Czas się wzmocnić

Jeśli zadbamy o odporność naszego organizmu, jesienią i zimą nie będziemy skazani na infekcje wirusowe.

Latem trudno spotkać w przychodni osobę z wirusową infekcją górnych dróg oddechowych. W firmach, w których pracujemy, było luźniej, bo część załogi przebywała na urlopie, więc mniejsze było zagrożenie zarażenia się czymś od kolegi siedzącego przy sąsiednim biurku. Mniejszy tłok panował w marketach, czyli tam, gdzie w każdej innej porze roku zawsze można natrafić na kogoś kaszlącego lub kichającego. A i dzieci nie chodziły do szkół, często również do przedszkoli i żłobków, więc także to źródło infekcji było wyeliminowane.

Gdy lato mija, uniknięcie kontaktów z wirusami nie jest już takie łatwe, możemy jednak zrobić wiele, by pomimo wszystko nie zachorować. Odporność na wirusy jest ogromnie ważna, bo ponad 90 procent wszystkich infekcji, na które cierpimy, ma wirusowe podłoże.


Zacznij od lata

Najlepszą porę na wzmacnianie organizmu, zadbanie o jego naturalną odporność mamy właśnie za sobą. Bo latem wszystko było prostsze. Na urlopie wysypialiśmy się, dostarczając organizmowi niezbędnej dawki nocnego wypoczynku. Odżywialiśmy się regularnie i zdrowo, bo bez wysiłku i obciążenia dla portfela dostarczaliśmy sobie witamin ze świeżych warzyw i owoców. Z powodu upałów jedliśmy mniej obfite posiłki, często rezygnowaliśmy z tłustych mięs na rzecz lekkostrawnych dań. Dla ochłody piliśmy dużo wody i naturalne jogurty.

Niektórzy z nas być może wreszcie rzucili palenie, co za jakiś czas pozytywnie odbije się nie tylko na ich własnym zdrowiu, ale również na zdrowiu całej rodziny, bo palenie – tu lekarze nie mają żadnych wątpliwości – to bardzo istotny czynnik sprzyjający chorobom górnych dróg oddechowych, także u dzieci palaczy, narażonych na przebywanie w zadymionych pomieszczeniach.

Nie pracując choć przez krótki czas, odrywając się od codziennej gonitwy, obowiązków, często ponad siły, zredukowaliśmy też stres, wyciszyliśmy się i zrelaksowaliśmy. W zamian zaserwowaliśmy sobie zwiększoną dawkę ruchu pracując w ogródku, spacerując, pływając, grając w piłkę plażową czy uprawiając inne sporty, na co zwykle nie mamy czasu.

– Przestawienie się na zdrowy styl życia w połączeniu ze zmianą klimatu, wyjazdem z miasta na łono natury pozytywnie wpływa na naszą odporność – podkreśla dr n. med. Krzysztof Buczkowski, lekarz rodzinny, kierownik Katedry i Zakładu Lekarza Rodzinnego Collegium Medicum w Bydgoszczy UMK w Toruniu. – Jest tak nawet wówczas, jeśli sądzimy, że urlop nam się nie udał, bo zamiast leżeć na plaży, spacerowaliśmy w deszczu po lesie. A to dobry sposób hartowania ciała, przygotowania do jesieni i kontaktów z chorobotwórczymi wirusami.


Grypa bez powikłań

W gorszej sytuacji są ci z nas, którzy nie mogli skorzystać z uroków lata, wyjechać na łono przyrody. Pracując nieprzerwanie zamiast wzmocnić się, dodatkowo osłabiali swe organizmy i ich odporność. W przypadku takich osób, jak również dzieci, osób starszych i przewlekle chorych, warto więc rozważyć możliwość podania szczepionek i innych preparatów chroniących przed jesienno-zimowymi infekcjami. Szczególnie warto chronić się przed grypą, a w zasadzie przed powikłaniami, które często są jej skutkiem.

