C jak... kwas askorbinowy

O tym, że witamina C jest konieczna dla zdrowia, wiemy wszyscy. Jednak w sezonie jesienno-zimowym witamina ta błyskawicznie awansuje do roli sojusznika nr 1 w walce z infekcjami.

Kwas askorbinowy – farmaceutyczna nazwa witaminy C – ma pomagać przy katarze i chrypce, bólu gardła i mięśni, banalnemu przeziębieniu i grypie, osłabieniu i gorączce. Takie jest powszechne przekonanie. Czy słuszne? Czy rzeczywiście ta witamina jest dobra na wszystko? Ile w tych obiegowych opiniach jest prawdy?


Zwalcza infekcje

Nieprawda. Powszechny zwyczaj polegający na podawaniu witaminy C przy przeziębieniu i tym podobnych dolegliwościach nie ma specjalnego uzasadnienia – mówi prof. Iwona Wawer z Wydziału Farmaceutycznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. – Na pewno nie zaszkodzi, ale też w niczym nie pomoże. Przy sezonowych dolegliwościach lepiej więc zdać się na lekarza i stosować zalecone przez niego preparaty, niż słuchać obiegowych rad.


Wzmacnia odporność

Prawda. Z badań wynika, że choć witamina C nie pomaga, gdy już doszło do zachorowania, to może przed nim chronić lub wpłynąć na łagodniejszy jego przebieg. Dotyczy to dorosłych, ale w jeszcze większym stopniu dzieci. Jednak rolę takiej swoistej ochronnej bariery i sojusznika dobrego samopoczucia witamina C spełni wtedy, gdy w organizmie stale będzie się znajdować jej odpowiednia ilość.


Wpływa na cały organizm

Prawda. Jest konieczna dla przebiegu ważnych procesów, jak np. synteza kolagenu, co wpływa na gojenie się ran i zrastanie kości. Uczestniczy w metabolizmie tłuszczów, cholesterolu i kwasów żółciowych. Bierze udział w syntezie hormonów kory nadnerczy oraz regeneracji witaminy E. Ułatwia przyswajanie żelaza i uczestniczy w wytwarzaniu krwinek czerwonych. Przeciwdziała procesowi utleniania wywołanemu przez wolne rodniki. Ma właściwości bakteriostatyczne, a nawet bakteriobójcze w stosunku do niektórych drobnoustrojów chorobotwórczych.


Potrzebna ilość zależy od wagi

Prawda, ale od tej reguły są coraz liczniejsze wyjątki. Dawka powinna wynosić od 200 do 250 mg dziennie. Podobno taka ilość witaminy C poza jej zwykłym działaniem może także zmniejszać ryzyko chorób układu krążenia i nowotworowych. Bardzo ważne jest podawanie odpowiedniej ilości witaminy C dzieciom chorym na astmę i alergie. Ustalenie właściwej dawki, wyższej niż dla zdrowych rówieśników, to zadanie lekarza.


Szkodliwy niedobór i nadmiar

Prawda, ale tylko w połowie. Biorąc pod uwagę wszechstronną rolę witaminy C, jej zbyt mała ilość, zwłaszcza, gdy jest to stan długotrwały, musi wywołać ujemne skutki. I tak, wolniej będą goić się nawet niewielkie zranienia, łatwiej może dochodzić do wszelkich złamań kości, a osłabienie naczyń krwionośnych może zwiększyć ryzyko mikrowylewów w narządach wewnętrznych. Tyle o ewentualnych komplikacjach. Natomiast w praktyce dnia codziennego brak witaminy C oznacza spadek odporności, czasem bóle mięśni, apatię. Przy długotrwałym ostrym niedoborze, co dziś zdarza się rzadko, może dojść do szkorbutu, inaczej gnilca. Jego pierwsze objawy to krwawienie dziąseł, następnie wypadanie zębów. Natomiast nadmiar witaminy C jest praktycznie nieszkodliwy, organizm pozbywa się go z moczem. Czasem tylko przy tendencjach do kamieni nerkowych może, ale nie musi, sprzyjać ich wytwarzaniu.


Wystarczy łykać tabletki

Nieprawda. Bo choć pomiędzy kwasem askorbinowym naturalnym a syntetycznym, który znajduje się w tabletkach, chemicznie nie ma różnic, to w praktyce jest inaczej. Naturalna witamina C występuje w roślinach – warzywach, owocach. Jak wynika z licznych badań, dzięki połączeniom z innymi znajdującymi się w nich substancjami jest lepiej przyswajalna przez ludzki organizm. I lepiej rozpoznawalna przez system trawienia. Dzięki temu jest kilkakrotnie bardziej aktywna niż syntetyczna i dłużej utrzymuje swoje zdrowotne właściwości. Są wprawdzie sytuacje, gdy z powodu bardzo niskiego poziomu witaminy C lekarz, poza zmianą diety, zaleci dodatkowo jej przyjmowanie, czasem nawet dożylnie. Ale lepiej do tego stanu nie dopuszczać. Nie jest to trudne, gdyż naturalnych źródeł witaminy C mamy pod dostatkiem o każdej porze roku, także zimą.


Gdzie szukać naturalnej witaminy C

Najbogatsze źródła witaminy C pod naszą szerokością geograficzną to owoce dzikiej róży i czarnej porzeczki. Dzika róża w 100 g zawiera od 6,8 do12 g witaminy, czarna porzeczka do 4 g. Ważne, że starannie wykonane koncentraty z owoców róży oraz przetwory z czarnej porzeczki nadal zawierają dużo witaminy, choć wiadomo, że generalnie wszelkie obróbki kulinarne jej nie służą.

Inne warzywa i owoce bogate w witaminę C, uszeregowane według poziomu jej zwartości, to: czerwona papryka, brukselka, papryka zielona, kalafior, szpinak, truskawki, poziomki, kwi, cytryny, pomarańcze, czerwone porzeczki. Natomiast wśród produktów z naszego codziennego menu najwięcej witaminy C zawierają: kapusta czerwona, kapusta biała, pomidory, kapusta kwaszona, ziemniaki.


Żeglarze i tygrysy

O tym, że brak owoców i warzyw szkodzi, wiedzieli już starożytni. Jak bardzo jest to dotkliwe, przekonał się Vasco da Gama, który podczas wyprawy do Indii w roku 1479 stracił 100 ze swoich 160 żeglarzy, gdyż zmarli na szkorbut. Jego następcy na podbój świata intuicyjnie już zabierali ze sobą warzywa i owoce bądź szukali ich w każdym porcie. Systematyczne badania czynnika antyszkorbutowego zaczęły się jednak dopiero w XX wieku. Witaminę C wyizolował, a więc ukazał światu w roku 1928 węgierski lekarz Albert Szent Gyorgi. Potem angielski biochemik dokonał jej chemicznej syntezy. Z czasem odkrywcy otrzymali Nobla.

Dziś trudno sobie wyobrazić, by ktoś nie słyszał o witaminie C. Ale nie dość szybko przebija się wiedza o tym, że witaminę tę niesłychanie zużywa stres. I jest konieczna, by się przed nim obronić. W tym względzie możemy pozazdrościć zwierzętom. Ich organizmy same wytwarzają potrzebną ilość witaminy C. Tygrys ruszający na polowanie ma jej w organizmie 10 razy więcej niż wtedy, gdy odpoczywa. Zestresowany pies czy kot 8 razy więcej niż spokojny. Człowiek i inne naczelne oraz świnka morska tego nie potrafią. Musimy ją po prostu dostarczać organizmowi.

Autor: Ewa Łuszczuk

Komentarze