Czy zaleje nas fala podróbek leków?

Tylko w zeszłym roku Służba Celna zarekwirowała podróbki wartości niemal 40 tys. euro. Zatrzymano 10,5 tys. sztuk podrabianych medykamentów, najczęściej była to viagra i inne leki na potencję. Zdaniem ekspertów to tylko wierzchołek góry lodowej.

Według danych policji fałszuje się także lekarstwa stosowane w leczeniu nowotworów, psychotropowe czy leki kardiologiczne, a także leki hormonalne oraz środki przeciwbólowe. Coraz częściej można znaleźć podrabiane antybiotyki, szczepionki przeciwmalaryczne i leki ratujące życie. – Podrabia się już wszystkie droższe preparaty – stwierdza prof. Zbigniew Fijałek, dyrektor Narodowego Instytutu Leków.

W zasadzie można byłoby uznać ten problem za marginalny, gdyby nie to, że przez lata rozrósł się do niesamowitych rozmiarów. Światowa Organizacja Zdrowia podała, że Polacy wydają rocznie na fałszywe medykamenty ok. 100 mln zł. Niestety, sumy wydawane na podrabiane leki rosną w tak szybkim tempie, że powstała mafia, która czerpie z tego procederu wielkie zyski. Jak twierdzą specjaliści zajmujący się zawodowo tropieniem przestępstw dotyczących podrabianych leków, mafia szuka teraz sposobów, które mają na celu wprowadzenie podróbek do legalnej dystrybucji leków.


Leki i fałszywki

Podrabianie produktów leczniczych odbywa się głównie za granicą, przede wszystkim we wschodnich krajach Azji.
– Fałszerstwo dotyka leków z wszystkich niemalże grup terapeutycznych, jednak do najczęściej spotykanych należą: leki stosowane w zaburzeniach potencji u mężczyzn, leki stosowane w odchudzaniu, leki z grupy sterydów anabolicznych – twierdzi Zofia Ulz, Główny Inspektor Farmaceutyczny. – Nie można potwierdzić, że leki są podrabiane celowo na rynek Polski, gdyż dotychczas nie odnotowano ujawnienia sfałszowanych produktów leczniczych przeznaczonych dla ludzi, które by były oznakowane w języku polskim.

Tymczasem takie leki, w przypadku których ani pochodzenia, ani producenta nie można stwierdzić, mogą stwarzać zagrożenie dla zdrowia, a czasem także i życia chorego. Specjaliści twierdzą, że czasem robione są one z gipsu, z ziół z ołowiem i zawierają szkodliwe substancje chemiczne. A co z tego wynika? To proste, a jednocześnie wstrząsające. Jeśli leki po prostu nie działają, to efekt jest negatywny tylko dla kieszeni kupującego. Gorzej, gdy taki podrobiony, fałszywy lek działa. Ponieważ tylko sam zainteresowany wie, co kupił i co jeszcze zażywa, nie można ocenić, w ilu przypadkach doszło do interakcji leków. I w efekcie kiedy działanie fałszywek zniosło działanie leków zapisanych przez lekarza, w ilu przypadkach osłabiło ich działanie, a w ilu zmieniło na niepożądane.

Niestety, nikt dotychczas nie zbadał i nie podał dokładnych danych, ile osób zażywa fałszywe leki i w ilu przypadkach mogły być przyczyną pogorszenia stanu zdrowia, a nawet w ekstremalnych przypadkach, zgonu.


Kto sprzedaje, kto kupuje

Co jest powodem, że ktoś robi takie leki, a co, że ktoś je kupuje? Wiadomo, że producenci fałszywych leków zainteresowani są wyłącznie zyskiem. Natomiast w przypadku kupujących przyczyn takiego stanu rzeczy jest kilka. A chyba najważniejsze z nich to agresywna i głośna moda na aktywny tryb życia, zachowanie dobrej kondycji fizycznej i atrakcyjnego wyglądu. Nie mniej ważna jest możliwość łatwego zdobycia produktów leczniczych wydawanych wyłącznie na podstawie przepisu lekarza, bez konieczności postarania się o receptę lekarską.

Sfałszowane produkty lecznicze są sprowadzane do Polski najczęściej przez pojedyncze osoby jako przesyłki pocztowe, w bagażu osobistym zawierającym zwykle od kilku do nawet kilkuset opakowań leków, a także w walizkach osób przybywających do Polski samolotami. Czasami są to grupy kilku czy kilkunastu osób, które współpracują w tym dosyć intratnym, choć bardzo wątpliwym moralnie biznesie.

Podrobione leki są sprzedawane najczęściej poza legalnym łańcuchem dystrybucji produktów leczniczych, w miejscach nieuprawnionych do dokonywania jakiegokolwiek obrotu lekami. Ostatnio na przykład przez internet w nielegalnych aptekach internetowych i na forach dyskusyjnych. Z ofertą sprzedaży tych leków możemy się spotkać także w drobnych ogłoszeniach, serwisach aukcyjnych, a nawet w sex-shopach, na bazarach i targowiskach. Sterydy zaś często również w siłowniach i klubach fitness, gdzie najłatwiej można spotkać potencjalnych klientów. W tych miejscach leki są sprzedawane przez drobnych przedsiębiorców (np. właścicieli sex-shopów czy siłowni), jak i osoby, które nie prowadzą działalności gospodarczej.


