Dobrodziejstwo łez

Popłakać się można z żalu, ze śmiechu czy wzruszenia. Mało kto zastanawia się nad tym, czy łzy są nam potrzebne do czegoś więcej. Do czasu, kiedy łez gromadzi się zbyt wiele lub zbyt mało, a nasze oczy zaczynają cierpieć.

W nomenklaturze medycznej łzy noszą miano filmu łzowego, który chroni oko przed czynnikami zewnętrznymi, nawilża je i stanowi odkażającą barierę dla bakterii. Każde mrugnięcie powieki wiąże się z nałożeniem na oko kolejnej warstwy filmu. Ta niewielka ilość płynu jest istotna dla prawidłowego funkcjonowania rogówki. Film łzowy składa się z trzech warstw: lipidowej, wodnej i mucynowej.


Susza w oku

Problem zaczyna się wtedy, kiedy gruczoły nie dostarczają wystarczającej ilości płynu. Oko bez odpowiedniej ilości łez jest bezbronne. Nabłonek gałki ocznej złuszcza się, otwierając drogę dla kurzu, pyłu i drobnoustrojów. Mamy wtedy do czynienia z zespołem suchego oka. Niewielkie, przemijające niedobory łez nie stanowią większego problemu i ustępują samoistnie. Z zespołem suchego oka mamy do czynienia wtedy, gdy sytuacja utrzymuje się przed dłuższy okres. Występuje częściej u osób starszych, towarzyszy okresowi przekwitania, może mieć związek z chorobami autoimmunologicznymi, może też nasilać się po stosowaniu leków przeciwhistaminowych, nadciśnieniowych, przeciwbólowych, antydepresyjnych, przeciwmigrenowych i innych.


Test na suche oko

Zatem, jeżeli wydaje ci się, że masz pod powiekami piasek, w dodatku oczy pieką i są zaczerwienione, to wyraźny sygnał, że należy udać się do lekarza. Okulista diagnozuje zespół suchego oka, stosując proste i bezbolesne sposoby. Pierwszym jest test Schirmera. Polega na umieszczeniu wąskiego standaryzowanego paska specjalnej bibuły w załamku dolnym spojówki. Po czterech minutach odczytuje się długość zwilżonego paska. Na podstawie ilości łez, które w nią wsiąkły, okulista jest w stanie ocenić, czy u danego pacjenta występuje problem braku filmu łzowego. Druga metoda to badanie biomikroskopowe. Do oka zakraplany jest barwnik. Po mrugnięciu okulista sprawdza, jak długo powierzchnia oka pozostaje nawilżona. Wynik badania zależy nie od ilości łez, ale od napięcia powierzchniowego, stanu warstwy lipidowej i mucynowej. W niektórych przypadkach stosuje się specyficzne testy: barwienie różem bengalskim, zielenią lizaminową, badanie fałdów spojówki równoległych do krawędzi powiek czy pomiar grubości filmu łzowego. Zespołu suchego oka nie można wyleczyć. Nie oznacza to jednak, że nie można pacjentowi pomóc.


Nadchodzi pomoc

– Przede wszystkim trzeba wyeliminować czynniki sprzyjające wysychaniu filmu łzowego. Pomieszczenie, w którym przebywamy, powinno mieć odpowiednią wilgotność. Suche i klimatyzowane powietrze, dym papierosowy, kurz, pył, silny wiatr pogarszają sytuację. Długotrwała praca przed monitorem komputera, wielogodzinne oglądanie telewizji również są czynnikami szkodliwymi – przestrzega Mirosław Żydecki, lekarz okulista z poradni Olmed w Warszawie. – Leczenie zespołu suchego oka zależy od stanu zaawansowania. W najłagodniejszych przypadkach wystarczy systematyczne podawanie preparatów sztucznych łez w postaci kropli do oczu. W aptekach jest wiele bardzo różnorodnych preparatów wydawanych na ogół bez recepty. Każdy pacjent wymaga jednak indywidualnego dobrania preparatów. Sztuczne łzy podaje się systematycznie przez długi czas. Najbezpieczniej jest stosować preparaty bez konserwantów.


Zamknięcie punktów łzowych

Inna metoda leczenia suchego oka polega na zamknięciu punktów łzowych. W fizjologicznych warunkach łzy z worka spojówkowego wypływają kanałem łzowym do nosa. Zamknięcie punktów łzowych na brzegu powieki zmniejsza objawy niedoboru łez. Pacjenci z zespołem suchego oka mają zdecydowanie większą skłonność do różnorodnych infekcji spojówek, bakteryjnych, wirusowych. Czasami wymaga to stosowania kropli do oczu z antybiotykiem, sterydami, niezbędna jest wówczas pomoc specjalisty.


Potrzebna pomoc

Leczenie jest równie proste, jak przeprowadzane przez okulistę testy. Jeśli oko samo nie może zapewnić odpowiedniego nawilżenia, należy mu w tym pomóc. W aptekach dostępne są krople, tzw. sztuczne łzy, które mają identyczny skład jak te produkowane przez nasze oczy.

Zespół suchego oka jest w tej chwili prawdziwą plagą. Cierpi nań od 10 do 17 proc. populacji. Jest to schorzenie typowo cywilizacyjne. Nietrudno wskazać sprawców – to kaloryfery, urządzenia klimatyzacyjne i ekrany komputerów. Przeprowadzono nawet badania, których wyniki jasno pokazują, że wpatrując się w monitor, niezależnie od tego, czy gramy czy pracujemy, mrugamy o 30 proc. rzadziej, i co za tym idzie, pozbawiamy nasze oczy jednej trzeciej potrzebnego im nawilżenia.


Za dużo łez

Równie często co zespół suchego oka występują objawy zupełnie przeciwne – kiedy w oku gromadzi się zbyt duża ilość łez. Przyczyny mogą być różne – od prozaicznego zapalenia spojówek, przez zaburzenia odpływu łez z dróg łzowych, po zapalenie tęczówki lub błony naczyniowej. Źródła zapalenia także są różne: infekcje bakteryjne, wirusowe, uszkodzenia mechaniczne, podrażnienia kurzem, pyłem, wiatrem lub alergenem. Leczenie jest więc zależne od przyczyny.

– W przypadku nadmiernego łzawienia rzadko dochodzi do groźnych powikłań, niemniej są to dolegliwości mało komfortowe dla pacjenta – przyznaje dr Żydecki. – Żeby ich uniknąć, trzeba dbać o higienę oka, nie przemęczać oczu komputerem, zapewnić sobie dobre oświetlenie w pracy, nie przecierać oczu dłońmi lub brudną chusteczką.

Autor: Jerzy Dziekoński

Komentarze