Dlaczego nie słuchamy lekarzy

Coraz częściej skarżymy się na złych lekarzy: że lekceważą pacjentów i ich dolegliwości, że nas źle leczą i choroba nie mija. A tymczasem najnowsze badania * wykazują, że tylko 65 proc. pacjentów deklaruje ścisłe stosowanie się do  zaleceń lekarskich.

Lekarze zaś mówią, że chorych, którzy odstawiają leki i nie stosują zalecanej diety, niezbędnej szczególnie przy chorobach przewlekłych, jest przeważająca większość (nawet 95 proc.). Pacjenci kłamią, że przestrzegają zaleceń lekarza, bo trochę się boją, że będzie miał do nich pretensję, ponieważ przestali zażywać leki. Albo nie przyznają się, że zapomnieli o przepisanych dawkach.

Im dłużej trwa kuracja, tym liczba pacjentów, którzy przestrzegają zaleceń jest mniejsza. Im więcej leków ma zażywać pacjent, tym częściej zmienia terapię, według własnej opinii. Badania pokazują, że co czwarty chory wykorzystuje tylko jeden lub tylko niektóre z przepisanych leków. Lekarze są bezradni w tej sytuacji, nawet mając świadomość takiego postępowania ze strony pacjentów. A efekt? Czasami pacjent ląduje w szpitalu z zagrożeniem życia. A przecież żaden lek nie zadziała, jeśli nie zostanie zażyty, zgodnie z zaleceniami lekarza.

Przyczyn tego, że pacjenci nie podporządkowują się zaleceniom lekarza jest wiele. Zaczyna się od ich niewiedzy lub braku odpowiedzialności. Czasem niestety jest to również brak kompetencji lekarza i jego okazywanej pacjentowi niechęci lub lekceważenia.


Powody trudnych kontaktów

Lekarz ma mało czasu, bo tylko około 15 minut na rozmowę z pacjentem w gabinecie. W tym czasie powinien przeprowadzić wywiad, zbadać chorego i przekonać go, że powinien przestrzegać zaleceń. Wyjaśnić, dlaczego w ma się zastosować do jego rad, wytłumaczyć, że jeśli je zlekceważy, terapia nie przyniesie korzyści. Czasem, nawet jeśli pacjent stosuje się do zaleceń, a nie może się dostać do specjalisty, by otrzymać kolejną receptę, przerywa terapię.
Brak zaufania do lekarza. Bardzo krótka wizyta w gabinecie i pośpiech lekarza, nie sprawiają dobrego wrażenia. Dlatego pacjenci są bardzo sceptycznie nastawieni i do diagnozy i do zaleceń, zwłaszcza, gdy ich spełnienie wymaga od nich pewnego wysiłku.

Lekarze są na ogół szorstcy, używają terminologii medycznej, straszą pacjentów, zamiast podkreślać korzyści płynące ze stosowania terapii. Celem jest dla nich poprawa wyników badań, a nie dobro chorego. Najgorsze jest jednak to, że lekarze nie traktują pacjentów w sposób partnerski. Pacjent najczęściej niewiele wie o swojej chorobie, zna tylko objawy, nie pyta o nic, bo obawia się irytacji lekarza, lub jego złości, a zestresowany po wyjściu z gabinetu, zapomina o zaleceniach lekarza. Dlatego stara się zdobyć dodatkową wiedze, korzystając ze wszystkich dostępnych źródeł. Pyta sąsiadów, rodziny lub innych pacjentów. Czasem zagląda do internetu. Ulotka informacyjna, dołączona do leku zawiera przerażającą listę efektów ubocznych, przeciwwskazań i objawów niepożądanych. To może zrazić pacjenta do zażywania leku.

Zdarza się, że niedoinformowany chory zażywa tabletki razem z opakowaniem lub wysypuje zawartość z ochronnych kapsułek celulozowych. Często zdarza się, że z braku wiedzy chory popija tabletki nieodpowiednimi płynami, np. herbatą, kawą, czy sokiem, zamiast wodą. W takich przypadkach farmaceutyki zamiast pomagać, mogą szkodzić.
Za drogie leki. Wielu pacjentów nie wykupuje recept, bo nie stać ich na leki. Niektóre zalecenia wiążące się także ze wzrostem wydatków jak, np. te dotyczące diety, również są pominięte w terapii. Koszty psychiczne, a więc bardzo trudne do stosowania ,pociąga za sobą również próba zmiany trybu życia, a więc przyzwyczajeń i nawyków.

Przestrzeganie terapii zalecanej przez lekarza często odbierane jest jako utrata wolności i przyjemności życia.
Pacjent sam zmienia terapię odstawiając leki, gdy stan zdrowia nie poprawia się, albo pojawiają się niemiłe skutki uboczne ich działania. Zdarza się, że farmaceutyki wywołują większe dolegliwości, niż sama choroba. Czasem jednak, mimo nieprzyjemnych objawów dodatkowych leki trzeba zażywać. I to lekarze powinni pacjenta przekonać.
Chorzy często odstawiają leki, gdy nastąpi chwilowa poprawa – aż 31 proc. przewlekle chorych wykorzystuje tylko część opakowania leku przepisanego przez lekarza. Są przekonani, że środki zadziałały i nie trzeba się nimi „dalej truć”.

Często przepisane jednej osobie leki służą innym członkom rodziny. To niebezpieczne i szkodliwe ich użycie wynika z nieznajomości działania farmaceutyków i trudnego dostępu do lekarzy.


Za trudna terapia

Systematyczne, zgodne z zaleceniami lekarza przyjmowanie leków wymaga od chorego dużej dyscypliny. Wprowadzenie nowego trybu życia, np. specjalnej diety, ćwiczeń, pozbycie się najczęściej wieloletnich nawyków, dla wielu osób jest zbyt trudne. Brak im motywacji, wynikającej z braku troski lekarza, który nie ma czasu, aby wyjaśnić dokładnie zasady terapii, a także nastawienia, że musi przekonać pacjenta. Ważną rolę w leczeniu chorób przewlekłych odgrywa rodzina pacjenta. Powinna motywować i pilnować, by przestrzegał wszelkich zaleceń związanych z terapią.


Posłuchaj lekarza

Przestrzeganie terapii przynosi pacjentowi same korzyści. Poprawia się stan zdrowia, choroba się nie rozwija. Gdy wyrobimy w sobie nawyk systematyczności, może się on przenieść także na inne dziedziny życia. Zażywając każdego ranka zalecone tabletki, chory przypomina sobie, że musi przestrzegać diety i powinien np. udać się na spacer.
Przestrzeganie zaleceń lekarza daje choremu poczucie kontroli nad sobą. Powinien pomyśleć, że chociaż jest chory, ma możliwości zapanowania nad własnym ciałem i formą.

• Badania przeprowadził PENTOR Research International SA na zlecenie Fundacji na rzecz Wspierania Polskiej Farmacji i Medycyny.

Autor: Iwonna Widzyńska -Gołacka

Komentarze