Bolesne żądło miłości, czyli zazdrość

Nie chcemy jej, nie lubimy i wstydliwie skrywamy. Mimo to dopada nas i dręczy. Dlaczego zazdrość ma nad nami taką władzę?

Święty Augustyn z Akwinu twierdził, że zazdrość zawsze towarzyszy miłości. Psychologowie nie zgadzają się z tą opinią. Według nich, w małych dawkach dodaje związkowi pikanterii, pomaga utrzymać temperaturę uczuć między partnerami. Jednak uporczywa i zaborcza może przyczynić się do jego rozpadu.


Dlaczego dopada nas zazdrość?

Zazdrość pojawia się wtedy, gdy jeden z partnerów czuje się zagrożony i niepewny w swoim związku. Poczucie zagrożenia może dotyczyć trwałości związku, ale zagrożone może być także poczucie wartości zazdrośnika. Może on czuć się partnerem nieodpowiednim, gorszym pod jakimiś względami, nie zasługującym na względy ukochanej osoby. To poczucie skutkuje lękiem, że partner w każdej chwili może odfrunąć do kogoś bardziej atrakcyjnego.

Zazdrość jest też reakcją na aktualny stan związku. Wiadomo, że przechodzimy przez różne jego etapy. Są okresy, w których wartość (subiektywnie odczuwana) jednego z partnerów spada, drugiego rośnie. Tak dzieje się na przykład, gdy mężczyzna robi karierę, a kobieta zagrzebana w domu w pieluchach czuje się odsunięta na boczny tor. Albo wtedy, gdy partnerzy zaczynają się starzeć, a starość bywa dużo łaskawsza dla mężczyzn pod względem atrakcyjności. Nierzadko przydaje im dodatkowego uroku, podczas gdy kobietom zwykle zabiera część urody. W takich momentach kobiety mogą czuć się gorsze i tym faktem zaniepokojone.

Zazdrość zależy też od tego, jak partnerzy definiują swoją wolność w związku. Im więcej działań pary jest ograniczone tzw. regułą wyłączności (przekonaniem, że należy wykonywać je wyłącznie z partnerem), tym większe szanse na zazdrość (bo każde odstępstwo od niej postrzegane jest jako zagrożenie). Skrajną przeciwnością takiego podejścia są pary „swingujące”, czyli uprawiające seks z osobami spoza związku, za wzajemnym przyzwoleniem. Dla nich powodem do zazdrości jest emocjonalne zaangażowanie, a nie stosunek seksualny. Czy jednak udaje im się utrzymać klarowny rozdział uczuć i ustrzec przed zazdrością? To dość wątpliwe.


Kto bywa bardziej zazdrosny?

Mężczyźni czy kobiety? Badania w tym zakresie dają sprzeczne wyniki. Można przyjąć, że zazdrość demokratycznie doskwiera jednym i drugim w równym stopniu. Różnie jednak postrzegamy powody do zazdrości. Mężczyźni są przede wszystkim zazdrośni o potencjalne lub realne kontakty seksualne partnerek. Choć zdają sobie sprawę, że kobieta zdradzając szuka głównie uczucia i uwagi. Kobiety są zazdrosne bardziej o tak zwane „zdrady emocjonalne”, czyli zaangażowanie uwagi, czasu i zasobów partnera na rzecz innej kobiety. Uważają natomiast, że mężczyźni częściej zdradzają ze względu na swoje seksualne potrzeby i ewentualną atrakcyjność rywalki. I są bardziej skłonne wybaczyć zdradę czysto fizyczną.

Zależności te mają charakter ponadkulturowy i dają się wytłumaczyć na kanwie psychologii ewolucyjnej. Mężczyźnie zależy na wierności partnerki, bo nigdy nie ma 100-procentowej pewności, czy jest ojcem poczętego dziecka. Jego zazdrość o partnerkę jest więc wyrazem dbałości, by nie zajmować się cudzym potomstwem. Dopiero od niedawna pewność dają mu badania DNA, ale i tak szacuje się, że około 10 proc. mężczyzn wychowuje biologicznie nie swoje dziecko. Dla kobiety ważne jest, by mężczyzna angażował się w związek uczuciowo, bo to gwarancja opieki nad nią i jej dziećmi.

