Co warzywa mają do raka?

Trzeba pamiętać, że tkanka tłuszczowa to największy narząd endokrynny organizmu – czyli miejsce produkcji i wydzielania substancji hormonalnych, np. estrogenów, których nadmiar sprzyja rozwojowi tzw. nowotworów hormonozależnych. Z dr n. med. Wiolettą Respondek z Instytutu Żywności i Żywienia w Warszawie, rozmawia Iwonna Widzyńska-Gołacka.

Większość zachorowań na raka wynika z czynników środowiskowych, a nie genetycznych. Otyłość może być odpowiedzialna nawet za 38 proc. przypadków niektórych nowotworów. Od kiedy wiadomo, że otyłość ma tak duży wpływ na tę niebezpieczną chorobę?

Od ponad 10 lat stale przybywa dowodów naukowych na powiązanie otyłości z chorobą nowotworową, ale nie tylko. Zbyt duża masa ciała to także cukrzyca, choroby stawów, nadciśnienie itd. Już w 2002 r. w raporcie Międzynarodowej Agencji Badań nad Rakiem stwierdzono, że nadwaga i otyłość zwiększają ryzyko rozwoju raka jelita grubego, endometrium, nerek, przełyku i piersi.

Dlaczego nadmiar tłuszczu w organizmie jest taki szkodliwy?

Tak naprawdę nie wiadomo do końca, dlaczego tak się dzieje. Poznaliśmy już kilka powodów, ale nie można wykluczyć, że jest ich więcej.

Przede wszystkim otyłość sprzyja stanom zapalnym w organizmie na poziomie komórkowym, co z kolei ułatwia rozwój nowotworu. Poza tym pojawia się stres oksydacyjny, czyli przewaga procesów utleniania nad procesami redukcji, a skutkiem tego jest nieprawidłowe funkcjonowanie komórek i ich degeneracja. Tkanka tłuszczowa wydziela też pewne substancje (tzw. adipokiny) i niektóre z nich ułatwiają wzrost nowotworu.

Zdaje się, że w 1994 r. odkryto leptynę, którą nazwano hormonem otyłości, ponieważ reguluje procesy sytości i łaknienia, a więc zjawiska bardzo ważne w mechanizmach rozwoju otyłości. Dlaczego nie stała się remedium na ten problem?

Rzeczywiście początkowo wydawało się, że rozwiąże to kłopoty z otyłością, ale tak się nie stało. Okazało się, że u ludzi problem tkwi nie w braku leptyny, ale w nieprawidłowej odpowiedzi organizmu na jej wydzielanie.

Badania wykazały także, że przy chorobie nowotworowej sam tłuszcz nie jest bez winy…

Tak. Trzeba pamiętać, że tkanka tłuszczowa to największy narząd endokrynny organizmu – czyli miejsce produkcji i wydzielania substancji hormonalnych, np. estrogenów, których nadmiar sprzyja rozwojowi tzw. nowotworów hormonozależnych (rak endometrium, rak piersi). U mężczyzn otyłość brzuszna, a więc nadmiernie rozwinięta trzewna tkanka tłuszczowa, i siedzący tryb życia, zwiększają o kilkadziesiąt procent w porównaniu z osobami szczupłymi ryzyko rozwoju raka jelita grubego.

Instytut Żywności i Żywienia prowadzi od kilku lat różne programy, m.in. program mający na celu odchudzenie osób otyłych. Czy może pani o nim opowiedzieć?

Od czterech lat prowadzimy projekt pod skróconą nazwą „Zachowaj Równowagę” realizowany w ramach Szwajcarsko-Polskiego Programu Współpracy. Organizujemy w całej Polsce 12-tygodniowe programy redukcji masy ciała, prowadzone przez placówki medyczne, po dwie w każdym województwie. Pacjentami opiekują się lekarze, dietetycy, psycholodzy i rehabilitanci. W tym programie chodzi nie tylko o zmniejszenie nadmiernej masy ciała, ale trwałą zmianę stylu życia, zwłaszcza w zakresie sposobu żywienia i aktywności fizycznej.

Pacjenci uczestniczą w programie dwa lub trzy razy w tygodniu, biorą udział w zajęciach gimnastycznych, nordic walking, pływają. Uczą się też, jakie ćwiczenia mogą wykonywać w domu. Mają zajęcia indywidualne i grupowe z dietetykiem oraz warsztaty psychologiczne. A wszystko pod opieką fachowców. Program trwa do końca 2016 r., ale już dziś mamy częściowe wyniki. Rekordzista schudł ponad 20 kg, a średnie zmniejszenie masy ciała to 5 kg. Dotychczas uczestnicy 27 edycji programu stracili łącznie 4 tony wagi.

Skoro otyłość jest taka groźna, to poproszę panią o przypomnienie najważniejszych zasad ułatwiających pozbycie się nadmiaru ciała.

