Bajka na całe zło

Wszyscy pamiętamy wieczory, kiedy przy naszym łóżku siedziała mama, a my jak zaczarowani słuchaliśmy bajki. Kto nie płakał przy „Dziewczynce z zapałkami”– opowieści o samotnym, biednym dziecku, które zostaje samo w wigilijny wieczór?

Hans Christian Andersen obdarował nas najpiękniejszymi baśniami na świecie: „Królową Śniegu”, „Calineczką”, „Nowymi szatami króla”, „Ołowianym żołnierzykiem”. Są one wzruszające, smutne, ale i wnoszą w nasze życie wiele optymizmu.

„Mędrcy starożytni chytrze obmyślili, w jaki sposób można by ludziom mówić prawdę prosto w oczy, nie robiąc tego w sposób grubiański. Pokazywali im dziwne lustro, w którym ukazywały się różnego rodzaju zwierzęta i dziwaczne przedmioty. Był to widok zarówno ciekawy, jak i budujący. Nazwali to bajką” – tłumaczył sam Andersen, a dzisiejsi psycholodzy są zgodni co do tego, że czytanie bajek to najlepszy sposób, aby dzieci dowiedziały się, jakie wartości są ważne i co kryje się za słowami: dobro, sprawiedliwość, miłość i przyjaźń.

Baśnie mają ogromny wpływ na kształtowanie się osobowości i charakteru. Choć wiele z nich powstało kilkadziesiąt, a nawet kilkaset lat temu, są ciągle aktualne. Właśnie za ich pośrednictwem można wprowadzić dziecko w tradycję kultury własnego kraju oraz przybliżyć wartości, które służą wszystkim.

Baśnie nie tylko wskazują, jak żyć, ale umożliwiają dzieciom zetknięcie się z całą gamą różnorodnych emocji. Ich treść dotyka bowiem wielu spraw bardzo nam bliskich: poczucia osamotnienia, poniżenia, problemów związanych z dojrzewaniem i poszukiwaniem własnej tożsamości. Dużą wartość mają baśnie ludowe, w których jako motywy przewodnie występują: chciwość bogaczy i wyzysk biednego, dobroć i mądrość biednych.

Kiedy czytamy, dzieci głęboko przeżywają treść tego, co słyszą i chętnie naśladują w zabawach postępowanie bliskich im postaci. W fantastycznym świecie można bowiem spotkać ciekawych przyjaciół, przeżywać niesamowite przygody, a przede wszystkim pozbyć się lęku. Świat realny miesza się z tym nieprawdziwym i tworzy jedną zrozumiałą rzeczywistość. „Kopciuszek”, „Królewna Śnieżka”, „Księżniczka na ziarnku grochu”, „Brzydkie kaczątko” – we wszystkich tych opowieściach bohaterowie zmieniają się z szarych pisklątek w piękne ptaki. W dodatku przez całą bajkę prawie nikt ich nie wspiera. Baśnie o takiej przemianie zawsze wpływają pozytywnie, sprawiają, że dziecko staje się pewniejsze siebie. Sięgamy więc właśnie po takie, w których dobro zwycięża zło, a niepozorny, drobny i słaby bohater wygrywa z silnym i potężnym. Zyskuje przewagę tylko dzięki hartowi ducha i mądrości. To budzi nadzieję i napawa radością. Dzięki takim historiom zaczynamy postrzegać ludzkie zachowania oraz ich konsekwencje.


Wyobraź sobie...

O wpływ bajek na nasz rozwój zapytaliśmy Magdę Nowak-Strelnikoff – psychologa, a zarazem mamę dwójki dzieci.


Kiedy warto zacząć czytać swoim dzieciom bajki?

Jak najwcześniej, półroczny niemowlak już chętnie słucha wierszyka czy kołysanki na dobranoc. Wprawdzie nim nie zacznie mówić, czyli od półtora do drugiego roku życia, nie jest to aktywne słuchanie bajek. Jednak na początku zarówno dla dziecka, jak i rodziców liczy się wspólne spędzanie czasu. W ten sposób rodzi się więź emocjonalna. To jest czas dla niego i ono czuje, że rodzicowi zależy, aby spędzić go razem.


Czytając bajki chyba najłatwiej „osłuchać” malucha z dźwiękami?

Krótkie, rymowane wierszyki pomagają wychwycić rytm języka. Można się bawić sylabizowaniem, powtarzaniem, układać własne melodie do rymowanek. Dzięki temu najmłodsi najpierw rozpoznają dźwięk głosu mamy, potem najbliższych. Spokojny tembr czytanego wierszyka buduje poczucie bezpieczeństwa. Maluchom warto czytać też krótkie bajeczki o zwierzętach i uczyć dźwięków, jakie wydają. W ten sposób dziecko ćwiczy aparat artykulacyjny.


