Dysleksja – co to takiego?

Gdy dziecko ma kłopoty z czytaniem i pisaniem, często pada zarzut, że jest leniwe albo mało zdolne. Tymczasem winny może być drobny defekt w przetwarzaniu informacji przez jego mózg.

Około 10 proc. uczniów ma z nauką czytania i pisania kłopoty, których nie można zrzucić na karb niskiego intelektu czy zaniedbania środowiskowego. Za problemy te odpowiadają zakłócenia w pracy komórek mózgowych, przez co dzieci mają problem z postrzeganiem, zapamiętywaniem i odtwarzaniem znaków graficznych (a więc liter) oraz kojarzeniem ich z odpowiednimi głoskami. Owe zakłócenia w pracy komórek mózgowych – powodujące dysleksję – są przyczyną jeszcze wielu innych trudności, które sprawiają, że czytanie i pisanie może być dla dzieci koszmarem.


Wczesne symptomy

Pewne sygnały świadczące o tym, że maluch może mieć w przyszłości predyspozycje do wystąpienia dysleksji, obserwuje się już w pierwszym roku życia dziecka. Jeśli niechętnie raczkuje, ma obniżone napięcie mięśniowe (problemy z utrzymaniem równowagi, chwytaniem przedmiotów), może być to sygnał, że w przyszłości grozi mu dysleksja. U dwu-, trzylatka niepokoić może częste potykanie się, niechęć do wspinania się po drabinkach czy korzystania z huśtawki. Niepokoić powinien także fakt, że nasz maluch później od rówieśników zaczyna mówić.

Niestety, objawy te są często bagatelizowane nie tylko przez rodziców, ale także przez wychowawców. Przecież zwykło się mówić, że: „chłopcy później zaczynają mówić” i „każde dziecko rozwija się inaczej”. W przedszkolu i zerówce martwić mogą: problemy z układaniem puzzli, niechęć do rysowania i prymitywizm rysunków, trudności z uczeniem się wierszyków i piosenek, odtwarzaniem dni tygodnia czy nazw posiłków, a także kłopot z utrzymaniem równowagi – jazdą na rowerku, staniem na jednej nodze. W razie wątpliwości zawsze warto zwrócić się po pomoc do psychologa. Im wcześniej rozpoczyna się terapię, tym łatwiej korygować ewentualne zakłócenia w rozwoju.


Wiele rodzajów

Moment pójścia do szkoły z całą mocą uwidacznia problemy dyslektyczne. Ale i na tym etapie mniej uważni nauczyciele mogą nie skojarzyć trudności ucznia z dysleksją, bo przejawia się ona na wiele sposobów. Czasem dotyczy głównie problemów z czytaniem. Wtedy dziecko nie umie powiązać liter, które widzi z odpowiednimi dźwiękami. Myli litery do siebie podobne (np. d i b), wolno czyta, przekręca wyrazy, nie rozumie przeczytanego tekstu. Ale często dysleksji towarzyszą inne jej odmiany.


Dysgrafia – problem dotyczy zapisywania słów. Dziecko nie rozróżnia podobnych do siebie liter (p, b, d, g), zapisuje je w sposób „zwierciadlany” (zapisując obrócone o 90 lub 180 stopni). Do wyrazów dodaje litery, a nawet sylaby lub je opuszcza. Pisze bardzo niewyraźnie, ma trudności z prawidłowym trzymaniem ołówka (kurczowe zaciskanie), ale także używaniem nożyczek, zawiązywaniem butów, czy zapinaniem guzików. Mimo znajomości zasad ortografii, nie umie jej stosować (wtedy mówimy o dysortografii).


Dyskalkulia – dziecko ma kłopot z kojarzeniem cyfr ze słyszanymi liczbami, rozróżnianiem cyfr podobnych (5 i 2, 6 i 9), rozumieniem i wykonywaniem zadań matematycznych – w szczególności tych, które wymagają liczenia w pamięci. Dotyka to zwłaszcza dzieci, które mają dodatkowo problem z koncentracją uwagi.


