Bogna Sworowska: Dbam o siebie dla siebie

Modelka, w 1987 roku II Wicemiss Polonia, Miss Foto i Miss Mazowsza, a dziś ciągle piękna bizneswoman, która właśnie kończy 50 lat. I wcale się tym nie martwi, bo wie, jak o siebie dbać. Z Bogną Sworowską o pielęgnacji skóry dojrzałej i nie tylko rozmawia Anna Komorowska.

Przeczytałam gdzieś, że pięćdziesiątka to magiczna granica wieku, po której zmieniają się potrzeby cery. Odczuła to pani na własnej skórze?

Nasza skóra zmienia się co kilka lat, mają na to wpływ zarówno hormony, jak i inne czynniki, np. higiena życia. Bardziej magiczna była czterdziestka, wtedy bowiem zaczęłam bardziej o siebie dbać… Wcześniej myślałam, że młodość będzie trwać wiecznie. Tak, w tym roku skończę pięćdziesiąt lat, aż nie mogę w to uwierzyć… Nie bardzo mnie to przeraża, szczerze. Od sześciu lat jestem pod opieką wyjątkowych specjalistów z Kliniki Ambroziak i dlatego jestem spokojna. Najczęściej nie wiemy, jak sobie pomóc, skąd wziąć wiedzę na ten temat, jak dbać o siebie w kolejnych etapach życia. Dlatego lepiej regularnie raz lub dwa razy do roku udać się na badania skóry i konsultację u specjalisty z dziedziny medycyny estetycznej i kosmetologii. Do tego sport, mądre odżywianie się, wysypianie, picie wody, badania profilaktyczne i wizyty u endokrynologa, ale przede wszystkim uśmiech i radość życia. O to ostatnie trzeba trochę zawalczyć, odszukać i zauważyć. A potem docenić!

Podobno kremów nie powinno się dobierać do wieku, tylko do potrzeb skóry. Czym pani się kieruje, wybierając kosmetyki do pielęgnacji twarzy?

Oczywiście, że potrzeby skóry są najważniejsze. Dlatego konieczne jest profesjonalne i regularne jej badanie. Jednego dnia mamy skórę suchą, zatem trzeba ją nawilżyć nie tylko kremem, ale wypić sporo wody. Innego zaś dnia, po wielu godzinach spędzonych w samolocie lub w klimatyzowanym pomieszczeniu będzie trzeba zastosować inne preparaty. A innego okaże się, że powinniśmy ją osuszyć. Używam kilku kremów, stosuję je w zależności od potrzeby danego dnia, to jest najwygodniejsze i najbardziej sprawdzone w mojej sytuacji. I staram się odwiedzać moją kosmetyczkę, która zawsze poradzi, podpowie nowe rozwiązanie.

Jakich składników szuka pani w kosmetykach?

To nie jest tak, że szukam konkretnych składników, bo niektórych skutecznych mogę nie znać. Najlepiej działają takie produkty, które mają wiele składników, mocno nawilżają. Lubię uczucie gładkiej, mięsistej i promiennej skóry twarzy i ciała. Korzystam, ale nie za często, z peelingów naturalnych.

Co jeszcze funduje pani twarzy i ciału w ramach domowej pielęgnacji?

W domu, jak każda zapracowana matka i kobieta prowadząca firmę, mam zawsze za mało czasu. Ale późnym wieczorem, gdy lekcje są sprawdzone, organizuję sobie domowe SPA. Prysznic zimny i ciepły naprzemiennie, w tym czasie maseczka na twarz, nawilżenie skóry całego ciała i, na ile potrafię, masaż. Na dodatek kieliszek szampana – istny raj. Staram się zamawiać masaż do domu minimum raz w miesiącu. Ale to bardziej marzenie niż realny wieczór. Zatem uciekam do Kliniki Ambroziak i tam oddaję się w ręce moich znajomych. Co za wspaniałe uczucie…

No właśnie, jakie profesjonalne zabiegi poleciłaby pani swoim rówieśniczkom?

Uwielbiam zabiegi kosmetyczne, maseczki, masaże lub delikatne, bezbolesne, ale skuteczne lasery, np. Pelleve. Raz lub dwa razy do roku idę na zabiegi przy użyciu laserów frakcyjnych w celu ujędrnienia, pobudzenia skóry do produkcji własnego kolagenu, którego z wiekiem mamy coraz mniej. Dla mnie te zabiegi są odpowiednie i skuteczne, ale pamiętajmy, że to, co jest dobre dla mnie, nie musi działać na innych. Dlatego namawiam przede wszystkim do konsultacji u profesjonalistów. Raz na dwa lata doktor Ambroziak wykonuje mi zabieg Ultraformer III (długotrwały lifting skóry, którego efekt jest widoczny już po jednym zabiegu – przyp. red.). Jeżeli jest taka potrzeba, raz do roku poddaję się delikatnemu uzupełnieniu objętości twarzy. Korzystam też z mezoterapii i mikrodermabrazji.