Grypa to choroba górnych dróg oddechowych, której towarzyszy wysoka gorączka, silne bóle mięśni i stawów oraz ogólnie bardzo złe samopoczucie, zmuszające wręcz do pozostania w łóżku. Jeśli posłuchamy swego organizmu i po wystąpieniu objawów choroby przez kilka dni pozostaniemy w domu, możemy z grypy wyjść bez szwanku. W codziennej gonitwie, w natłoku nie załatwionych spraw często rezygnujemy jednak z leżenia i biegniemy do pracy. I nie dość, że zarażamy innych, to jeszcze narażamy się na powikłania, które dotyczą już nie tylko układu oddechowego, ale na przykład serca i mogą być bardzo niebezpieczne.


Szczepienia są skuteczne

Być może grypy przestaliśmy się bać, bo potocznie grypą nazywamy również inne infekcje górnych dróg oddechowych. Są to stosunkowo lekkie zachorowania, przebiegające z lekką gorączką i tylko nieco gorszym niż zwykle samopoczuciem, nie niosące za sobą groźnych powikłań.

– Nie mamy żadnych wątpliwości, że szczepienia przeciw grypie są skuteczne. Nie eliminują całkowicie zachorowań, ale w znacznym stopniu ograniczają możliwość wystąpienia powikłań, czyli prawdziwego zagrożenia, jakie niesie za sobą grypa – podkreśla dr Krzysztof Buczkowski. – Szczepienie zalecamy przede wszystkim dzieciom i młodzieży do 18 roku życia oraz osobom po 65 roku życia niezależnie od stanu zdrowia. Bez względu na wiek – osobom z przewlekłymi chorobami płuc (czyli astmą i przewlekłą obturacyjną chorobą płuc), po udarze, z chorobą wieńcową.

Szczepienie powinno też obejmować pensjonariuszy i personel domów pomocy społecznej, pracowników przedszkoli, żłobków, szkół, także opiekunki do dzieci, personel przychodni i szpitali, osoby pracujące w dużych zbiorowiskach. – Warto przeznaczyć na ten cel 30 złotych, bo jeśli zachorujemy, trzeba będzie przeznaczyć co najmniej tyle samo na leczenie choroby, która przecież osłabia organizm – dodaje dr Krzysztof Buczkowski.


Jak w kokonie

– Czasem z jakichś powodów nie można zaszczepić osoby, która powinna być objęta taką ochroną. Jeśli to osoba chora lub starsza, nie opuszczająca domu, mająca ograniczony kontakt z wirusami, sądzimy, że nie ma powodu, by ją szczepić. A przecież mogą ją zainfekować domownicy. Jeśli taka osoba nie zostanie zaszczepiona, ale szczepionkę przyjmą wszyscy domownicy, obejmiemy taką osobę rzeczywistą ochroną i ustrzeżemy przez zachorowaniem. Przerywa się wówczas łańcuch zakażenia, otacza taką osobę czymś na kształt kokonu – wyjaśnia dr Krzysztof Buczkowski.

Osoby starsze i osłabione mogą też rozważyć możliwość zaszczepienia się przeciw pneumokokom, bakteriom, które są najczęstszą przyczyną ambulatoryjnych zapaleń płuc. Lekarze zalecają te szczepienia przede wszystkim u dzieci do lat 5 i u osób starszych. Co ważne, specyfik można przyjąć jednocześnie z preparatem przeciw grypie, przy okazji jednej wizyty w gabinecie zabiegowym można więc załatwić dwie sprawy. Jesień to więc doskonały moment na obydwa profilaktyczne szczepienia.


Popularna jeżówka

Wielu z nas, zwłaszcza rodzice małych dzieci, chętnie sięgają też po rozmaite preparaty stymulujące układ immunologiczny. W aptekach dostępne są dwa rodzaje środków: ziołowe i zawierające antygeny bakterii. Preparaty ziołowe można kupić bez recepty, najpopularniejsze są wyciągi z jeżówki. Specyfiki antygenowe powinny być natomiast zapisywane przez lekarza. Decyzja o sięgnięciu po nie powinna zapaść najpóźniej pod koniec lata, bo to najwłaściwszy moment, by zacząć taką terapię. W przypadku tych preparatów kilkudniowa terapia nie przynosi bowiem żadnych efektów. Producenci sugerują ich zażywanie przez co najmniej kilka tygodni, jest więc ostatni moment, by zdążyć przed jesiennymi słotami.

Autor: Małgorzata Grosman

Komentarze