Dopalacze wypalają

Na temat dopalaczy krąży wiele mitów, w które najczęściej wierzy młodzież, i to niestety ta coraz młodsza. Grupą najbardziej narażoną są młodzi ludzie w wieku od 15 do 25 lat, niebojący się eksperymentować z nowymi środkami psychoaktywnymi i traktujący je jako tańszą alternatywę dla klasycznych narkotyków. Użytkownicy dopalaczy zazwyczaj nie wiedzą, jak te substancje działają i jakie nieodwracalne skutki niesie za sobą ich zażywanie.

Termin „dopalacze” nie ma naukowego podłoża. Generalnie dopalaczami określa się grupę różnych substancji lub mieszanek o działaniu psychoaktywnym, które nie znajdują się na liście substancji regulowanych przepisami ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Cała specyfika polega na tym, że dopalacze są produkowane z substancji nieuznawanych za szkodliwe czy niedozwolone, a dopiero mieszanka takich substancji powoduje ich ukierunkowane negatywne działanie. Sprzedaż dopalaczy odbywa są za pośrednictwem wyspecjalizowanych sklepów, tzw. smart shops lub fun shops, które oferują całą gamę produktów związanych z używkami, od literatury, poprzez akcesoria, aż po różne substancje pochodzenia naturalnego i syntetycznego. W asortymencie sieci sklepów internetowych „dopalacze.com” znajdują się zioła i tzw. pigułki zabawy o działaniu stymulującym, relaksującym, a nawet psychodelicznym i halucynogennym. Dopalacze dostępne są również w tzw. coffee shops. Coffee shops są najczęściej spotykane w Holandii i są rodzajem pubów, w których można nie tylko zakupić dopalacze, ale i przyjąć je na miejscu.


Działanie dopalaczy

Przyjrzyjmy się dopalaczom z medycznego punktu widzenia. Dopalacze mogą być wytwarzane w laboratoriach chemicznych, jak i bywają mieszankami substancji naturalnych. Do grupy syntetycznych dopalaczy zaliczamy m.in.: benzylopiperazynę (BZP) i trifluorometylofenylpiperazynę (TFMPP).

BZP jest substancją działającą stymulująco na ośrodkowy układ nerwowy i przez to wykazuje działanie podobne do pobudzającego działania amfetaminy. Po zażyciu BZP odczuwa się nadmierną euforię, zwiększenie koncentracji oraz ogólne uczucie przyjemności i dobrego, wręcz nierealistycznego samopoczucia. Dodatkowo, przyjęcie BZP wzmacnia odbieranie bodźców zewnętrznych, takich jak dotyk czy dźwięk. Zażycie preparatów zawierających BZP wiąże się jednak nie tylko z efektami przyjemnymi, ale i z ryzykiem wystąpienia działań negatywnych objawiających się: bezsennością, rozdrażnieniem, zmianami nastroju, stanami lękowymi i dezorientacją. Dodatkowo mogą wystąpić silne bóle głowy, bóle brzucha, a wraz z tym nudności, wymioty i brak apetytu, a także kołatanie serca czy nawet drgawki.

Podobnie jak BZP działa TFMPP. Po początkowym efekcie psychostymulującym, po zażyciu tej substancji pojawia się szereg działań niepożądanych w postaci problemów z koncentracją i zasypianiem, znużeniem i brakiem chęci do działania oraz stanami lękowymi. TFMPP jest dużo bardziej niebezpieczna od BZP, ponieważ może również wywołać silne bóle głowy i migreny, problemy z oddychaniem i bóle w klatce piersiowej.

