Cud oddechu - techniki relaksacyjne

Weź trzy głębokie oddechy”, mówimy zdenerwowanym osobom i widzimy, jak napełnienie płuc powietrzem pozwala „wrócić do siebie”. Dlaczego tak się dzieje? Jeśli poznamy odpowiedź na to pytanie, będziemy świadomi tego, w jak niesamowite narzędzie zostaliśmy wyposażeni.

„Zazwyczaj nie pamiętamy, że oddychamy. Nie musimy kontrolować wdechu i wydechu, który warunkuje życie, a poza momentami zadyszki nie zastanawiamy się, jaki proces zachodzi w naszych płucach. A przecież gdy mówimy, że ktoś „żyje pełną piersią” albo „nie może złapać tchu”, wskazujemy, że oddech ma ogromne znaczenie zarówno dla samego życia, jak i dla jego jakości.

Kilka lat temu w Australii została zarejestrowana szkoła kształcąca praktyków pracy z oddechem. I choć korzystanie z usług terapeutów oddechu nie jest czymś powszechnym w naszym kraju, warto wiedzieć, że także w Polsce mieszka kilkanaście osób, które mają dyplomy ukończenia australijskiej szkoły.

Na poziomie fizjologicznym najistotniejszą funkcją oddechu jest wymiana gazowa, czyli dostarczenie do płuc tlenu i usuwanie dwutlenku węgla. Tlen pozwala produkować energię niezbędną do życia oraz regeneracji organizmu. Ale na tym nie kończy się życiodajna funkcja oddechu. Z wydechem usuwamy końcowe produkty przemiany materii. Gdy oddychamy płytko, nie wykorzystujemy całej możliwej powierzchni płuc. Organizm jest niedotleniony, gromadzą się w nim toksyny. To, jak oddychamy, wpływa na nasze samopoczucie i zdrowie.


Aż do brzucha

– Prawidłowy oddech to taki, który dostosowuje się do zmieniających się okoliczności – twierdzi Joanna Jabłońska, absolwentka Szkoły Pracy z Oddechem dr Joy Manne ze Szwajcarii, trener rozwoju osobistego Instytutu Ewy Foley. – Ponieważ jego podstawową funkcją jest dostarczanie organizmowi tlenu, rytm oddechu jest inny, gdy wypoczywamy i inny przy wysiłku fizycznym.

„Trzy głębokie wdechy” w sytuacjach stresu czy mocnego podenerwowania rzeczywiście działają. Organizm się dotlenia, dajemy sobie chwilę na uspokojenie roztrzęsionego ciała. Już samo skupienie się na oddechu pozwala nam „wrócić do siebie”.

– Głęboki oddech, czyli taki, gdy bierzemy powietrze aż do brzucha, pozwala poczuć swoją obecność w ciele, a im bardziej jesteśmy w nim „osadzeni” , tym więcej doświadczamy spokoju – tłumaczy Joanna Jabłońska.
Skoro głęboki oddech przynosi tak wiele ulgi, dlaczego tak wielu z nas oddycha płytko? Czy istnieje lepszy i gorszy oddech?

Zdaniem Joanny Jabłońskiej nie możemy mówić o złym albo dobrym oddychaniu ani też nauczyć się dobrze oddychać. Jednak warto sobie uświadomić, że pracując z nim możemy przełamać lęk społeczny, lęk przed publicznymi wystąpieniami, który zazwyczaj połączony jest z lękiem przed oceną, a także zmienić swoje nastawienie i skutecznie walczyć ze stresem. Osoby z takimi problemami bardzo często zgłaszają się na sesje oddechowe.


Sam na sam

Pierwszym, najprostszym ćwiczeniem, które wykonuje się podczas warsztatów, jest uświadomienie sobie oddechu. Wystarczy zamknąć oczy, usiąść na brzegu krzesła, wyprostować plecy i skupić się na tym, co się w nas dzieje. Które miejsce porusza się, gdy następuje wdech? Klatka piersiowa, brzuch, a może nawet ramiona? Następnie uczestnicy warsztatów starają się za pomocą przymiotników określić swój oddech. – Pełen oddech pozwala doświadczyć pełni życia, a kto oddycha w połowie ten tylko w połowie żyje – twierdzi Joanna Jabłońska. – Warto zastanowić się, czy przymiotnik, którym opisaliśmy swój oddech, nie odpowiada temu, jak postrzegamy swoje życie.

