Davos, czyli witajcie na czarodziejskiej górze

Rozsławione przez powieść Tomasza Manna szwajcarskie sanatorium dla chorych na gruźlicę od końca XIX w. stanowi nie tylko najpopularniejszy górski kurort Europy, ale także najsłynniejszy narciarski region na świecie.

Najwyżej położone miasto Europy (1560 m n.p.m.) najlepiej zwiedzać z przewodnikiem w postaci opasłych tomów „Czarodziejskiej góry” Tomasza Manna. Dlaczego? Ponieważ także dziś, odwiedzając to alpejskie miasteczko, można poczuć klimat słynnej powieści. Davos – pierwotnie osada retoromańska nad rzeką Landwasser, która w średniowieczu zasiedlona była przez mówiących po niemiecku górali Walserów – położone jest w rozległej wysokogórskiej kotlinie, otoczonej skalnymi górskimi łańcuchami.

Urocze alpejskie pejzaże, ale przede wszystkim towarzyszący im klimat docenił niemiecki lekarz Aleksander Spengler, który wraz z Holendrem Willerem Holsboerem założył tu w 1868 r. pierwsze sanatorium dla chorych na gruźlicę „Kuranstalt Spengler-Holsboer”. Dodatkowo Holsboer był twórcą do dziś działającej kolei Rhaetische Bahn. Charakterystyczne czerwone wagony zaczęły z czasem przewozić coraz liczniejsze rzesze kuracjuszy. Jak przekonał się na własnej skórze autor „Czarodziejskiej góry”, tutejsi lekarze zawsze umieli znaleźć jakiś defekt w płucach, więc pacjentów nigdy nie brakowało, a kurort się rozrastał. Tak zaczęła się niezwykła kariera Davos, które przez niemal 100 lat uznawane było za najsławniejszy górski kurort Europy. Zanim pojawił się tam Tomasz Mann, a wraz z nim jego słynny bohater – Hans Castorp, Davos przeżywało prawdziwe oblężenie Anglików. Alpejskie miasteczko upodobał sobie Arthur Conan Doyle, twórca postaci najsłynniejszego detektywa na świecie – Sherlocka Holmesa, który spędzał tam zwykle zimowe wakacje. Jego kolega po fachu – Robert Louis Stevenson (autor „Wyspy skarbów”) również rozkochał się w Davos, pasjami uprawiając tam narciarstwo.

Z czasem Davos przestało być jedynie uzdrowiskiem, ale także – obok St. Moritz – najbardziej znaną szwajcarską stacją sportów zimowych. Dziś w Davos (ale także w pobliskim Klosters) znajdziemy pięć ośrodków narciarskich, z kolei Bolgen i sąsiedni Jackobshorn są masowo odwiedzane przez snowboardzistów. Tym bardziej że od początku lat 90. Jackobshorn cieszy się terenów snowboardowych. Miasto znane jest z odbywającego się co roku Światowego Forum Ekonomicznego i sławnych gości, którzy wpadają tu na narty. Są wśród nich m.in.: książę Karol, Angelina Jolie i Brad Pitt.

Warto pamiętać również o tym, że Davos wciąż jest uzdrowiskiem. Leczy się w nim alergie i astmę, a także prowadzi nad nimi badania naukowe. Niestety, próżno dziś szukać sanatoriów przeciwgruźliczych; jakiś czas po wynalezieniu w 1944 r. streptomycyny przebudowano je na hotele. Davos nie przestało jednak przyciągać gości. Od czasu ukończenia budowy centrum kongresowego szwajcarskie miasto jest miejscem spotkań elit z całego świata, czego przykładem jest Światowe Forum Ekonomiczne.


Być jak Hans Castorp

Tomasz Mann przyjechał w odwiedziny do chorej żony. Został 4 tygodnie, a z obserwacji sanatoryjnych narodziła się „Czarodziejska góra”. Z książką pod pachą także i dziś można zwiedzać budynek sanatorium z zachowanym od czasów pisarza wyposażeniem, choć obecnie mieści się tam już hotel Schatzalp. Jest on bardzo chętnie odwiedzany przez turystów (można go zwiedzać w każdy piątek o godz. 14.00), choć zapewne o jego popularności decyduje bardziej legenda niż luksusowe wyposażenie. Neoklasycystyczny budynek z loggiami, które ciągną się na wszystkich kondygnacjach południowozachodniej, słonecznej elewacji wznosi się 300 metrów nad centrum Davos, na polanie wśród ośnieżonego świerkowego lasu. W dawnym laboratorium rentgenowskim – a dziś Sali konferencyjnej – obejrzymy na ścianach zachowane wielkie podświetlane panele, na których lekarze wypatrywali na kliszach fotograficznych zmienionych gruźlicą miejsc w płucach swych pacjentów.