Do substancji naturalnych wchodzących w skład dopalaczy zaliczamy m.in.: substancje zawarte w szałwii wieszcza, w muchomorze czerwonym, a także związki występujące w kratomie. Szałwia wieszcza jest meksykańską rośliną, której ekstrakty i susze znajdują się w dużym stopniu w asortymencie sklepów z dopalaczami. Najczęstszym sposobem aplikacji jest palenie skrętów z suszonych liści szałwii – efekt działania utrzymuje od kilku do kilkudziesięciu minut. Głównym składnikiem aktywnym tej rośliny jest alkaloid: salwinoryna A. Efekty działania salwinoryny A na organizm różnią się i zależą przede wszystkim od przyjętej dawki, indywidualnych cech organizmu, genotypu, a także od nastroju w momencie zażywania preparatów z tą substancją. Generalnie salwinoryna A wywołuje silny efekt halucynogenny, powodując jednocześnie utratę kontroli nad swoim zachowaniem, a także utrudnia poruszanie się. Może dochodzić nawet do tego, że osoba, która przyjęła preparat z tym alkaloidem, całkowicie przestaje panować nad swoimi czynami, co stwarza wysokie ryzyko wyrządzenia sobie lub innym krzywdy. Co ciekawe, doustne przyjęcie salwinoryny A wywołuje szybszy, ale jednocześnie słabszy efekt psychodeliczny.

W bogatej ofercie sklepów z dopalaczami znajdują się także preparaty otrzymywane z muchomora czerwonego. Żucie świeżych, wysuszonych owocników lub picie wywaru z tego grzyba powoduje charakterystyczny stan odurzenia i halucynacje. Jednak te efekty nie występują od razu. Objawy przyjęcia takich preparatów początkowo przypominają objawy charakterystyczne dla upojenia alkoholowego. Obserwuje się wesołkowatość i polepszenie nastroju, czemu towarzyszy również nadmierna gadatliwość. Dopiero w kolejnym etapie odurzenia pojawiają się halucynacje, zarówno wzrokowe, jak i słuchowe. Dodatkowo, niektórzy użytkownicy odczuwają nadmierne uwrażliwienie wszystkich zmysłów, co powoduje, że nawet delikatne i ciche dźwięki lub przytłumione oświetlenie stają się wręcz nie do wytrzymania. Czasem zniesienie reakcji źrenic na światło powoduje tak silne ich rozszerzenie, że nawet może dojść do utraty wzroku poprzez oślepienie. Oprócz tego, dysfunkcja zmysłu wzroku jest tak duża, że małe przedmioty w odczuciu użytkownika przybierają ogromne i zatrważające rozmiary.

Objawom tym towarzyszy zwykle silne rozdrażnienie i pobudzenie psychomotoryczne, a nawet napady szału. Po ustąpieniu tych objawów u użytkowników często występują zaburzenia świadomości i luki w pamięci. Oprócz psychicznych efektów zażycia preparatów z muchomora czerwonego, pojawiają się fizyczne zaburzenia w postaci: suchości w jamie ustnej, zaczerwienienia skóry, nagłego zmęczenia, osłabienia, zawrotów głowy, szumów w uszach. Występują także zaburzenie równowagi, nadmierne pocenie się, zaburzenia gastryczne, takie jak nudności, biegunka czy wymioty. Następuje również obniżenie ciśnienia krwi, przyśpieszenie tętna, zaburzenia oddechu, podwyższenie temperatury ciała dochodzące do 40ºC, a nawet śpiączka.

Także stymulujące i depresyjne działanie posiada mitragyna, substancja naturalna występująca w liściastym drzewie potocznie zwanym kratomem. Preparaty powstałe na bazie tej rośliny zawierają najczęściej mitragynę oraz jej hydroksylowe pochodne i są szeroko sprzedawane w sklepach z dopalaczami w formie wysuszonych, sproszkowanych liści oraz brunatnego, sproszkowanego ekstraktu w postaci kapsułek, który to ma 30 razy silniejsze działanie niż sam susz. Kratom działaniem przypomina opium. Żucie niewielkich ilości świeżych lub suszonych liści, bądź też picie wywaru z tych liści lekko pobudza, natomiast przyjęcie większych dawek wywołuje błogostan, euforię oraz senność. Częste stosowanie preparatów z kratomu może spowodować rozwój uzależnienia podobnego do uzależnienia od opioidów, włączając w to zależność psychiczną i fizyczną. Dodatkowymi efektami ubocznymi wynikającymi z zażywania tych preparatów jest obniżenie sprawności psychicznej i fizycznej, brązowienie skóry, a także zaburzenia żołądkowo-jelitowe, np.: nudności i wymioty.


Czy dopalacze szkodzą?

