Co trzeba wiedzieć o badaniu krwi....

Hanna Z. poczuła się któregoś dnia bardzo źle. Wszystko ją bolało, czuła zmęczenie. Pomyślała, że bierze ją grypa. I poszła po zwolnienie do lekarza rodzinnego, bo grypę trzeba wszak wyleżeć. Po zbadaniu dostała jeszcze skierowanie na badanie krwi, czyli morfologię. Trzeba było zobaczyć, jak wyglądają krwinki...

Dawniej badanie krwi wykonywano obserwując ją pod mikroskopem. Dziś pani Hania skorzystała z nowoczesnych urządzeń i jej krew zbadano w cytometrze przepływowym. Ważne było wszystko: ich wygląd, kolor, kształt, bowiem na podstawie obrazu można rozpoznać szereg chorób: począwszy od anemii, przez inne choroby krwi, jak choćby czerwienicę. Wykrywa się także zakażenia wirusowe, bakteryjne, pasożytnicze i grzybicze.

Podczas badania biochemicznego określa się skład osocza, poziom glukozy, kreatyniny, białka, mocznika, elektrolitów, cholesterolu, trójglicerydów, bilirubiny czy amylazy. Zażywanie leków czy zjedzenie posiłku przed badaniem ma wpływ na wyniki. Pani Hanna powinna o tym powiedzieć pielęgniarce, a także poinformować ją o przebytej żółtaczce zakaźnej.

Na bezpłatne badanie (pani Hanna miała skierowanie od lekarza pierwszego kontaktu) musiała przyjść na czczo. Pobrano jej krew z żyły w zgięciu łokcia. Krew może być też pobierana z opuszki palca i tak się robi u małych dzieci, a także z nakłucia tętnicy udowej w pachwinie czy z płatka ucha.

Pani Hannie zrobiono to prosto i bezboleśnie strzykawką jednorazową, tylko taka bowiem gwarantuje higienę zabiegu. W innym przypadku grozi zakażenie żółtaczką wszczepienną. Na skierowaniu miała zaznaczone także określenie OB. To ważne badanie, jego wysoki poziom informuje o stanie zapalnym w organizmie, a nawet nowotwór czy białaczka mogą być tego przyczyną.

Przynajmniej raz w roku powinno się badać krew. Jeśli na badanie skieruje nas lekarz rodzinny – jest bezpłatne. Jeśli skierowania nie mamy, kosztuje ok. 5 zł.

Autor: opr. Bożenna Szymańska

Komentarze