Dlaczego dzieci nie czytają

Bo nie czytają rodzice! Główny powód to brak odpowiednich wzorców. Z przeprowadzonych ostatnio badan wynika, że co trzeci dorosły Polak nie czyta książek. Jeśli w domu nie ma książek, rodzice nie czytają, to z jakiego powodu ma nagle czytać dziecko? Tym bardziej że telewizja czy gry komputerowe są przez dzieciaki oceniane jako dużo atrakcyjniejszy sposób spędzenia czasu. Są po prostu łatwiejsze w przyswajaniu - jak papka, którą konsumuje się znacznie łatwiej i przyjemniej niż grubą kaszę.

Czytanie, zwłaszcza na początku, jest dość kłopotliwe. U dziecka, które dopiero zaczyna składać litery w słowa, sama technika czytania pochłania tak wiele energii, że przyjemność płynąca z treści jest bardzo mała. Zwłaszcza, że skupione na składaniu literek, pod koniec zdania może już nie pamiętać, co było na początku. Maluch wprawdzie odczuwa przyjemność z wykonania zadania, ale nie przyjemność z podążania za treścią.


- A może to rodzice powinni czytać małym dzieciom?


Oczywiście, że powinni! Problem polega na tym, że bardzo wielu rodziców nie czyta swoim pociechom. Nie znajdują czasu, nie mają cierpliwości, gdy maluch kręci się, wciąż o coś wypytuje, przerywa, nie potrafi usiedzieć na miejscu.


- Ci, którzy chcą czytać, często skarżą się, że dzieci nie chcą słuchać. Dlaczego?


Bo rodzice często źle czytają - w sposób przeraźliwie nudny. Moja dorosła już córka, gdy była jeszcze dzieckiem, uwielbiała, kiedy tata czytał jej "na role”, jak to nazywała, czyli swoim głosem udawał szumiący wiatr, kozę, wilka czy złego czarownika. Czytanie książki dla małego dziecka musi być jak przedstawienie. Tylko wtedy jest równie atrakcyjne, jak film w telewizji czy bajka z odtwarzacza DVD. Monotonne czytanie bardzo szybko znudzi dziecko.


Dlaczego starsze dzieci nie sięgają po książkę?


Bo gdy nie czytały jako maluchy, to nie będą czytać, kiedy podrosną. Nie mają nawyku, nie poznały jeszcze przyjemności płynącej z czytania. W dodatku szkolne lektury, cóż ... zwykle są dla nich karą. I właściwie się nie dziwię - kanon lektur szkolnych jest mało interesujący i trudny. Tylko wyrobiony czytelnik czerpie przyjemność z trudnej lektury. Młodzież coraz częściej ogranicza się do bryków, W których są opracowania i streszczenia szkolnych lektur. Nie mają najmniejszego powodu, by sięgać po książkę. Starsze dzieci nie czują też potrzeby czytania, bo wszystkie niezbędne informacje znajdują w internecie. To bardzo szybkie i znacznie łatwiejsze źródło wiedzy. Tego, co uczeń znajdzie przez internetową wyszukiwarkę w kilka sekund, w książkach musi szukać nawet kilka godzin. Coraz większa grupa dzieci ma też specyficzne kłopoty z czytaniem - przybywa dyslektyków.


- Rodzice często mówią, że książki są za drogie. Może właśnie dlatego dzieci nie czytają?


Ale przecież są biblioteki! Tymczasem dziecko, jeśli już idzie do biblioteki, to tylko dlatego, że jest tam kafejka internetowa, lub chociaż komputery z grami. Pewnie ceną książki można usprawiedliwić wiejskie biblioteki, które z tego powodu są ubogie w ciekawe lektury. W dużych miastach biblioteki mają bogatą ofertę. Poza tym dlaczego z książki nie można uczynić prezentu na gwiazdkę czy urodziny? Jeśli stać nas, żeby kupić dziecku komputer czy drogą grę komputerową, to na pewno nie brakuje nam pieniędzy na książkę. Prawda jest taka - oczekujemy od dzieci, że będą czytały, ale wielu z nas nie robi nic w tym kierunku, by polubiły i ceniły książki.