Na zazdrość obie płci reagują inaczej. Kobiety chętniej o niej rozmawiają. Upatrują w tym szansę na poprawę związku, ale też z natury są bardziej otwarte emocjonalnie. Mężczyźni częściej zazdrość skrywają, zaprzeczają jej, uciekają w różne formy zapomnienia, na przykład w uzależnienia.


Jak radzimy sobie z zazdrością?

Zazdrośnicy starają się pozbyć tego niemiłego uczucia. Większość z nas stosuje co najmniej jedną z ośmiu strategii radzenia sobie z zazdrością:


Poprawa stanu związku – poprzez próbę podniesienia własnej atrakcyjności, zwiększenie udziału w obowiązkach domowych czy udzielanie partnerowi większego wsparcia.

Ingerencja w alternatywny związek – by zmniejszyć jego atrakcyjność względem własnego związku − poprzez atakowanie rywala, ostrzeganie go o wadach partnera i wpędzanie obu w poczucie winy.

Żądanie od partnera większego zaangażowania i uniemożliwianie odejścia – poprzez celowe zajście w ciążę czy nakłanianie przyjaciół partnera, by odwołali się do jego rozsądku.

Obniżanie wartości partnera i/lub rywala – poprzez myślenie, że nie jest tak atrakcyjny czy godny miłości, jak się wydawało; pomniejszanie znaczenia ewentualnego rozpadu związku.

Poszukiwanie alternatyw – poprzez rozważanie konkurencyjnych związków, ale także zajęć, które stanowiłyby inne liczące się wartości życiowe – skupianie się na dzieciach, pracy, przyjaciołach, hobby.

Unikanie i zaprzeczanie problemowi – przed samym sobą, angażowanie się w działania, które odwracają uwagę od problemów i uśmierzają ból – uciekanie w alkohol, pracoholizm oraz zaprzeczanie istnieniu problemów.

Przedefiniowanie związku – położenie nacisku na inne niż dotąd akcenty relacji („ważniejsze są dzieci niż porywy namiętności”) albo zmiana interpretacji zachowań partnera („to nic poważnego, chodzi tylko o seks”).

Poszukiwanie wsparcia i odreagowywanie na zewnątrz związku – poprzez wyżalenie się komuś, od kogo możemy otrzymać emocjonalne wsparcie, bez ryzyka pogorszenia relacji z partnerem.


Jak radzić sobie lepiej?

Trzeba przyjrzeć się swojej zazdrości. Jakie emocje w niej dominują? Złość, nienawiść, depresja, a może wstręt, śmieszność czy poczucie winy? Każdy przeżywa ją inaczej. Czy sytuacje, które wzbudzają zazdrość, są naprawdę groźne, czy jesteśmy zazdrośni mimo wiary w lojalność partnera? Być może zazdrość wzbudza nie jego niewłaściwe zachowanie, ale zainteresowanie ze strony potencjalnych rywali czy rywalek. Warto przypatrzeć się, czy w reakcjach partnera jest coś, co nas niepokoi, czy wykracza poza ramy zadowolenia z bycia adorowanym?

Najważniejsze to rozmawiać z partnerem. Wspólnie nakreślić granice zachowań, które uważamy za dopuszczalne i te już raniące. Zapoznanie się z jego punktem widzenia może dać nam inny, szerszy ogląd sytuacji. Pozwoli też skonfrontować jego uczucia względem nas. Być może zazdrość nie ma nic wspólnego z jego osobą, jest jedynie reakcją na nasze pogarszające się samopoczucie życiowe (brak sukcesów zawodowych, poczucie spadku atrakcyjności skorelowane z wiekiem albo dodatkowymi niechcianymi kilogramami). Możemy również upewnić się, że coś złego dzieje się w związku i warto o niego walczyć.

Odpowiedzmy też sobie szczerze na pytanie: czy całkowite wypłukanie naszego związku z niepokoju o partnera będzie służyć relacji? Czy na pewno chcemy, by atrakcyjność naszego partnera dla płci przeciwnej była bliska zeru? Wtedy może się okazać, że nie jest atrakcyjny także dla nas. Przecież nie chodzi o całkowite pozbycie się zazdrości. Wystarczy trzymać ją (zamiast partnera) na dość krótkiej smyczy.

Przy pisaniu tego artykułu korzystałam m.in. z książki: Psychologia miłości autorstwa Bogdana Wojciszke, GWP 2010.

Autor: Eliza Koźmińska-Sikora, psycholog

Komentarze