Bicie trzech serc

Pojawia się na ekranie, śpiewa i doskonale parodiuje innych. Jej charakterystyczny znak to uśmiech. Nam opowiedziała, jak dba o swoją duszę i ciało. Rozmowa z aktorką Małgorzatą Lewińską.

Bardzo pięknie pani wygląda, i to bez makijażu...


Dziękuję. Po prostu świetnie się czuję. Ciąża dodała mi skrzydeł i odjęła lat, mam naprawdę bardzo dużo energii w tej chwili.


To widać w pani oczach. Kiedy pani rodzi?


Mam termin na początek kwietnia, ale ponieważ to ciąża mnoga, więc może dzieci będą chciały wcześniej przyjść na świat, jak to się zdarza w tego typu sytuacjach. Tego bym za bardzo nie chciała, ponieważ - jak powiedziałam - znakomicie się czuję i chciałabym jak najdłużej móc się cieszyć tym stanem.


Czy pani gdzieś obecnie występuje?


Do czwartego miesiąca nie tylko grałam na scenie, ale i śpiewałam, tańczyłam i stepowałam. Od 20 tygodnia jednak zdecydowanie zwolniłam - po co ryzykować, zwłaszcza gdy lekarze określają ciążę bliźniaczą ciążą wysokiego ryzyka, głównie ze względu na ewentualność przedwczesnego porodu.


Wiem, że lubi pani sport. Może dlatego jest pani, pomimo tzw. ciąży wysokiego ryzyka, w dobrej formie?


Rzeczywiście, przed ciążą prowadziłam bardzo usportowiony tryb życia. Zimą od zawsze jeździmy na nartach i wszyscy jesteśmy dobrymi narciarzami, mąż jest instruktorem. I to jest pierwszy raz, gdy muszę zrezygnować z mojej pasji, bardzo mi tego brak. Poza tym, jako była lekkoatletka, biegam. Różnie bywa z systematycznością, ale staram się przede wszystkim to robić, bo lubię, najchętniej po plaży. Myślę o maratonie, ale to za chwilę. Lubię też sporty grupowe. Od lat umawiamy się ze znajomymi, aby pograć w koszykówkę. Natomiast nie przepadam za klimatami typu fitness, zupełnie mnie to nie wciąga.

A próbowała pani?


Tak. Byłam może ze trzy razy w takim klubie fitness. I okropnie mnie to znudziło. Doskonale panią rozumiem, mam podobne odczucia. A teraz wrócę do pani aktualnego stanu, odmiennego zresztą. Czy ta sytuacja panią zaskoczyła? No pewnie, że tak. Każda ciąża to duża zmiana, a kiedy dowiedziałam się, że mają urodzić się bliźniaki, doznałam szoku. Tym bardziej że w mojej rodzinie nigdy coś takiego się nie wydarzyło. Bo to rzeczywiście coś nadzwyczajnego! Tak, powiem pani, że traktuję to w kategoriach czegoś wyjątkowego, nawet cudu!


Podobno mają przyjść na świat chłopcy.


Tak, bardzo się z tego powodu cieszę, bo mam dwie córki, będzie więc równowaga płci w naszej rodzinie.


Czy jakoś specjalnie przygotowuje się pani do porodu?


Wykonuję różne typowe ćwiczenia dla ciężarnych, a także spaceruje, chodzę na pilates i basen. Poza tym w każdej możliwej chwili leżę z nogami w górze, odpoczywam i staram się drzemać.


Czym różni się pani samopoczucie w tej ciąży od poprzednich?


Lekarze mówią, że to ciąża wysokiego ryzyka. Brzmi groźnie. Tymczasem ja się świetnie czuję, lepiej niż przedtem. Nawet skończyły mi się dolegliwości z kręgosłupem szyjnym, jakie miałam.


Jak to możliwe?


To pani nie wie, że w ciąży organizm zaczyna produkować więcej kolagenu i w związku z tym stawy robią się bardziej elastyczne, przygotowując ciało do porodu.


Zapomniałam o tym, rzeczywiście... Więc ma pani jeszcze dodatkowe profity. A jak pani dba o dietę?


Całe życie nie zastanawiałam się nad tym, co jem. Chociaż nigdy nie smakowały mi żadne fast foody, wręcz unikałam tego typu jedzenia, może w sposób intuicyjny, ale naprawdę jedzenie było ostatnią rzeczą, którą się przejmowałam. Teraz, od kiedy jestem w ciąży, bardziej zaczęłam myśleć o tym, co jem, wybieram więc rzeczy bardziej wartościowe. Staram się jeść produkty zawierające dużo witamin, błonnika, żelaza, cennych minerałów. Dbam o to, aby dieta była urozmaicona, zbilansowana i wszystko było świeże. Biorę też suplementy dla ciężarnych... No i proszę, wszystkie wyniki badań są znakomite!