Narastanie problemów

Nieleczona dysleksja powoduje lawinę fatalnych konsekwencji. Słabe oceny, poczucie odstawania od reszty klasy obniżają poczucie wartości dziecka i nasilają stres szkolny. Uczeń traci chęć do nauki i źle czuje się wśród rówieśników. Pamiętajmy też, że ciężko przyswajać historię czy biologię nie rozumiejąc czytanego tekstu, czy liczyć zadania z fizyki nie rozpoznając symboli.

Nierzadko trudnościom dziecka towarzyszy brak zrozumienia ze strony nauczycieli. Oskarżane jest ono o lenistwo lub brak zdolności. Uczeń czuje się tak, jakby coś się w nim „zacięło” – wie, że stać go na wiele więcej, ale wysiłek i praca włożona w naukę nie są współmierne do wyników. Rodzice starając się pomóc, często robią to w sposób nieumiejętny, narażając na frustrację i dziecko, i siebie. Bez wyraźnych postępów ich wspólna praca oceniana jest przez nauczycieli jako pozorowana. I koło pretensji się zamyka.


Jak pomóc?

Niezależnie od tego, na jakim etapie rozwoju rodzice lub wychowawcy dostrzegą problem, potrzebna jest pomoc specjalistów. Należy jej szukać w poradniach psychologiczno-pedagogicznych, w których dziecko zostanie zdiagnozowane, a następnie pedagog, psycholog i logopeda wspólnie opracują dla niego program ćwiczeń pomagających w przełamywaniu dysleksji. Diagnoza w poradni wiąże się z wystawieniem opinii, która zobowiązuje nauczycieli w szkole do dostosowania wymagań do możliwości dziecka i pomocy w pokonywaniu trudności. Proces terapii trwa minimum rok, często dłużej. Postępom sprzyja współpraca rodziców według zaleceń specjalistów. W ostatnich latach specjaliści zdiagnozowali ogromną liczbę przypadków dysleksji. Czy rzeczywiście mamy do czynienia z problemem na tak wielką skalę? Badacze tematu twierdzą, że dysleksja to skomplikowane zaburzenie, brakuje jednolitych narzędzi do jej badania i zdarzają się, niestety, pomyłki w diagnostyce (zarówno „na wyrost”, jak i niedocenianiu jej symptomów).


„Genialna” przypadłość

Dysleksja nie ma nic wspólnego z obniżonym intelektem, choć często bywa tak mylnie postrzegana. W wielu przypadkach, gdyby dyslektykowi stworzyć warunki do zdobywania wiedzy wyłącznie metodą słuchową, nie miałby trudności z nauką. Niestety (dla niego), współczesny świat opiera się na słowie pisanym.

Naukowcy dowodzą, że ogromny odsetek dyslektyków odznacza się wyjątkowymi zdolnościami i wysokim poziomem intelektualnym. Wystarczy, by w odpowiednim czasie otrzymali fachową pomoc, żeby pomniejszyć skutki dysleksji i nauczyć się z nią żyć. Ciągłe przezwyciężanie trudności hartuje też psychicznie. Dlatego dyslektycy, jako ludzie dorośli, często odznaczają się wyjątkową wrażliwością emocjonalną i kreatywnością w radzeniu sobie z problemami.

Lista sławnych dyslektyków jest imponująca i dowodzi, że schorzenie to nie wyklucza sukcesów życiowych. Na jej czele znajdują się: genialny Albert Einstein, Tomasz Edison, wyjątkowo utalentowani: Pablo Picasso i Auguste Rodin, wybitni politycznie: George Washington i Winston Churchill, a nawet wirtuoz literatury: Hans Christian Andersen. Przypatrzmy się tym przykładom. Krzepiące, prawda?

Autor: Eliza Koźmińska-Sikora, psycholog

Komentarze