To pytanie niestety rzadko zadają sobie użytkownicy dopalaczy, nie zdając sobie zupełnie sprawy z tego, że substancje te nie tylko szkodzą zdrowiu, ale ich zażywanie jest wysoce niebezpieczne dla życia. Psycholodzy pracujący w telefonie zaufania i w poradniach psychologiczno-pedagogicznych spotykają się często z osobami uzależnionymi od różnych substancji psychoaktywnych. Według psychologów właśnie obietnica tego dobrego nastroju jest bodźcem motywującym do sięgania przez młodzież po tego typu środki. Ta dobra zabawa, którą obiecuje producent dopalaczy, często jest ostatnią zabawą...

Psycholog Barbara Kruk, pracująca w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej, tak określa rolę dopalaczy w życiu emocjonalnym młodzieży: – Młodzi ludzie po raz pierwszy stają się użytkownikami dopalaczy najczęściej w momentach stresujących w swoim życiu. Biorą więc po to, aby – fachowo mówiąc – się wyluzować. Podstawową motywacją jest najczęściej uzyskanie dobrego nastroju, który pozwoli zapomnieć o kompleksach, problemach w domu czy w szkole. Zaburzenia świadomości, zaburzenia w przeżywania rzeczywistości i dodatkowo halucynacje pojawiające się po zażyciu dopalaczy pozwalają oderwać się od smutnego, szarego i jakże rzeczywistego świata. Takie osoby uciekają w świat fun, czyli dobrej zabawy, gdzie wszystko jest dozwolone i wielobarwne. Niestety, taka poprawa nastroju i dobry humor trwają tylko chwilę, a konsekwencją tych chwil są trwałe zmiany w ośrodkowym układzie nerwowym.

Doktor farmacji Barbara Budzyńska, adiunkt w Katedrze i Zakładzie Farmakologii z Farmakodynamiką lubelskiego Uniwersytetu Medycznego, zajmująca się na co dzień uzależnieniami od substancji psychoaktywnych, przestrzega przed siłą uzależniającą dopalaczy: – Proces uzależnienia od substancji psychoaktywnych, a więc i dopalaczy, jest związany z zaburzeniami układu nagrody w mózgu. Dopalacze wywołują takie samo uzależnienie jak inne narkotyki. Wszystkie funkcje organizmu są wtedy nastawione na szukanie, zdobywanie i pobieranie danej substancji uzależniającej, a osoba uzależniona, pomimo świadomości toksycznego wpływu takich związków na organizm, nie jest w stanie zerwać z nałogiem.

Uzależnienie możemy podzielić na psychiczne oraz fizyczne, gdzie psychiczne polega na przymusie zażycia substancji uzależniającej po to, aby wywołać przyjemne uczucie lub zapobiec wystąpieniu negatywnych odczuć, a fizyczne powstaje wskutek zmienionego stanu fizjologicznego organizmu, wywołanego wielokrotnym przyjmowaniem substancji uzależniającej. Zażywanie dopalaczy na ogół wywołuje pobudzenie psychoruchowe, a także podniecenie czy nawet agresję, która może prowadzić do nieuzasadnionych i trudnych do przewidzenia zachowań, a w ekstremalnych sytuacjach nawet do prób samobójczych. Brak substancji uzależniającej, w tym przypadku dopalacza, może wywołać również głód narkotyczny, objawiający się niepokojem, rozdrażnieniem, stanami depresyjnymi, a nawet psychotycznymi z silnym lękiem i paniką.

Oprócz objawów tzw. psychotycznych, opisanych powyżej, w ciężkich przypadkach, po zażyciu dużych dawek dopalaczy, następuje zatrucie organizmu, któremu towarzyszą również efekty fizyczne. Mgr farmacji Ewa Gibuła-Bruzda, również pracownica lubelskiego Uniwersytetu Medycznego, przestrzega przed groźnymi dla życia zaburzeniami funkcjonalnymi, rozwijającymi się po zażyciu dużych dawek dopalaczy: – W ciężkim zatruciu dopalaczami na początku pojawia się silny ból głowy oraz uczucie wręcz niewyobrażalnego zmęczenia mięśni. Towarzyszą temu ostre wymioty oraz biegunka, które odwadniają organizm i zaburzają gospodarkę wodno-elektrolitową i prowadzą przez to do skrajnego wycieńczenia. Duże dawki dopalaczy działają również toksycznie na układ sercowo-naczyniowy, powodując przyśpieszenie akcji serca, nawet do 240 uderzeń na minutę, podwyższenie ciśnienia krwi, konsekwencją czego może być niewydolność krążeniowa, zawał mięśnia sercowego czy udar mózgu.