- Muszą czytać?


Właściwie nie muszą. Człowiek nienauczony czerpania przyjemności z lektury potrafi również funkcjonować w świecie. Choć jego życie jest mniej bogate. To tak jak z jedzeniem. Naszą dietę możemy ograniczyć do kilku czy kilkunastu produktów, które będą zaspokajały nasze potrzeby życiowe. Ale jest przecież milion fantastycznych smaków. Można ich wprawdzie nie próbować i też się przeżyje. Czytanie nie jest niezbędne do życia. Zwłaszcza, że świat zmierza w kierunku cywilizacji obrazkowej, skrótowej, komiksowej i klipowofilmowej, a nie literackiej. Obawiam się, że w przyszłości książka będzie tylko dla koneserów. Większość z nas szuka bowiem informacji, a nie doznań czy refleksji wynikających z czytania literatury pięknej. Ale sama czynność czytania jest ważna, ponieważ czytając, dziecko ćwiczy różne funkcje niezbędne do prawidłowego rozwoju intelektualnego. Choćby rozumienie czytanego tekstu - tej umiejętności nie da się zastąpić inną, gdyż jest ważna w codziennym życiu: wciąż musimy czytać i rozumieć jakieś umowy, instrukcje, ulotki do leków. A każda nietrenowana umiejętność zanika - stajemy się wtórnymi analfabetami! Co z tego, że składamy słowa z liter, skoro nie rozumiemy treści?


- Z jakich jeszcze powodów czytanie jest ważne?


Rozwija wyobraźnię, a w ten sposób kształtuje człowieka otwartego, bardziej chłonnego na wiedzę, wrażliwego i myślącego. Czytanie ubogaca nasze życie. Poza tym książka jest jednym ze sposobów przekazywania prawd życiowych. Ułatwia dziecku rozumienie zasad rządzących światem, relacji między ludźmi. Te prawdy czasem trudno wytłumaczyć, a podane na przykładach są łatwiejsze do zrozumienia. I ostatni, bardzo prozaiczny powód, dla którego dzieci powinny czytać - to ułatwia im naukę i osiąganie szkolnych sukcesów.


- Jak zachęcić dziecko do czytania?


Oczywiście łatwiej zachęcić małe dziecko niż starsze, które poznało już inne przyjemności i rozrywki. Warto z czytania książki robić rzecz bardzo ważną, nobilitującą. Małe dziecko z przyjemnością pójdzie do biblioteki, bo tam jest kimś ważnym, ma swoją kartę, pani bibliotekarka proponuje mu różne książki, ono samodzielnie dokonuje wyborów. Czuje się "duże”, a to dzieciaki lubią i to służy budowaniu w nich poczucia wartości i siły. Warto też nadać wagę książce - niech ona będzie zawsze jednym z prezentów z okazji świąt czy urodzin. Ale pamiętajmy, że nie wystarczy dać dziecku książkę - poczytajmy ją razem, porozmawiajmy potem o niej. Niech będzie pretekstem do miłego kontaktu, poważnego traktowania dziecka.

Można pokazać swoje ulubione książki z dzieciństwa, opowiedzieć jakieś historie związane z ich czytaniem i potraktować to jako tajemnicę. Dzieci uwielbiają tajemnicę, bo ona nadaje sprawie wagę. Można też stworzyć zestaw ukochanych książek, które będą miały szczególne miejsce na półce. Ważne oczywiście jest, by zrobić to razem! "Nasza ukochana biblioteczka" - dla malucha będzie to bardzo istotne miejsce, bo dzielone z mamą i tatą, najważniejszymi osobami na świecie.


- A jeśli dziecko będzie chciało czytać w kółko jedną książkę?


