Co widać gołym okiem?

Na powiece zrobił mi się jęczmień. Swędzi i boli. Znacie jakiś skuteczny sposób, by się go szybko pozbyć?

Na wielu internetowych forach poświęconych zdrowiu i urodzie są takie lub podobne pytania i bardzo ciekawe „porady”: „Weź coś ze złota, najlepiej obrączkę i pocieraj o ubranie, aż zrobi się gorące, a potem przyłóż do jęczmienia i tak kilka razy. Jutro śladu po nim nie będzie” lub „Zawiąż czarną nitkę na palec” albo „Zrób okład z białka jajek” lub „Wypowiedz następujące zdanie: Nie siałem, nie orałem, zbierać nie będę…”.


Nie złoto, a pocieranie

Okulistka, dr n. med. Alicja Orzałkiewicz ze Szpitala Uniwersyteckiego im. dr. A. Jurasza w Bydgoszczy uśmiecha się, słysząc tego typu rady. – To nie złoto pomaga, czasem może jednak pomóc pocieranie – mówi. I tłumaczy, że jęczmień to ropień usytuowany na brzegu powieki dolnej bądź górnej. Powstaje wskutek zatkania gruczołu łojowego lub bakteryjnego zakażenia wokół rzęsy. Może być zewnętrzny, wtedy rzeczywiście dobrze go widzimy lub wewnętrzny. Dowodem na jego pojawienie się są wówczas typowe dla obu rodzajów jęczmienia objawy: bolesność, stan zapalny, opuchlizna, zaczerwienienie, łzawienie. Delikatne pocieranie jęczmienia może spowodować rozejście się zalegającej ropy.

W ciągu kilku dni od wystąpienia jęczmień może zaschnąć lub samoistnie pęknąć. Ulgę przynieść mogą w tym czasie ciepłe, ziołowe okłady, zmniejszające ból i odczyn zapalny. Jęczmienia nigdy nie wolno samodzielnie nacinać czy nakłuwać. Zawsze można pokazać jęczmień lekarzowi, choćby pierwszego kontaktu, bo i on może zapisać leki skutecznie leczące większość przypadków jęczmienia – maści lub kremy z antybiotykiem lub krople do oczu.

W trakcie leczenia jęczmienia niezbędny jest wyjątkowy reżim, jeśli chodzi o higienę – mycie rąk przed i po każdym dotknięciu jęczmienia czy aplikowaniu leku, wykorzystywanie do okładów przegotowanej wody i sterylnych gazików, wyjątkowa dbałość o czystość soczewek kontaktowych, jeśli się je nosi.


Zbyt rzadko mrugamy

Jęczmień to jednak nie jedyny problem z oczami, który widać… gołym okiem. Innym jest nadmierne łzawienie oczu spowodowane zespołem suchego oka. Może się on pojawić, jeśli godzinami wpatrujemy się w monitory komputerów lub telewizory albo ze skupieniem czytamy jakieś dokumenty, siedząc w przesuszonych, klimatyzowanych biurach. Oko nie działa wówczas tak, jak należy. Dlaczego? Bo zbyt rzadko mrugamy, co powoduje, że nie nawilżamy dostatecznie oka.

Do nawilżania służą łzy, które tworzą tzw. film łzowy, czyli cienką warstewkę pokrywającą gałkę oczną. Ten film szybko paruje i traci swe właściwości, niezbędne jest więc regularne usuwanie i nanoszenie nowego filmu. Sprzyja temu mruganie, to właśnie dlatego rzadziej mrugając szkodzimy swoim oczom. W mocno ogrzanych pomieszczeniach film łzowy będzie też po prostu szybciej parował.

W ciągu dnia powinniśmy mrugnąć kilkanaście tysięcy razy, więc po 8 czy 10 godzinach spędzonych w pracy problem będzie narastał, nawarstwiał się, bo systematycznie, przez ułamki sekund, oczy nie będą właściwie nawilżone.

Długie przesiadywanie przed komputerem to jednak tylko jedna z możliwych przyczyn wystąpienia zespołu suchego oka. Mogą nimi być również starzenie się organizmu, zmiany hormonalne (na przykład takie, które zachodzą u kobiet w terapiach hormonalnych lub przy menopauzie), przyjmowanie niektórych leków, a nawet występowanie innych chorób.


Dużo łez, bo suche

Zespół suchego oka daje charakterystyczne uczucie dyskomfortu. Gdy nań cierpimy, mówimy o piasku pod powiekami, pieczeniu, swędzeniu, kłuciu. Oczy są przekrwione, zmęczone, ostrość widzenia zaburzona. I tak przez cały czas w biurze, a po wyjściu z niego – zamiast ulgi – kolejne przykrości. Oczy zaczynają łzawić, razi nas światło, dyskomfort powiększa wiatr. Ból i pieczenie nie ustają.

Najprostszym rozwiązaniem problemu byłoby skrócenie czasu pracy wymagającej wytężania i skupiania wzroku. Niestety, to zwykle nie jest możliwe. Pozostaje nam więc robienie sobie przerw w pracy, wietrzenie i nawilżanie biura. Można też nawilżać oczy, stosując tzw. suche łzy. W aptece dostaniemy je bez recepty. Można je aplikować w zależności od potrzeb, nawet kilka razy na dobę, nie ma co jednak czekać na pojawienie się przykrych objawów zespołu suchego oka – kropli warto użyć zawczasu, gdy wiemy, że przed nami wiele godzin przed komputerem.


Czerwone oko

Pieczenie, swędzenie, nieodparta chęć tarcia oka towarzyszy też zapaleniu spojówek. Popularnie problem ten nazywa się czerwonym okiem, bo tak właśnie ono wówczas wygląda – jest przekrwione i załzawione. Przyczyny mogą być różne, najczęściej jest to zakażenie wirusowe, rzadko bakteryjne, czasem podrażnienie jakąś substancją chemiczną – różnią się przez to więc sposoby leczenia choroby. Dlatego nigdy nie należy aplikować sobie przy kolejnym zapaleniu spojówek leku leżącego w domowej apteczce od poprzedniego razu. Stara maść czy krople mogą być po prostu nieskuteczne na aktualną przyczynę choroby. Nie powinniśmy po nie sięgać i dlatego, że maści, kremy czy krople do oczu zwykle tracą przydatność w krótkim czasie od otwarcia buteleczki czy tubki. A potem zamiast pomagać mogą nawet zaszkodzić.

Przy zapaleniu spojówek, zanim wybierzemy się do lekarza, ulgę mogą przynieść zioła – na przykład przemywanie oczu naparem z rumianku. Jest to niezbędne zwłaszcza w przypadku, gdy zapaleniu spojówek towarzyszy pojawianie się ropnej wydzieliny, która zlepia powieki i rzęsy podczas snu. Warto przy tym pamiętać, by nie przemywać obojga oczu tym samym gazikiem. Brak higieny może bowiem prowadzić do rozprzestrzenienia się choroby, wtórnego zakażenia.

Autor: Małgorzata Grosman

Komentarze