Jednorazowy „zryw”pewnie nie wystarczy?

Niestety nie, w tym wieku już nie uda nam się uciec od systematyczności we wszystkim, co powinniśmy robić (śmiech).

Proszę zdradzić sekret swojej cery – zawsze świeżej, wypoczętej i pełnej blasku.

Dziękuję bardzo, ale za mało sypiam, a sen to podstawa. Może to zasługa dobrych kosmetyków do makijażu. Używam kilku marek: Sisley, Inglot, Dr Irena Eris ProVoke, Mac, Dior… Lubię poszukiwać i próbować.

Zakładam, że pani świetny wygląd to nie tylko zasługa odpowiedniej pielęgnacji. Dużo pani ćwiczy?

Kiedyś bardzo dużo ćwiczyłam. Od ubiegłego roku z różnych przyczyn zwolniłam tempo. Ale wracam do ćwiczeń, bo bardzo za nimi tęsknię. Poza tym, gdy mamy dziecko w wieku trzynastu lat, to bardzo dużo się ruszamy, zatem nie mam aż tak ogromnych wyrzutów sumienia. Ćwiczenia są wspaniałe, dzięki nim nasze ciało i umysł cudownie współgrają. Staram się po prostu mądrze żyć.

Dieta dobra dla urody to?

Moja dieta jest bardzo prosta. Jem często, ale małe porcje. Piję dużo wody niegazowanej, mniej kawy, a więcej kawy zbożowej. Nie używam cukru, choć kocham słodycze. Chyba że są święta, urodziny lub inne ważne okazje, wtedy korzystam z uroczego urlopu od przemyślanej diety. Rzadko się ważę, gdyż jest to czasem mylące i denerwujące, ale jeżeli zauważam, że trudniej jest mi zapiąć jeansy, wtedy przez jakiś czas jem więcej ryb, potraw gotowanych na parze, przygotowuję sałatki do pracy. Staram się jednak nie zwariować i nie koncentrować na tym zbyt mocno. Przyjemność wynikająca z gotowania i jedzenia w moim superwieku jest bardzo ważna (śmiech).

Modelka, była wicemiss – czuje pani presję, że musi dobrze wyglądać?

Już teraz nie, moja obecna praca nie wymaga ode mnie idealnej figury i cery. Cudownie jest wspominać tamte lata, oglądać zdjęcia, lecz bez żalu czy tęsknoty. Dbam o siebie dla siebie, przecież przyjdzie czas, gdy bardziej skoncentruję się na innych aspektach życia. Na razie tzw. bywanie jest częścią mojej pracy. Ale presji nie odczuwam, jestem w pełni szczęśliwa, zadowolona z tego, gdzie i kim jestem oraz jak wyglądam – oczywiście bez szału, bardzo rozsądnie i zawsze krytycznie (śmiech). Takie podejście jest dobre. Jedną z najwspanialszych zalet mojego pięknego, dojrzałego wieku jest to, że mam dystans do siebie i otoczenia.

Przeczytałam, że miała pani pomysł, aby zapisać się do amerykańskiej agencji modelek po pięćdziesiątce. Zrealizowała pani ten plan?

W maju kończę pięćdziesiąt lat i wtedy wraz z moją koleżanką zrealizujemy nasz plan. Jeżeli zostaniemy przyjęte, to cudownie. Będzie to początek miłej przygody.

Ma pani doświadczenie w modelingu i prowadzeniu biznesu – może pora otworzyć własną agencję dla dojrzałych modelek? Wszak Polki są piękne w każdym wieku

Prawda, Polki są wyjątkowo piękne. Ale istnieją w naszym kraju wspaniałe agencje modelek, prowadzone są przez moich znajomych, którzy są w tym naprawdę świetni. Nie, ja nie. Kocham to, co robię, czyli buduję wizerunki marek, dbam o ich PR.


Bogna Sworowska – modelka, w 1987 roku II wicemiss konkursu Miss Polonia, Miss Foto i Miss Mazowsza, pierwsza i dotychczas jedyna Polka, która znalazła się na okładce amerykańskiej edycji „Playboya. Mieszkała i pracowała we Włoszech, w Niemczech, USA i Francji. W 1999 roku wróciła do Polski. Pełniła funkcję rzecznika prasowego stacji telewizyjnej TVN. Obecnie prowadzi agencję public relations, którą założyła w 1998 roku wraz z przyjaciółką. Ma dwunastoletniego syna Ivana.

Autor: Anna Komorowska

Komentarze