Z kolei przechadzając się korytarzami, zauważymy wiszące już tylko w charakterze ozdób - spluwaczki. Można obejrzeć elegancką salę jadalną i służące do werandowania leżaki z bambusa, na których kuracjusze leżeli na słońcu przykryci pledami z wielbłądziej wełny. Lokatorzy pokojów mieszczących się w zacienionej części sanatorium leżakowali zbiorowo, często na dachach (tym można tłumaczyć to, że stare budynki w Davos mają płaskie dachy). W Muzeum Medycyny z kolei jest okazja obejrzeć dawne instrumenty lekarskie i archiwalne dokumenty medyczne. Oprócz tego o znanym z powieści Manna świecie górskich sanatoriów przypomina cmentarz na jednym ze wznoszących się nad doliną stoków oraz miejska architektura. Wiele hoteli wciąż wygląda jak pierwsze sanatoria – pozbawione upiększeń sześciany o płaskich dachach, wyposażone w balkony i tarasy, które służyły do leżakowania.

Warto pamiętać o tym, że przez dziesiątki lat sanatoria dla chorych na gruźlicę sąsiadowały w Davos z luksusowymi hotelami dla zamożnych miłośników białego szaleństwa. Także i oni powinni zajrzeć do Muzeum Sportów Zimowych, gdzie można podziwiać modele nart, sań czy łyżew sprzed 100 lat. Prawdziwą atrakcją są fragmenty pierwszego wyciągu orczykowego, który został zbudowany w 1934 r. na stoku Bolgen. W Davos-Klosters (bo tak brzmi pełna nazwa tego regionu narciarskiego, a to dlatego że wyciągi startują z obydwu tych miejscowości oddalonych od siebie o 12 km) każdy znajdzie coś dla siebie. Tym bardziej że na okoliczne szczyty przypada 307 km nartostrad i 56 wyciągów. Na kilku górach rozmieszczonych jest pięć narciarskich ośrodków, między którymi nie da się, co prawda przejechać bez odpinania nart, ale za to mamy do dyspozycji kilkanaście skibusów i pociąg ze stojakami do przewozu nart. Śniegu tu nie zabraknie: aż 80 proc. tras mieści się powyżej 2 tys. m n.p.m. Davos-Klosters obejmuje pięć terenów narciarskich: Parsenn/Gotschna, Jakobshorn, Pischa, Madrisa i Rinerhorn. Pomiędzy 1124 m i 2844 m n.p.m. znajdziemy setki kilometrów doskonale przygotowanych tras o różnych stopniach trudności i kilkadziesiąt urządzeń transportowych, które przewożą (łącznie) 60 tys. osób w ciągu godziny. Oprócz tego kilka monsterpipe (jedna z nich jest oświetlona), fun parki i zimowe przedszkola dla najmłodszych.

Bolgen Plaza to kultowe miejsce w Davos. Nie tylko do zabawy, ale i na obiad. Polecam lokalną specjalność – wyśmienite Chi-Chi, czyli kawałki grillowanego mięsa w sosie na talerzach z wgłębieniami jak na ślimaki. Jackobshorn natomiast to teren wznoszący się nad Davos Platz, dolna stacja kolejki niemal łączy się z peronami stacji kolejowej. Snowboardziści mają tu swoje funparki, a i narciarze znajdą szerokie trasy, doskonale nadające się na szybkie szusy. Rhinerhorn natomiast, choć leży nieco na uboczu, jest idealne dla wielbicieli jazdy carvingowej. Kto nie lubi jazdy na nartach, może przemierzać 157 km przygotowanych pieszych tras (112 km w Davos i 45 km w Klosters). W okolicy jest też osiem torów saneczkowych o łącznej długości 25 km. Wielbiciele podniebnych podróży mogą polatać na paralotni, a miłośnicy łyżew na pewno skorzystają z największego w Europie naturalnego lodowiska o powierzchni 18 tys. metrów kwadratowych albo wybiorą sztuczną taflę na terenie Lodowego Stadionu. Od 2006 r. można także odwiedzać centrum basenowo- wellnesowe Eau-la-la.

Autor: Oprac. (KB)

Komentarze