Nie trzeba się przed tym bronić. Rodzice niesłusznie uważają, że wielokrotne czytanie jednej książki nie rozwija, a nawet ogłupia. Wręcz przeciwnie! To dla dziecka ważne. Zwłaszcza, gdy maluch jest trochę niepewny i przeraża go otaczający świat. W znajomej książce nie ma żadnych niespodzianek, wszystko jest już oswojone. Malec czerpie przyjemność z tego, że wreszcie panuje nad czymś. Ukochana książka powinna więc na życzenie dziecka powracać.


- A gdy maluch sam słabo czyta i w związku z tym nie chce czytać w ogóle, bo to go męczy? Jak można go zachęcić?


Można czytać mu 15 minut i przerwać w najciekawszym momencie. Dziecko na pewno będzie chciało poznać natychmiast ciąg dalszy, dowiedzieć się, jak kończy się historia. "Dalej musisz przeczytać sam" - odpowiadamy, zostawiając małego czytelnika sam na sam z książką na 15 minut. Potem wróćmy i poczytajmy mu znowu.


- Wszystko pięknie, gdy ma się jedno dziecko, ale przy dwójce maluchów, w dodatku w różnym wieku, jest trudniej.


Albo łatwiej. Nie ma lepszego sposobu wzbudzenia u kilkulatków chęci czytania książki niż obudzenie w nim poczucia, że książka to rzecz wyjątkowa i trzeba na nią zasłużyć lub do niej dorosnąć. W ten sposób moi rodzice nauczyli mnie jeść szpinak, którego dzieci z reguły nienawidzą. Sami go jedli, ale ja wciąż byłam "za mała, żeby go skosztować': Pamiętam, jak marzyłam o tym, żeby zjeść choć odrobinę. "Może za rok będziesz odpowiednio duża, byśmy mogli dać ci szpinak". I nadszedł ten moment. Pamiętam, jak smakował! Żadne delicje nie byłyby w stanie zastąpić tego smaku, do którego wreszcie dorosłam. Podobnie jest z czytaniem książek. Kiedy wieczorem czytamy razem ze starszym dzieckiem, powiedzmy do młodszego: "Ty możesz na razie tylko posłuchać, do czytania musisz podrosnąć. Kiedy coś jest nie dla wszystkich, wtedy wzbudza większe pożądanie.


- Od kiedy można zacząć oswajać dziecko z książkami?


Książki powinny być dawane pociechom od niemowlęctwa. Najpierw te miękkie, które maluch może wziąć do buzi albo trzymać podczas kąpieli. Potem te kartonowe z pięknymi kolorowymi obrazkami, z których dziecko uczy się rozpoznawać przedmioty. I te, w których pojawią się pierwsze słowa. Ważne jest, by czytanie książki odbywało się w bliskim, przyjemnym kontakcie z 'rodzicem. Najlepiej wziąć malucha na kolana i gdy jest w ciebie wtulony, czytać mu książeczkę. Albo czytać i jednocześnie głaskać dziecko. Wtedy czytanie zawsze będzie kojarzyło się maluchowi z czymś miłym. Ważne są też rytuały, czyli czytanie zawsze przed snem albo podczas choroby. Odradzam czytanie przy jedzeniu. Ważne, by od małego uczyć dziecko kultury czytania. Książka nie może być zalana barszczem czy ubrudzona sernikiem. Na wszystko jest odpowiedni czas i odpowiednie miejsce.


- Jakie książki powinniśmy wybierać dzieciom?


Dla malucha książka powinna być atrakcyjna jak zabawka - kolorowa, o interesującym kształcie. Dwulatek lubi książki, w których są narysowane przedmioty znane mu z codziennego życia. Przedszkolaka ciekawią zawody, a także historie lekko podszyte strachem. Ale wszystkie książki dla małego dziecka muszą się dobrze kończyć. Jeśli my, rodzice, zaszczepimy dziecku swoją prawdziwą miłość do książek, to ono też pokocha czytanie.

Autor: Beata Biały

Komentarze