Mam wspaniałe dzieci, a to już jest ogromny powód do uśmiechu.

Jaką mamą jest Aneta Zając? Surową, pobłażliwą, przesadnie troskliwą, a może traktującą dzieci jak partnerów?


Staram się wychować synów na wartościowych i rozumnych ludzi. Nie jestem ani surowa, ani też szczególnie pobłażliwa. Staram się apelować do rozumu chłopców, tłumacząc, a nie nakazując. I na ogół mi się to udaje.

Ukończyła pani szkołę muzyczną, czy pasja do muzyki towarzyszy pani do dziś?


Kocham muzykę, jest częścią mojego życia. Muzyka towarzyszy mi od dzieciństwa i nie wyobrażam sobie życia bez niej. Byłoby niezwykle ubogie.


Wychowywała się pani w Warszawie, studiowała w Łodzi, żeby zamieszkać we Wrocławiu i powrócić do stolicy. Proszę opowiedzieć o tych najważniejszych punktach na mapie życia Anety Zając...


Każdy z nich miał swoje uzasadnienie aktualną potrzebą życiową i kolejami losu. Każdy też wywarł na mnie swój wpływ i z każdym wiąże się wiele wspomnień. Nie są to jednak oderwane punkty - łączy je linia mojego życia, tworząc konsekwentną i spójną całość.


Budując swoją dorosłość, kobiecość, szukamy wzorów, kto dla Pani był takim wzorem kobiecości?


Z pewnością moja mama, która jest niezwykle ciepłą i wrażliwą osobą. Ale sama też miałam jakiś wpływ na efekt końcowy (śmiech). W życiu staram się szanować i rozumieć innych ludzi, cieszyć się ich radością, nie być zołzą i złośnicą. W mojej ocenie taka powinna być kobieta - ciepła, empatyczna i pogodna, ale również zdecydowana, wytrzymała i konsekwentna. To jest mój ideał, do którego dążę.

Autor: Natalia Gronuś

Komentarze