Ciężkie zatrucie dopalaczami może wywołać także niebezpieczną dla życia śpiączkę, w czasie której następuje zniesienie odruchów obronnych. Podstawowym odruchem obronnym naszego organizmu jest odruch kaszlu, zniesienie tego odruchu doprowadza do rozluźnienia mięśni, a konsekwencją tego może być śmiertelnie groźne zachłyśnięcie czy zapadnięcie języka. Zatrucie dopalaczami może również skutkować trwałym uszkodzeniem nerek, co w przyszłości może zakończyć się przeszczepem lub dializą. Z kolei niewydolność nerkowa, rozwijająca się przy zatruciu dopalaczami, może spowodować trwałą niewydolność wątrobową (żółtaczka, śpiączka wątrobowa) lub skazy krwotoczne.


Walka z dopalaczami

Problem dopalaczy ma charakter ogólnoświatowy. Z dopalaczami walczą, co najmniej połowy lat 80. XX w., Stany Zjednoczone, Kanada, Australia i większość krajów Unii Europejskiej. Niestety, jest to walka niezwykle trudna. W Polsce głośno o dopalaczach zaczęło być około dwóch lat temu, ale dopiero niedawno rząd polski wypowiedział jawną wojnę przeciwko dopalaczom. Na początku października 2010 roku, na podstawie wydanej ustawy na wniosek minister zdrowia, w całej Polsce zamknięto i opieczętowano większość sklepów, które prowadziły sprzedaż dopalaczy. Kilka dni później, w trybie pilnym trafił do Sejmu RP projekt ustawy o zmianie ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii oraz ustawy o Państwowej Inspekcji Sanitarnej, w której m.in. zdelegalizowano wytwarzanie, reklamę i handel wszystkich środków zastępczych, które używane są w celach takich jak środki odurzające. Niestety, prawne zakazy delegalizujące te środki nie są w stanie całkowicie rozwiązać problemu dopalaczy.

Bardzo ważne jest dodatkowe uświadamianie potencjalnych użytkowników dopalaczy o ich szkodliwości. Skuteczną metodą jest właśnie kampania informująca. Nie tak dawno Krajowe Biuro ds. Przeciwdziałania Narkomanii zainicjowało kampanię edukacyjną pod hasłem „Dopalacze mogą cię wypalić”. W ramach tego projektu w szkołach, klubach i na uczelniach rozwieszono ponad 10 tysięcy plakatów informujących o tej akcji i mających na celu uświadomić młodzież, jakie ryzyko niesie za sobą zażywanie dopalaczy, reklamowanych przecież jako zupełnie nieszkodliwe używki. Powstała również strona internetowa zawierająca szczegółowe informacje o tym, czym tak naprawdę są dopalacze, jakie substancje wchodzą w ich skład oraz w jaki sposób działają. Warto więc poświęcić chociaż 10 minut na to, aby zapoznać się z prawdziwym obliczem dopalaczy, gdyż wiedza ta może później uratować komuś życie.

Autor: dr n. farm. Marta Kruk

Komentarze

  • 2016-03-31 gość

    mam nadzieje że mój komentarz da do myślenia chociaz jednej osobie.paliłam dopalacze co 2/3 dni przez miesiąc oraz jadłam od czasu do czasu mefedron. Skutki? rozchwiana psychika,lęki,paranoje i psychoza. Piekło zaczęło się jak na raz wszystko odstawiłam, bo zerwałam z chłopakiem, który mi tej ,,zabawy" dostarczał. Teraz biorę psychotropy, które pomogły mi ogarnąć psychikę. Wszystkim odradzam dopalacze, mogą zaszkodzić bardziej niż narkotyki!!!