Baw się jak dziecko!

Brak ci spontaniczności? Uważasz, że w „twoim wieku” nie wypada się już wygłupiać, głośno śmiać czy zachować niekonwencjonalnie? To znak, że zamknęłaś gdzieś na strychu lub w piwnicy wewnętrzne dziecko. Najbardziej twoje, jakie masz. Wypuść je jak najszybciej.

Kim jest Twoje Wewnętrzne Dziecko? Być może kimś, o kim zupełnie zapomniałaś, kogo dawno nie słuchałaś, kogo nie przytulałaś. To ty sama z dziecięcych lat, kiedy być może za szybko musiałaś stać się dorosła – odpowiedzialna, grzeczna, mądra. Być może twoi rodzice, nawet w najlepszej wierze, hamowali twoje spontaniczne, twórcze zachowania, byś „nie przeszkadzała innym”, „nie zawracała im głowy”, „sama się sobą zajęła”, „zachowywała się odpowiedzialnie”, „nie brudziła się”, „za głośno nie śmiała” itd.

Trzeba się też było starać, by rodziców nie zawodzić, nie zawstydzać, nie rozczarowywać. To wszystko sprawia, że już jako dzieci zaczynamy kontrolować nasze zachowanie, by zadowolić innych. Swoje potrzeby spychamy na dalszy plan, stajemy się „odpowiedzialne” i „dorosłe”. Stłumione emocje jednak wciąż w nas tkwią – niewypowiedziane domagają się przyznania im praw do istnienia.

Nawet osoby, które twierdzą, że miały szczęśliwe dzieciństwo, noszą w sobie pamięć nie zawsze dobrych wydarzeń. Nie muszą być zawinione przez rodziców. Wystarczy, że doznaliśmy uczucia odrzucenia, bo zbyt długo ktoś nie przychodził, gdy jako niemowlę płakaliśmy. Tuż po porodzie, zamiast przy piersi matki, umieszczono nas na zimnej wadze. Być może wystraszył nas nagły hałas, huk. Nie pamiętasz tych zdarzeń, ale one mogły zaważyć na twoim dalszym życiu. Zmagazynowane w ciele wydostają się pod postacią bólu, chorób, depresji i nerwic.

– Niestety, większość z nas wyparła się lub zapomniała o swoim wewnętrznym dziecku – twierdzi terapeutka i trenerka Ewa Foley. – Bardzo wcześnie odkryliśmy, że świat nie jest bezpiecznym miejscem. Tak więc wcześnie zaczęliśmy wznosić mury obronne wokół dziecka. Struktura naszej osobowości jest tak skonstruowana, aby jak najlepiej chronić tę wrażliwą, delikatną esencję. Te mury obronne stają się coraz potężniejsze. Wytwarzamy również coraz więcej mechanizmów umożliwiających przeżycie tego niewinnego dziecka. W końcowym etapie dochodzi do tego, że przywalone jest ono stertą gruzu w naszym wnętrzu. I właśnie w takim stanie funkcjonuje większość z nas. Dziecko ukryte jest tak głęboko, że nawet nie wiemy o jego istnieniu.

By na powrót cieszyć się życiem, musimy tamto smutne, pozostawione samemu sobie dziecko odnaleźć, przytulić, pokochać, okazać mu prawa i szacunek. Gdy już to zrobimy, nie będziemy musieli już nikogo, oprócz samych siebie, uszczęśliwiać. Nie muszą nami ciągle targać poczucie winy i wyrzuty sumienia.


Kim byłam, kim jestem?

To, kim byliśmy, co przeżyliśmy, ma wpływ na całe nasze życie. Świat widziany oczami dziecka różni się od świata dorosłych. Bywa, że wzajemnie się uzupełniają, ale częściej są różne. Wszystkie decyzje dorosłych, a przynajmniej chcemy wierzyć, że większość z nich, nawet gdy były dla nas bolesne, miały służyć naszemu dobru. Miały uchronić nas od cierpienia i gniewu. Nasi rodzice zakazami, nakazami i pouczeniami uczyli nas – tak jak umieli – przetrwania. To prawda, że mogliśmy się czuć odrzuceni, to prawda, że mogliśmy się czuć niezrozumiani i osamotnieni.

Wytworzyliśmy więc pancerz, by nie można nas było zranić bardziej. I to działało w dzieciństwie. Dziś jednak, gdy jesteśmy dorośli, możemy sami decydować, co chcemy robić, nikt nas za to nie potępi i nie ukaże, a jeśli nawet by chciał, to jaką ma nad nami władzę? Tylko taką, na jaką sami mu pozwolimy.


Powrót do siebie

Jeśli ci ze sobą źle, brakuje ci spontaniczności, nie lubisz się bawić, wszystko traktujesz bardzo serio, czujesz się za wszystkich i wszystko odpowiedzialna, reagujesz jak zastraszone dziecko, które nikomu nie chce zrobić krzywdy, dokuczyć czy zranić, a które wciąż pozwala ranić się innym albo samo najbardziej się rani, to może czas spotkać się z tą mała dziewczynką, którą wciąż nosisz w sobie? − Twoje Wewnętrzne Dziecko może być przerażone i przepełnione bólem albo wściekłością – mówi Barbara Łukowiak, autorka książki „Poznaj samego siebie i zacznij żyć pełnią życia”.

− Świadomie nie chcesz odczuwać jakiegokolwiek z tych uczuć i ze wszystkich sił starasz się je tłumić. A może myślisz, że teraz twoim zadaniem jest bycie dorosłym? Nasze Wewnętrzne Dziecko chce natomiast uzdrowienia, uwolnienia od bólu i dlatego tak naprawdę niszczy twoje życie, domagając się zauważenia. Jeżeli Twoje Wewnętrzne Dziecko dominuje w twojej psychice, sama nie możesz odpowiednio zająć się własnymi dziećmi ani nawiązać prawdziwych dorosłych stosunków ze swoimi rodzicami czy z partnerem.

Będzie bolało? Może boleć. Warto pocierpieć? Warto – bo potem może być już tylko lepiej. Byś mogła być swoim najlepszym przyjacielem, radosnym i szczęśliwym człowiekiem! Dzięki kontaktowi z własnym wewnętrznym dzieckiem będziesz mieć dostęp do swoich prawdziwych, nieskrępowanych emocji, talentów, zdolności, pomysłowości – do radości!

Nie będziesz już uzależniać swoich wyborów i decyzji od aprobaty innych osób, nie będziesz szukać poczucia bezpieczeństwa w świecie zewnętrznym, bo znajdziesz je w sobie. Ale najpierw odnajdź swoje wewnętrzne dziecko, uznaj je, przyznaj mu prawa, które mu odebrano (np. prawo do wyrażania tego, co czuje, czego potrzebuje), przytul i pokochaj. Przyjmij do siebie jak najbardziej oczekiwane dziecko. Jak mówi Paulo Coelho: „Jeśli posłuchamy głosu dziecka, które mieszka w naszej duszy, oczy nasze znowu nabiorą blasku. A jeśli nie utracimy więzi z tym dzieckiem, to nigdy już nie utracimy więzi z życiem".

Autor: Renata Mazurowska

Komentarze