Trzy sposoby walki

– Trzema kluczowymi aspektami – mówi Zofia Ulz – w zakresie działań zmierzających do ograniczenia zjawiska handlu sfałszowanymi produktami leczniczymi są: po pierwsze zapewnienie stałej oraz ścisłej współpracy organów odpowiedzialnych za nadzór nad produktami leczniczymi ze służbami celnymi oraz organami ścigania. Po drugie, zaostrzenie prawa poprzez wprowadzanie surowych kar za fałszowanie produktów leczniczych oraz dokonywanie nimi obrotu (zagrożenie tych czynów karami analogicznymi do kar określonych za przestępstwa przeciwko zdrowiu oraz życiu ludzkiemu). I wreszcie po trzecie, prowadzenie szeroko zakrojonych społecznych kampanii informacyjnych o zagrożeniach związanych z nabywaniem oraz stosowaniem produktów leczniczych z nielegalnego źródła.

Realizacja powyższych zadań jest już w Polsce prowadzona między innymi przez powołany w roku 2007 na drodze zarządzenia Ministra Zdrowia Zespół ds. Sfałszowanych Produktów Leczniczych. Ceny sfałszowanych leków są bardzo różne i bardzo się wahają: często są znacznie niższe od cen leków oryginalnych, ale czasem zdarza się, iż produkty te bywają droższe od leków sprzedawanych w aptekach ogólnodostępnych lub punktach aptecznych.
Resort zdrowia przygotowuje nowelizację ustawy – prawo farmaceutyczne, mające także wprowadzić definicję pojęcia leku fałszywego, ponieważ obowiązujące prawo tego nie określa. A skoro nie określa dokładnie tego, czego nie wolno, przestępstwo wydaje się trudne do ścigania i karania.


Hurtownie znają problem fałszywek

Andrzej Tarasiewicz prezes Związku Pracodawców Hurtowni Farmaceutycznych mówi o problemach walki z lekami podrobionymi: Sprawa ta jest poważnym wyzwaniem dla dystrybutorów leków, dla hurtowni farmaceutycznych, instytucji nadzorujących rynek leków, ale i dla producentów leków, aptekarzy, pacjentów.

W polskim sektorze dystrybucji hurtowniom farmaceutycznym należącym do ZPHF udało się zbudować w oparciu o krajowy kapitał system efektywnie działających, niezależnych i konkurujących ze sobą firm dystrybucji leków. Wdrożono nie tylko procedury tzw. ,,Dobrej Praktyki Dystrybucyjnej”, ale również dodatkowe wymagania jakościowe, które niekiedy przewyższają standardy stosowane w innych krajach Unii Europejskiej. Dzięki poczynionym inwestycjom zarówno w nowoczesne technologie IT, robotyzację i w wysoko kwalifikowany personel, hurtownie osiągnęły wysoką jakość w przechowywaniu leków, kontroli serii i daty ważności. Dzisiaj dystrybutorzy rozwijają partnerską współpracę zarówno z producentami leków, jak i z aptekami. Z producentami współpracują w zakresie informacji o rynku leków i dostaw. Dla aptek hurtownie należące do ZPHF stanowią zaplecze magazynowe, posiadając na stanie ponad 25 tys. pozycji leków. Często dostarczają leki do poszczególnych aptek kilkakrotnie w ciągu jednego dnia.

Hurtownie farmaceutyczne pomagają także indywidualnym aptekom, prowadząc szkolenia w zakresie: informacji o leku, dodatkowych usług dla pacjenta i możliwości uzyskiwania lepszych wyników ekonomicznych w prowadzeniu własnego przedsiębiorstwa. Szczególna rola przypada hurtowniom w sektorze szpitali publicznych. Hurtownie farmaceutyczne, znając trudną sytuację ekonomiczną wielu szpitali, często dostarczają niezbędne leki na specjalnych warunkach finansowych, nie bacząc na zagrożenie własnej stabilności ekonomicznej. W dobie dzisiejszych zagrożeń zdrowotnych, hurtownie zrzeszone w ZPHF mogą stanowić pewne zaplecze logistyczno-magazynowe dla Ministerstwa Zdrowia. Obecnie sektor dystrybucji farmaceutycznej potrzebuje stabilnej polityki ekonomicznej państwa. Hurtownie farmaceutyczne muszą ponosić w dalszym ciągu duże nakłady inwestycyjne w związku z ciągłym podnoszeniem bezpieczeństwa i jakości dystrybucji leków.

Obecnie Związek Pracodawców Hurtowni Farmaceutycznych w porozumieniu z Instytutem Logistyki i Magazynowania zabiega o wprowadzenie rozwiązań, które mogą zdecydowanie pomóc w obrocie farmaceutycznym w zakresie stałej zgodności serii i dat ważności.

Związane to jest z wprowadzeniem przez producentów jako standardu stosowania znakowania opakowań leków kodami kreskowymi zgodnie z globalnymi standardami systemu GS1. Według informacji uzyskanych od minister Zofii Ulz, Głównego Inspektora Farmaceutycznego, „na wniosek Komisji Europejskiej z 10 grudnia 2008 r. nałożenie ustawowego obowiązku umieszczania zabezpieczeń na opakowaniach leków winno się odbywać w ramach implementacji do ustawy PF nowych zapisów Dyrektywy w kwietniu br.”.

Autor: Iwonna Widzyńska-Gołacka

Komentarze