Czego uczą te pierwsze proste wierszyki?

Po pierwsze, przygotowują małego człowieka do mówienia, rozwijają słownictwo, mowę, ale także percepcję. Uczą skojarzeń, koncentracji uwagi, myślenia abstrakcyjnego, które zaczyna rozwijać się od trzeciego roku życia. Bajki pozwalają przybliżyć dziecku różne zjawiska i ważne zasady. To, co trudno wytłumaczyć, będzie łatwiejsze do zrozumienia i zaakceptowania, jeśli zostanie przedstawione w formie bajki. Dziecko dowie się, że w świecie, w którym żyjemy, podejmujemy różne role społeczne, dokonujemy wyborów i ponosimy ich konsekwencje. Gdyby nie było baśni, bardzo trudno byłoby nam zrozumieć wiele spraw we wczesnym dzieciństwie. Można dzieciom czytać krótkie opowiastki i rozmawiać na ich temat, lub układać zabawy na kanwie baśniowej fabuły. Wszystko zależy od inwencji rodziców.


Jaka jest przewaga czytania dzieciom bajek przez rodziców nad oglądaniem ich w telewizji?

Słuchanie baśni rozbudza myślenie abstrakcyjne, wyobraźnię i daje poczucie sprawstwa – „to ja wyobrażam sobie ten świat, a nie pokazują mi gotowy obrazek”. Dziecko zawsze może zadać pytanie i upewnić się, czy dobrze rozumie historię. Z kolei rodzice dowiadują się, co ono przeżywa. To wspaniały pretekst, aby porozmawiać o emocjach, o tym, czego się boi, wstydzi, co je cieszy.


Baśnie są chyba jednym z najlepszych sposobów na zrozumienie różnych zjawisk, które rządzą światem, pomagają przedstawić symbolikę i wartości?

W bajkach najczęściej dobro walczy ze złem. Dzięki temu dziecko uczy się rozróżniania i rozumienia zachowań. Baśnie wskazują na konsekwencje wyboru pewnych wartości.
Wprowadzają też w świat, który jest nieznany: innych ludzi i ich emocji, tego, że wywierają na nas wpływ i jakie to ma konsekwencje.


Czy dzięki baśniom łatwiej uczyć dzieci podejścia do drugiego człowieka?

Tak, bo rozbudzają świadomość i wrażliwość. Baśnie wskazują w obrazowy sposób, że trzeba być wobec innych dobrym, cierpliwym, współczującym. Ważny jest morał, na który później możemy się powoływać, tłumacząc dziecku zachowania innych ludzi.


Dzieci często utożsamiają się z bohaterami, wchodzą w ich świat. Jednak niektóre bajki, jak na przykład te, budzące grozę, braci Grimm czy smutne baśnie Andersena, mogą czasem je za bardzo przestraszyć, poruszyć. Czy trzeba je chronić przed takimi mocnymi przeżyciami?

Granica świata realnego i baśni jest bardzo płynna, przepuszczalna, podobnie jak możliwości psychologiczne dziecka. Dlatego ważne jest, aby je w bezpieczny sposób przez baśnie przeprowadzić. Oryginalne zakończenie „Dziewczynki z zapałkami” jest bardzo trudne nawet dla dorosłych, bo jak rozumieć śmierć. Warto więc wybierać baśnie z dobrym zakończeniem, aby pozwolić dziecku odreagować wszystkie emocje związane z różnymi perypetiami bohaterów. Sama pamiętam z dzieciństwa wrażenie, jakie zrobiła na mnie scena ucinania palca czy pięty u „kopciuszkowych” siostrzyczek. Jeśli dziecko jest bardzo małe, wybierajmy adaptacje, które pomijają drastyczne sceny.

A może właśnie w ten sposób hartować i przygotowywać do życia, którego nierozerwalną częścią jest zło i śmierć?
Nie ochronimy naszych dzieci przed złymi zdarzeniami, smutkiem, chorobami, choć wiadomo, że chcemy dla nich jak najlepiej. Trzeba zakładać, że zetkną się one w życiu z różnymi ludźmi, także nietolerancyjnymi, nieuczciwymi, więc warto, aby najpierw zobaczyły, jak radzą sobie z takimi indywiduami bohaterowie w baśniach. Oni dzięki szlachetnej postawie zwyciężają, dobrem pokonują zło. A dobro ma siłę i dzielone między ludzi jeszcze tej siły nabiera. I to warto powtarzać naszym dzieciom każdego dnia.

Autor: Joanna Bartoszewicka

Komentarze