Bollywood, czyli bajki dla dorosłych

Hindus nie po to idzie do kina, aby się martwić. On chce zobaczyć szczęśliwą, spełnioną miłość.

Obrazy Bollywood mają przenieść hinduskiego widza w świat, który nie istnieje. Są to piękne, romantyczne bajki dla dorosłych. Produkuje się około 1000 filmów rocznie, a ogląda je, aż 95 procent mieszkańców Indii!


Z chusteczką do kina

Nie ma siły, nawet największy twardziel zmięknie w obliczu trudności, jakie rozdzielają kochającą się parę. Największą przeszkodą jest rodzina, a zwłaszcza nieczuły na porywy serca ojciec. Wariantów i możliwości może być wiele, ale tradycyjny schemat pozostaje ten sam. I w sumie budzi to zdumienie laika, bo po pierwsze, ile razy można opowiadać, nie nudząc widza, tę samą historię, po drugie – przeciętny hinduski film trwa 2,5 godziny! I tu zaskoczenie. Można narzekać na zbyt długi metraż, ale jedno trzeba oddać: nawet najmierniejsza fabuła ma wartko toczącą się akcję. Obowiązkowym elementem filmu są piosenki oraz sekwencje taneczne. To one najlepiej wyrażają uczucia bohaterów. Niezwykle ważna jest też muzyka. Piosenki prezentuje się jeszcze przed premierą i od ich atrakcyjności zależy sukces danego dzieła. Ale uwaga! Od aktorów nie wymaga się wcale umiejętności wokalnych, toteż niemal wszystkie filmowe heroiny i herosi śpiewają dobrze znajomymi głosami tych samych wykonawców.


Gwiazdy ponad wszystko

Tak pięknych kobiet, jak w kinie indyjskim, nie znajdzie się nigdzie na świecie. Obdarzone smukłymi sylwetkami, czarnymi jak węgiel oczami i smagłą cerą, rozpalają męską wyobraźnię. Bollywoodzka piękność to typ, który w eksponujących seksualność społeczeństwach zachodnich jest już na wymarciu. Subtelna zmysłowość została wymuszona normami obyczajowymi i cenzurą, która strzegąc obyczajności, nie pozwala aktorkom nawet na pocałunek. Ale, od czego pomysłowość filmowców? Skoro nie można pokazać nagości, filmowe bohaterki często śpiewają swoje piosenki w powiewnych strojach kusząco zmoczonych strugami deszczu.

Wśród bollywoodzkich piękności prym wiodą wywodząca się z aktorskiej rodziny Kajol, która zagrała w takich hitach, jak „Czasem słońce, czasem deszcz” i „Żona dla zuchwałych”, oraz Aishwarya Rai, była modelka i Miss World z 1994 r., nie tylko piękna, ale i utalentowana, czemu dała wyraz m.in. w pokazywanym i dobrze przyjętym w Cannes melodramacie kostiumowym „Devdas”. Rai jest żoną przystojnego aktora Abhisheka Bachchana, który także należy do panteonu gwiazd Bollywood. Zagrali razem w kilku filmach, m.in. w „Umrao Jaan” i „Kroki w chmurach”.

Największym gwiazdorem kina indyjskiego jest chyba jednak wywodzący się z pakistańskich Pusztunów, ale urodzony w New Delhi Shahrukh Khan, znany polskiej widowni z „Żony dla zuchwałych”, „Czasem słońce, czasem deszcz”, „Om Shanti Om”, „Devdasa”.


Przepych na ekranie

Kino hinduskie może budzić w Europejczyku zachwyt lub głęboką niechęć. Widz szukający w filmach poważniejszej refleksji nad życiem lub odbicia rzeczywistej sytuacji Indii, konfliktów społecznych, politycznych czy religijnych, w twórczości Bollywood raczej ich nie znajdzie. Takie problemy są sygnalizowane w obrazach młodszych reżyserów na przykład filmie Aditya Chopra („Żona dla zuchwałych”), który wyraził współczucie dla losu indyjskich kobiet, zmuszanych do uległości wobec rodziny i męża oraz rezygnacji ze szczęścia osobistego.

Kolejna rzecz, która razi, ale która już chyba odchodzi powoli w przeszłość, to nadekspresyjna gra aktorów, przejawiająca się klasycznym wytrzeszczem płonących gniewem oczu, oraz nieznośnym patosem. Co bardziej dramatycznym scenom towarzyszy bombastyczna muzyka.

A jakie są plusy? Miłosna tematyka, baśniowość, intensywność kolorów, taniec i przede wszystkim happy end, który dla znękanego życiem widza ma aspekt terapeutyczny.


Prawie jak Hollywood

Bollywood jest odpowiednikiem amerykańskiego Hollywood, a jego nazwa powstała z połączenia słów Hollywood i Bombaj, ponieważ to właśnie w Bombaju (obecna nazwa – Mumbaj) mieszczą się indyjskie wytwórnie filmowe. Bollywood jest najpotężniejszym na świecie producentem filmów komercyjnych. Powstaje ich tu około 1000 rocznie, w prawie dwudziestu językach, bo tyloma posługują się mieszkańcy Indii. Aż 73% filmów, które trafiają do kin w Azji i krajach leżących nad Pacyfikiem, pochodzi z Indii.

Autor: Renata Głuszek

Komentarze