Dzięki kolejnemu prostemu ćwiczeniu każdy z nas może zaobserwować wpływ myśli na oddech. Wystarczy przypomnieć sobie ostatnią nieprzyjemną, stresującą sytuację z naszego życia. W „przeniesieniu” w tamte okoliczności pomoże nam zamknięcie oczu. Teraz uświadom sobie, jakie myśli przychodzą ci do głowy, jakich emocji doświadczasz, jak czuje się twoje ciało i wreszcie – jaki jest oddech? Gdzie w ciele fizycznie go czujesz? Czy jest wolny czy przyspieszony, regularny czy nie? Po chwili delikatnie powróć do „tu i teraz”, poczuj swoje stopy na podłodze, pokołysz ciałem – instruuje Joanna Jabłońska. – Ponownie zamknij oczy i wyobraź sobie, że jesteś w miejscu, w którym zawsze chciałeś się znaleźć. Rozejrzyj się dokoła, zauważ piękno wokół – być może widzisz piękne kwiaty, może zachwycający kolor wody, usłysz kojące dźwięki. Następnie zwróć uwagę, jaki jest twój oddech, jak czuje się twoje ciało, jakich uczuć doświadczasz? Czy zauważyłeś różnicę?

Przy prawidłowo wykonanym ćwiczeniu negatywne, a następnie pozytywne myśli wpływają na oddech. Podczas pierwszej części ćwiczenia jest on płytki, szybki, „zerwany”, podczas drugiej części spokojny i głęboki. Daje uczucie ukojenia.


Wewnętrzna waza

Kolejne ćwiczenie pokaże nam, że zachodzi także odwrotna sytuacja – poprzez świadome pogłębienie oddechu wpływamy na zmianę w sferze emocji, których doświadczamy. Siedząc na krześle z wyprostowanymi plecami (nie napinaj ciała) i stopami ustawionymi równolegle do siebie na szerokość bioder, wyobraź sobie, że jesteś wazą i że powietrze, którym oddychasz, jest wodą. Pozwól, aby wdychane powietrze wpływało w ciebie jak woda do wazy, wypełniając cię od dna (możesz położyć dłoń na podbrzuszu – powinna unosić sie z wdechem) w górę (aż do ramion). Gdy „waza” jest łagodnie napełniona, pozwól swojemu ciału wypuścić powietrze. Spraw, by oddech łagodnie wypływał z ciała, jak woda z dzbana. Kontynuuj przez parę minut. Przy prawidłowo wykonanym ćwiczeniu poczujemy pewnego rodzaju świeżość. Niektóre osoby mogą odczuć mrowienie w łydkach lub stopach. Dlatego badania potwierdziły, że praca z oddechem może być rozwiązaniem problemów osób cierpiących na tzw. uczucie zimnych stóp.

Wyposażeni w tę wiedzę możemy ruszyć do walki ze stresem. Odczuwamy go zazwyczaj jako napięcie fizyczne w ciele, np. ból głowy lub ucisk w żołądku, który wyraźnie wskazuje na związek ciała, emocji, oddechu i umysłu.


Oddechem w stres

– Gdy dochodzi do sytuacji, która wywołuje negatywne emocje, spłycamy oddech, w ciele rodzi się napięcie – mówi Joanna Jabłońska. – Gdy w ciągu dnia zdarza się ciąg takich sytuacji, w naszym organizmie kumuluje się napięcie. Jak sobie pomóc? Kiedy czujemy oznaki pojawiającego się napięcia w ciele, spróbujmy łagodnie i świadomie rozluźnić ciało, delikatnie przedłużając wydech.

Ta prosta rada naprawdę może zdziałać cuda. „Lecznicza” moc oddechu wpłynie na nasze samopoczucie i umożliwi rozładowanie negatywnych emocji. Warto dodać, że na warsztaty oddechowe zgłaszają się także kobiety planujące zostać matkami. Nie tylko dlatego, by nauczyć się ćwiczeń oddechowych wykonywanych w trakcie porodu. – Wiemy już, że podstawowy mechanizm oddychania, nasza „matryca oddechowa”, kształtuje się przy porodzie – mówi Joanna Jabłońska. – Dlatego tak ważne jest stworzenie jak najbardziej przyjaznych (dziecku i matce) warunków w tej wyjątkowej sytuacji. Wiedza ta na szczęście powoli przenika na sale porodowe – docenia się znaczenie przyjaznej atmosfery podczas porodu czy fizycznego kontaktu matki z dzieckiem tuż po porodzie. Coraz więcej osób chce się nauczyć technik oddechowych wspierających kolejne fazy porodu.

Autor: Sybilla Walczyk

Komentarze