Daj skórze oddychać!

W drogeriach i aptekach półki aż uginają się od rozmaitych środków. Łatwo więc wybrać coś odpowiedniego dla siebie. Warto przy tym korzystać z rad osób doświadczonych – kosmetyczek, dermatologów, pracowników apteki.

Jeśli jednak po sięgnięciu po polecony kosmetyk zauważymy u siebie jakieś niepokojące objawy skórne – zaczerwienienie, swędzenie lub inne zmiany, należy przede wszystkim odstawić nowy środek. Jeśli w kilka dni po zaprzestaniu jego używania nasza skóra wróci do normy, to sygnał, że nowy specyfik po prostu nam zaszkodził. Dlatego najlepiej jest – zanim zdecydujesz się na kupno kosmetyku, zwłaszcza takiego z wyższej półki, czyli drogiego – poprosić sprzedawcę o jego próbkę i nałożyć jej zawartość na delikatną skórę w zgięciu ramienia. Jeśli środek przejdzie pomyślnie taki test – wszystko powinno być w porządku również po jego nałożeniu na twarz.


Oddychające, czyli jakie?

Właściwie dobrane mleczka, toniki i kremy sprawią, że nasza skóra będzie dobrze odżywiona, że będziemy opóźniać proces jej starzenia. Nie zepsujmy więc tego stosując nieodpowiednie, czasem nawet szkodliwe dla skóry kosmetyki koloryzujące.

Internetowe fora dla nastolatek pełne są podobnych do siebie informacji: „Mam lat 14 i nie wyobrażam już sobie wyjść z domu bez makijażu. Stosuję puder, by ukryć te ohydne trądzikowe pryszcze, ale to niewiele pomaga. Czy ktoś mógłby mi pomóc?” W odpowiedzi można czasem przeczytać, by poszła do dermatologa, czasem, by sięgnęła po oddychające kosmetyki.

Co to takiego? – To kosmetyki mineralne, czyli pudry, podkłady, fluidy, róże, które nie zawierają wypełniaczy – wyjaśnia Katarzyna Andracka, kosmetolog z bydgoskiego gabinetu kosmetycznego Skinflower. – Są przyjazne dla skóry, bo w ich skład wchodzą same minerały, dzięki czemu takie kosmetyki nie zatykają ujść gruczołów łojowych, nie powodują też powstawania innych zmian skórnych. Skóra z ich powodu nie starzeje się więc przedwcześnie. Mogą być, oczywiście, stosowane w każdym wieku, nie tylko przez osoby bardzo młode. Nakładanie ich zamiast preparatów z wypełniaczami, w każdym wieku wyjdzie skórze na dobre.

Takie kosmetyki koloryzujące polecane są więc przez dermatologów i kosmetologów, jako zdrowsze i bardziej przyjazne skórze. Przestawienie się na nie jest też zalecane po wszelkich upiększających zabiegach kosmetycznych, bo wypełniacze są naturalną pożywką dla bakterii i innych drobnoustrojów.

I tu ciekawostka – na rynku dostępne są już też oddychające… lakiery do paznokci. Wyprodukowane z wykorzystaniem polimerów, służących wcześniej przede wszystkim do wytwarzania soczewek kontaktowych, pozwalają oddychać paznokciom, bo lakier ma zwiększoną przepuszczalność tlenu i pary wodnej.


Czytaj opakowania

Kosmetyki mineralne produkuje dziś już wiele firm kosmetycznych i farmaceutycznych, mogą więc być dostępne i w drogeriach, i w aptekach. Na pierwszy rzut oka nie różnią się od swych odpowiedników z wypełniaczami. Na ich opakowaniach znajdziemy jednak informację na ten temat. Istnieją też specyfiki o obniżonej ilości wypełniaczy. Popularnymi wypełniaczami są talk i mąka ryżowa, ale także tłuszcze, środki zapachowe i konserwujące. Zwiększają one objętość kosmetyku, powodują więc, że jego cena jest zwykle niższa niż preparatów pozbawionych takich dodatków. Często są też – dzięki środkom konserwującym – znacznie trwalsze.

Nie dajmy się jednak zwieść tym ich zaletom, bowiem wypełniaczami mogą być też substancje po prostu szkodliwe dla zdrowia. Jakiś czas temu głośno było o amerykańskiej organizacji Campaign for Safe Cosmetics (Kampania na rzecz bezpiecznych kosmetyków), która przebadała ogromną liczbę specyfików dostępnych na tamtejszym rynku. Co się okazało? Na przykład: wiele szminek zawiera ołów, z tym, że – uwaga – w USA może on występować w kosmetykach w pewnym stężeniu (Unia Europejska na to nie zezwala). Kampania ujawniła, że w części preparatów dopuszczalna granica została przekroczona, na opakowaniach innych zabrakło natomiast informacji o występowaniu ołowiu wśród szeregu innych składników. Producenci tłumaczyli się ponoć, że ołów jest zanieczyszczeniem, nie składnikiem recepturowym, stąd brak o nim informacji.

Organizacje konsumenckie w wielu krajach, także w Polsce, walczą ponadto z występowaniem w kosmetykach różnych konserwantów, w tym parabenów, którym przypisuje się działanie rakotwórcze. Jaki z tego wniosek? Czytajmy opakowania kosmetyków – i kremów, i pudrów – by nasza skóra mogła długo zachować piękny, młody wygląd, a nasze ciało nie otrzymywało „przy okazji” dawki substancji szkodliwych.

Autor: Małgorzata Grosman

Komentarze