Dyskopatia uczy życia na nowo

Chorują młodzi, starsi, wysportowani oraz osoby niemające ze sportem nic wspólnego. Specjaliści szacują, że 80-90 proc. Ludzi przyjemniej raz w ciągu swojego życia doświadczy bólu kręgosłupa.

Lumbago, postrzał, rwa kulszowa, ból krzyża albo zapalenie korzonków – pojęcia te, stosowane zamiennie na określenie bólu kręgosłupa, mogą być źródłem wielu nieporozumień. Dlaczego? Ponieważ najczęstszą przyczyną bólu pleców jest dyskopatia. Tak nazywamy chorobę krążka międzykręgowego, czyli tzw. dysku, który stopniowo, na skutek działania wielu różnorodnych czynników, ulega zmianom degeneracyjnym. Prowadzą one do zmniejszenia sprężystości pierścienia włóknistego, obejmującego twardą część dysku – jądro miażdżyste. Wówczas, najczęściej na skutek nieodpowiedniego ruchu obciążającego kręgosłup, jądro miażdżyste przemieszcza się do kanałów w pierścieniu włóknistym, tworząc wypuklinę uciskającą przebiegające w pobliżu struktury nerwowe. Jeśli jądro miażdżyste wydostanie się poza pierścień, mówimy o przepuklinie.

Dyskopatia jest powszechną i częstą przypadłością, a u osób po 60 roku życia uważa się ją za normalne zjawisko, które towarzyszy procesowi starzenia się. Około 90-95 proc. dyskopatii zlokalizowanych jest na poziomie lędźwiowych kręgów kręgosłupa. Nieprzypadkowo to ten odcinek jest najbardziej narażony na uraz. Patrząc na człowieka z boku, widzimy trzy naturalne krzywizny kręgosłupa: lordoza szyjna (wygięcie ku przodowi), kifoza piersiowa (wygięcie ku tyłowi) i lordoza lędźwiowa (wygięcie ku przodowi). Utrzymanie tych krzywizn w ich naturalnym kształcie – lordoza nie może być spłaszczona, a kifoza pogłębiona – ma kluczowe znaczenie dla zdrowia kręgosłupa. Ponieważ największe siły działają na odcinek lędźwiowy, to właśnie tam boli najczęściej. Mówiąc wprost: nasz kręgosłup nie został ewolucyjnie dostosowany do dominującego obecnie siedzącego trybu życia. Jak twierdzi amerykański antropolog Daniel E. Lieberman, kręgosłup jest narządem ruchu, więc żeby utrzymać nasze ciała w dobrej kondycji, powinniśmy dużo chodzić, biegać i ruszać się.


Terapia manualna

Leczenie dyskopatii w Polsce najczęściej ogranicza się do leżenia w łóżku i przyjmowania środków przeciwzapalnych i przeciwbólowych. W pierwszych dniach bólu jest to oczywiście jedyna recepta, jednak później to zdecydowanie za mało. Zakażenia, nowotwory i zapalenia stawów kręgosłupa są przyczyną bólu okolic lędźwiowych tylko w 2-3 proc. sytuacji. Cała reszta ma podłoże mechaniczne i w tych przypadkach nie wystarczy zająć się skutkiem (bólem), trzeba dotrzeć do przyczyn. W jaki sposób?

Najlepiej zwrócić się o pomoc do lekarza specjalizującego się w rehabilitacji. Dokładne badanie (jedną z bardziej popularnych jest metoda McKenziego) pozwoli lekarzowi stwierdzić, co jest przyczyną bólu. Ponieważ dysk się przemieszcza, lekarz musi ustalić, jakim ruchem swojego ciała chory może wprowadzić go na swoje miejsce. Obowiązują tu dwie zasady zabiegów manualnych: wykonywanie ruchu przeciwnego względem tego, który wywołał uszkodzenie oraz bezbolesność całej procedury. Oprócz wspomnianych wyżej automobilizacji, wchodzących w skład procedur kinezyterapeutycznych (polegających na leczeniu ruchem), medycyna manualna proponuje chorym także m.in.:

- neuromobilizacje polegające na napinaniu lub uruchomianiu nerwów,

- ćwiczenia rozciągające przykurczone mięśnie (mięśnie gruszkowate, kulszowo-goleniowe, biodrowo-lędźwiowe, czworoboczne lędźwi),


- mobilizacje stawów międzywyrostkowych, czyli przemieszczanie powierzchni stawowych względem siebie w kierunku zablokowanego ruchu, ze stopniowym przekraczaniem granicy bólu,


- mobilizacje uciskowe lub igłoterapie punktów maksymalnie bolesnych.

Metoda i ćwiczenia muszą być dobrane do indywidualnych potrzeb pacjenta i oparte na wynikach badań. Ta forma leczenie wymaga od pacjenta zaledwie kilkunastu minut uwagi dziennie. Trzeba jednak pamiętać, że terapia manualna nie daje efektów natychmiastowych (poza częścią ćwiczeń, mających na celu czasowe obniżenie poziomu bólu), jednak prawidłowo i cierpliwie stosowana pozwala wrócić do normalnego życia.
Jeśli ból nie ustępuje, a ubytki neurologiczne są duże, należy rozważyć operację.


Pora na zmiany

Według jednej z teorii choroba jest informacją dla pacjenta, że powinien zmienić swoje myślenie i zachowanie. Podobnie jest w przypadku dyskopatii. Dlatego terapeuta musi nauczyć chorego wykonywania codziennych czynności tak, żeby nieprzyjemne dolegliwości nie wracały. Nieprawidłowo utrwalone już w dzieciństwie wzorce postawy osłabiają jedne grupy mięśniowe, a nadmiernie obciążając inne (antygrawitacyjne), co przekłada się na późniejsze problemy.

Na proces powstawania choroby wpływają jednak nie tylko czynniki fizyczne, ale również psychospołeczne. Nieprawidłowe reakcje na bodźce takie jak stres wpływają w znacznym stopniu na zablokowanie stawów międzywyrostkowych, zaburzenia napięć więzadeł czy zablokowania wewnątrzdyskowe. W konsekwencji dalszego przeciążania prowadzą do dyskopatii. Mówiąc obrazowo, inna będzie postawa osoby pewnej siebie i otwartej, a inna pesymisty i człowieka tłumiącego w sobie emocje. W procesie rehabilitacji rolą lekarza jest dotarcie do wszystkich przyczyn, które powodują u chorego występowanie objawów bólowych, ponieważ tylko w ten sposób możliwe jest całkowite wyleczenie.

Dziewięciu na dziesięciu chorych, którzy mają za sobą epizod bólu krzyża, następnego nieprzyjemnego napadu dozna w ciągu najbliższego roku. Dlatego kluczowym zadaniem terapii jest sprawienie, by atak ten był jak najbardziej oddalony w czasie i słabszy. Chory, który wie, jak postępować w tej sytuacji, może żyć zupełnie normalnie, bez strachu przed kolejnymi nawrotami choroby.

Autor: Daniel Lenart

Komentarze