Najważniejsze jest racjonalne żywienie i takie komponowanie diety, aby kobieta w okresie odchudzania nie przekraczała dziennej ilości 1200 kcal, a mężczyzna 1500 kcal. Oczywiście czasem wartość energetyczna diety musi być ustalona indywidualnie. Kluczem do sukcesu jest ujemny bilans energetyczny – energia spożyta wraz z pożywieniem musi być mniejsza niż energia wydatkowana przez organizm.

O znaczeniu przestrzegania prawidłowego bilansu energetycznego – zerowego w okresie utrzymania masy ciała, i ujemnego w okresie odchudzania − świadczy fakt, że jeśli w ciągu roku spożyjemy każdego dnia nadmiarowe 100 kcal, da nam to przybytek masy ciała o 5 kg. A o taki nadmiar nietrudno – wystarczy zjeść za dużo o jedną kanapkę czy też jedno większe jabłko.

Dieta powinna być przygotowana w oparciu o piramidę żywieniową, gdzie podstawą są produkty pochodzenia roślinnego – produkty zbożowe, warzywa, owoce, z których najbardziej przyjazną grupą są warzywa – jedzmy ich jak najwięcej. Z jedzeniem owoców trzeba już uważać, ponieważ zawierają dużo cukrów prostych, co zwiększa ich kaloryczność. Przykładem, można rzec, skrajnym są winogrona, których 1 kg dostarcza organizmowi 600 kcal, tyle co duży kotlet schabowy.

Sporo kalorii mają słodkie napoje i soki owocowe. Szklanka soku z owoców to 100 kcal, czyli zgodnie z optymalną dietą już całkowita ilość owoców na cały dzień dla kobiety. Mężczyźni mogą zjeść więcej owoców albo wypić 1,5 szklanki soku.

Co jeszcze jest istotne w diecie, a czego zwykle nie przestrzegamy?

Ważny jest nie tylko bilans kaloryczny, ale również liczba posiłków w ciągu dnia – powinno ich być pięć, a co najmniej cztery. Między posiłkami konieczne są trzy godziny przerwy, kiedy nie jemy nic takiego, co dostarcza kalorii. Można czasem, do posiłku, zjeść coś słodkiego, ale nie za często i po wliczeniu tej porcji w całodzienną ilość kalorii.

Bardzo zdrowe są na przykład orzechy i migdały, ale kilka sztuk, a nie całe opakowanie… Trzy włoskie orzechy dostarczą nam dobroczynnych składników i… 75 kcal, o których nie możemy zapomnieć, bilansując swój jadłospis. Ale warto je przewidzieć w swoich posiłkach, nie tylko ze względu na wspominane właściwości prozdrowotne, ale również dlatego, że jak wykazują badania, mają korzystny wpływ na odczucie sytości.

Wiemy, że obok diety ważny jest ruch. Jednak nie jest łatwo ćwiczyć systematycznie. Czy są jakieś sposoby, aby jednak aktywność fizyczna znalazła swoje stałe miejsce w naszym planie dnia?

Najważniejsze moim zdaniem jest wybranie takiej aktywności, która nam odpowiada, którą lubimy. Wtedy łatwiej ją kontynuować. Bo nie jest istotne, jaki rodzaj ćwiczeń wybierzemy, ale to, abyśmy je systematycznie wykonywali. Amerykańskie Towarzystwo Medycyny Sportowej zaleca taki poziom aktywności fizycznej, aby tygodniowo powodowała spalenie przez organizm 2 tys. kcal i podpowiada: jeśli tylko spacerujemy, to wysiłek do 5 tys. kroków w ciągu dnia uważa się za siedzący tryb życia (to spacer przez około 3,5 km). Już 7,5 tys. kroków ma dobre działanie na organizm, a 10 tys. kroków dziennie (około 6 km) da bardzo dobry rezultat zdrowotny.

Ważne jest także dobranie intensywności ćwiczeń do wieku i sprawności osoby. Ogólnie zaleca się umiarkowany wysiłek fizyczny. Zbyt intensywne rozpoczęcie ćwiczeń może się skończyć zakwasami mięśni, a nawet kontuzją.

Co jeszcze jest istotne w diecie odchudzającej?

Bardzo ważne jest picie płynów w ilości 2 litrów dziennie, czyli 8 szklanek. Najlepiej byłoby, gdyby chociaż połowa tej ilości była wypijana w postaci wody, a reszta w postaci niesłodzonych napojów. Godna polecenia jest zielona, jak również czerwona herbata. Woda wspiera odchudzanie, ponieważ nawadnianie organizmu zwiększa beztłuszczową masę ciała, a w konsekwencji rośnie podstawowa przemiana materii, czyli spalanie kalorii przez organizm. Dobrą metodą jest wypijanie pół do jednej szklanki wody przed posiłkami, bo wypełnia żołądek i wspiera prawidłowe trawienie.

Autor: Iwonna Widzyńska-Gołacka

Komentarze