Badania zamiast wyroku

Nowotwór piersi można wykryć we wczesnym stadium, co oznacza, że rak to już nie wyrok. Taką możliwość stwarzają badania profilaktyczne: USG, mammografia i biopsja.

Mammografia po pięćdziesiątce

Niezastąpionym badaniem dla kobiet do 35, a nawet 50 roku życia jest USG (badanie ultrasonograficzne), wcale nie mammografia, o której tak dużo się mówi. Dzieje się tak dlatego, że u młodszych kobiet piersi są pełne gruczołów, a to uniemożliwia ich dokładne i wiarygodne badanie za pomocą mammografu. Dopiero, gdy zmieniają się w nich proporcje między gruczołami a tkanką tłuszczową, a dziać się tak zaczyna mniej więcej właśnie w okolicach 35 roku życia, mammografia zaczyna spełniać swe zadanie. Co ważne, do mammografii nie trzeba się w żaden szczególny sposób przygotowywać, a samo badanie nie jest ani uciążliwe, ani bolesne, ani długotrwałe.


Dla młodszych - USG

Młode kobiety i dziewczęta kieruje się natomiast na wspomnianą już ultrasonografię. Daje ona wiedzę o występowaniu zmian, a także o ich charakterze, pozwala określić, czy to niegroźna torbiel, czy guzek, który może być zmianą nowotworową. Każda wątpliwość lekarza musi być rozwiana, dlatego sięga się często po kolejne badania.

Jednym z nich jest biopsja aspiracyjna cienkoigłowa, umożliwiająca weryfikację mikroskopową zmiany, dzięki pobraniu z niej komórek. Biopsja gruboigłowa pozwala nawet na usunięcie zmiany w całości.

Trudne diagnostycznie przypadki rozstrzyga się wykonując jeszcze inne badania: rezonans magnetyczny piersi i pozytonową emisyjną tomografię (PET), która polega na badaniu tkanek po podaniu specjalnego znacznika.


Boi się noża?

- Możliwość skorzystania z tych badań ma każda z kobiet, problem w tym, by chciały w nich brać udział – mówi dr n med. Tomasz Mierzwa, kierownik Zakładu Profilaktyki i Promocji Zdrowia Regionalnego Centrum Onkologicznego w Bydgoszczy. – Dlatego niezmiernie ważna jest ciągła edukacja oraz angażowanie się w programy profilaktyczne takich partnerów, jak zakłady pracy, które mogą zafundować pracownicom badania lub choćby zorganizować transport, gdy przyjeżdża mammobus.

Na razie w objęciu badaniami profilaktycznymi jak największej liczby kobiet przeszkadza jednak wciąż powszechne przekonanie, że rak to wyrok, że jak już się go ma, żadne leczenie nie pomoże. Albo: Rak się boi noża, co powinno oznaczać, że należy go nożem zaatakować, a nie przed nożem chronić. Ludzie wiedzą jednak swoje i uważają, że zmian nowotworowych nie należy ruszać, bo póki zostawi się je w spokoju, póty nic złego się nie stanie, nie dojdzie do przerzutów i rozwoju raka. Mówią też, że prawdziwe problemy zaczną się dopiero wtedy, gdy rak dostanie powietrza, co również jest ostrzeżeniem przed zabiegiem chirurgicznym.


Mam fajne życie

- Z badań psychologicznych i socjologicznych wynika, że taka postawa to skutek lęku przed rakiem, przed niewiadomą. Kobiety myślą: Moje życie jest poukładane, niepotrzebne mi nieprzyjemne niespodzianki. Mam męża, dzieci, wnuki, fajne życia, nie chcę wiedzieć, że coś z moim zdrowiem nie tak – mówi dr Tomasz Mierzwa. – Boją się, że choroba przewróci wszystko do góry nogami, zaburzy spokój, jakby brak rozpoznania mógł ją powstrzymać.

Autor: Małgorzata Grosman

Komentarze