Gratuluję! Mam nadzieję, że zgodnie ze wskazaniami lekarki, odpoczywa pani więcej.


Staram się, ale to trudna nauka. Ja nie potrafię odpoczywać bezczynnie, nigdy tego nie umiałam.


To zapytam inaczej: jak pani spędza czas wolny?


Poza ciążą czas mam zawsze wypełniony jakimiś zajęciami, naprawdę nie umiem siedzieć i nic nie robić. Najczęściej więc maluję, pracuję w ogrodzie, rzeźbię. Maluje pani obrazy? Nie, maluję różne przedmioty w domu, na przykład meble, nadaję im drugie, a czasem i trzecie, czwarte życie.


A tak położyć się i pobyczyć? To jest zupełnie niemożliwe w pani przypadku?


Normalnie miałabym do siebie pretensje, że marnuję czas. Teraz jednak uczę się odpoczywać, nic nie robiąc i nawet wprowadzając się w stan medytacji. Wcześniej osiągałam go tylko podczas konkretnych czynności, np. malowania czy pielenia. To naprawdę nowe doświadczenie, ale mam też wrażenie, że zaczęłam dbać o siebie.


Czy ciąża zmieniła panią psychicznie?


Jak i w poprzednich ciążach jestem, ogólnie mówiąc, bardziej wrażliwa i jeszcze bardziej wzrasta we mnie potrzeba pomagania innym i dzielenia się swoimi doświadczeniami. Natomiast kiedy tylko okazało się, że jestem w ciąży bliźniaczej, chciałam się do tego jakoś przygotować. Zaczęłam szukać informacji na ten temat, również w internecie. Ale nic sensownego nie znalazłam, np. jak mam się odżywiać i ile kalorii dziennie przyswajać w ciąży dubeltowej.


Ja bym się zastanawiała, czy jeść za trzech?


Pani sobie żartuje, a ja nigdzie nie mogłam znaleźć wyczerpujących wiadomości na ten temat. Waga w ciąży to sprawa dość istotna i to nie ze względów estetycznych.


Jasne. Czy w końcu coś pani znalazła?


Proszę sobie wyobrazić, że nic konkretnego. O takich ciążach pisze się bardzo mało, a jeśli już, to tylko w kontekście straszenia. To naprawdę dziwne. Dlatego dałam sobie z tym spokój i po prostu zaczęłam się przyglądać własnemu organizmowi, rozmawiać z lekarzami i sięgać po takie produkty, które odżywiają dzieci i mnie.


A teraz chciałaby pani dzielić się swoją wiedzą i wspierać inne kobiety z ciążą bliźniaczą?


Tak, bo wiem, że mogą czuć się zagubione i przestraszone. Stąd pomysł, aby zacząć prowadzić bloga - byłby właśnie skierowany do takich kobiet.


Rozumiem, że problemy tam poruszane nie będą dotyczyły tylko zdrowia.


Nie tylko. Będą dotyczyły przede wszystkim zdrowia psychicznego, spraw społecznych i kultury oczywiście. Wrócę jeszcze raz do tego momentu, kiedy dowiedziała się pani, że to ciąża bliźniacza.


Ciekawi mnie, jak zareagowała rodzina?


Była trochę zaskoczona. Zawsze byłam taką Zosią-Samosią i sprawy domu brałam na siebie, ale w tej sytuacji trzeba było kierować się rozumem, a nie ambicjami. Zorganizowaliśmy więc naradę i dokonaliśmy podziału zadań.


Czy to było trudne?


Nie tak bardzo. Rodzina i przyjaciele chcą być pomocni, chcą uczestniczyć w pracach domowych, ale często nie wiedzą, jak to zrobić. Dlatego trzeba było to zwyczajnie omówić. Muszę dodać, że ja też nie umiałam prosić o pomoc, i nadal się tego uczę. Także w stosunku do znajomych.


I jak to idzie? Stare nawyki nie odzywają się?


Ciągle łatwiej przychodzi mi działanie niż pokazywanie paluszkiem. Ale cóż, człowiek uczy się przez cale życie...


Uczy pani otoczenie, że ciąża dotyczy całej rodziny, a nie tylko kobiety?


Mojej rodziny uczyć tego nie muszę. Trudniej jest ze społeczeństwem w ogóle. Kiepsko jest z tą naszą kulturą. 20 lat temu było lepiej, jeśli chodzi o przywileje ciężarnych w kolejce, autobusie, sklepie czy urzędzie.


Pani chce to zmienić.


Bardzo bym chciała, chociaż trochę. I dlatego zaczynam pisać bloga. Zachęcam do jego czytania, a także dyskusji.

Autor: Barbara Jagas

Komentarze