Czysto w plenerze

Wychodzisz z domu z dzieckiem. Nie zapomnij o wielkiej torbie, w której powinnaś mieć wszystko to, co jest potrzebne w mniej lub bardziej nagłych przypadkach.

Życie dziecka, które z zacisznego i – mniej lub bardziej sterylnego – pomieszczenia trafia na łono natury albo chociaż do piaskownicy, wcale nie musi być zagrożone. Co więcej, lekarze immunolodzy twierdzą, że sterylne warunki nie zawsze i nie w każdych warunkach wychodzą małemu dziecku czy niemowlęciu na zdrowie. Układ odpornościowy z braku realnych zagrożeń w postaci chorobotwórczych mikrobów zaczyna swą aktywność obracać przeciwko czynnikom całkiem nieszkodliwym, które stają się alergenami. Nie ma sensu restrykcyjne dbanie o czyste rączki, skoro roczniak czy dwulatek pcha wszystko do buzi, wszystkiego musi dotknąć, powąchać, skosztować. Jeżeli będziesz biegała za swoją pociechą i co rusz przemywała jej dłonie antybakteryjnymi chusteczkami, nie ma siły – nie usiądziesz ani na chwilę, a wyjście w plener zamieni się w jedną wielką niepotrzebną gonitwę za miliardem bakterii.


Plac zabaw oswojony

Sterylna piaskownica nie istnieje. Lepiej sobie nie wyobrażać, jakie czyha tam zagrożenie i ile rodzajów bakterii w niej się mieści. To, o czym musisz bezwzględnie pamiętać: szukaj piaskownic ogrodzonych, do których nie mają dostępu psy albo koty (przynajmniej teoretycznie). Zabierz do torby spory zapas wilgotnych chusteczek oraz butelkę wody do ewentualnego umycia rąk czy buzi, jeżeli chusteczki nie wystarczą. Kontroluj, czy maluch nie pcha do buzi bardzo brudnych przedmiotów. Na pewno należy dokładnie mu wytrzeć ręce przed jedzeniem, jeżeli planujesz go nakarmić na świeżym powietrzu. Nie warto biegać za dzieckiem i wtykać mu kąsków w trakcie zabawy. Może się zadławić. Niech usiądzie na chwilę i skonsumuje to, co masz mu do zaproponowania. Jedzenie zabieraj ze sobą w specjalnych plastikowych pojemnikach – w domu najlepiej pokroić owoce na mniejsze kawałki, żeby maluch mógł je wygodnie schrupać. Podobnie z naleśnikami, kanapkami lub innymi rodzajami posiłków. Jeżeli w czasie spaceru smoczek malucha upadnie na ziemię, nie wkładajmy go do swoich ust, żeby go w ten sposób „zdezynfekować”. Jama ustna człowieka, nawet najbliższego, to siedlisko milionów wirusów i bakterii. Wśród nich możemy spotkać te odpowiedzialne za próchnicę oraz wrzody żołądka (Helicobacter pylori), po niebezpieczną opryszczkę. Jeśli smoczek dziecka upadł na ziemię, trzeba go przemyć bieżącą wodą lub wyparzyć. Podczas spaceru można o pomoc poprosić na przykład w kawiarni czy sklepie z zapleczem sanitarnym. A najlepiej mieć ze sobą drugi, czysty egzemplarz.


Przewijanie to przygoda

Najgorsze jest pierwsze przewinięcie w miejscu innym niż domowy przewijak. Po tym pierwszym razie jest o wiele łatwiej. Bo przewijanie w plenerze wcale nie jest takie trudne, pod warunkiem, że zanim zdejmiesz dziecku brudną pieluchę, przygotujesz obszar działania i wszystko, co będzie ci potrzebne.


Jak rozpoznać dobre miejsce na zmianę pieluchy?

Najłatwiej zrobić to w wózku: szybko i dyskretnie, ale jeżeli czasami się nie da (tylko niemowlę pozwoli sobie na takie zabiegi), musisz znaleźć jakąś ławkę. Można też zrobić to na suchym, czystym trawniku, ale pamiętaj – dziecko nie może długo leżeć na ziemi! Pod matę podkładamy kocyk lub tetrową pieluchę. Jeżeli musimy przewinąć malucha w samochodzie, koniecznie się zatrzymujemy. Rozkładamy na tylnym siedzeniu torbę z wózka, podręczny przewijak, matę do przewijania lub kocyk. Kładziemy na to pieluszkę. Dlaczego? Nigdy nie wiadomo, jaka niespodzianka czeka w środku, czy nie pobrudzi maty i siedzenia. Jeżeli masz samochód z dużym i pustym bagażnikiem, najwygodniej przewiniesz niemowlę właśnie w nim. Używaj publicznej toalety do przewijania tylko w ostateczności. Na wielu stacjach benzynowych oraz w restauracjach sieci fast food możesz liczyć coraz częściej na czyste łazienki z blatem do przewijania (najczęściej w toalecie dla niepełnosprawnych). Na przewijak najlepiej jest położyć jednorazowy podkład do przewijania lub duży kawałek jednorazowego ręcznika kuchennego. Nigdy nie zapominaj, żeby włożyć rolkę papierowego ręcznika do swojej torby. Uwaga! Nigdy nie stawiaj torby na brudnej podłodze!
W czasie beztroskiej zabawy w plenerze może zdarzyć się nieprzyjemna przygoda i maluch będzie miał mokre (i brudne!) całe ubranko – zawartość przecieknie przez zbyt luźno zapiętą pieluchę. Niespodzianki zdarzają się też w trakcie zmiany pieluchy – np. chłopcy zaczynają siusiać z powodu nagłej zmiany temperatury (unikniesz oblania, gdy okryjesz go tetrową pieluszką). Dlatego nigdy nie zapominaj o dodatkowym komplecie (lub nawet dwóch) ubrań dla dziecka. Jeśli masz dodatkowe ubranko i dość chusteczek pielęgnacyjnych, powinnaś poradzić sobie z tą sytuacją. W razie konieczności obmyj malucha wodą z butelki i wytrzyj pieluchą tetrową. I spokojnie szukaj miejsca, żeby porządnie malca umyć.

Co w torbie?


1. PIELUSZKI JEDNORAZOWE – zwykle 2-3, w zależności od tego, jak długa będzie podróż.
2. JEDNORAZOWY PODKŁAD do przewijania – 2-3 szt. (możesz go zastąpić grubszym papierowym ręcznikiem kuchennym).
3. CHUSTECZKI NAWILŻANE – także do wytarcia buzi dziecka i rączek przed jedzeniem.
4. TOREBKI NA BRUDNE PIELUSZKI – 2-3 (także na brudne ubranka).
5. BUTELKA NIEGAZOWANEJ WODY – przyda się do picia, umycia rąk i obmycia malucha.
6. JEDZENIE – najlepiej zapakuj je już podgrzane, umieszczone w termosie.
7. MLEKO – proszek na mieszankę zapakuj osobno, oddzielnie w termosie przechowuj ciepłą wodę.
8. PIELUCHA TETROWA LUB FLANELOWA – co najmniej dwie – jedną położysz na przewijaku, druga przyda się w trakcie karmienia.
9. ZAPASOWE UBRANKO – nawet dwa komplety.
10. MATA DO PRZEWIJANIA oraz kocyk.

Autor: Krystyna Romanowska

Komentarze