Apteki stare jak świat

Już w III Rzeczpospolitej miały miejsce wydarzenia, które zasiedziałym od wieków w określonej kamienicy aptekom kazano się wynosić, bo nowy właściciel kamienicy (sukcesor? potomek dawnego właściciela?) miał inny pomysł na zagospodarowanie nie tylko lokalu, ale całej kamienicy.

Tak stało się przecież z apteką „Pod Słońcem” w Krakowie (przy Rynku Głównym), dawnej własności Jana Szastera, pierwszego profesora utworzonej w 1783 r. Katedry Farmacji i Materii Medycznej. Utworzenie katedry nie było równoznaczne z wybudowaniem gmachu dla zajęć z pierwszymi studentami; te odbywały się (zwłaszcza ćwiczenia praktyczne) właśnie w aptece Jana Szastera. I pytam: czy takie miejsce, gdzie poczęła się rodzić polska farmacja akademicka, a także polska nauka farmaceutyczna nie powinno być bardziej hołubione, a de facto bronione dla następnych pokoleń?

I drugie przypomnienie – tym razem z Poznania. Tu, przy Starym Rynku pod numerem 41 istniała słynna apteka o bardzo długim rodowodzie „Pod Białym Orłem”. Co prawda Leonard Kostrzeński napisał, że „nie znamy ani roku jej założenia, ani nazwiska jej założyciela. Najnowsze moje mozolone dochodzenia wykazały jedynie, że już przed r. 1493 w domu tym, należącym do aptekarza Vincenciusa, prowadził on również aptekę. W latach 1498-1504 zasiadał w radzie miejskiej jako ławnik i rajca. W r. 1530 wspominają o nim jeszcze jako o właścicielu tego domu.

Dalszych losów apteki jego nie znamy. W rejestrze wydatków z r. 1493/94 jest wzmianka o aptekarzu niewymienionych po nazwisku; jego to córce wypłacono z kasy miejskiej, niewątpliwie, jako dar ślubny pięć i pół grzywny. (Filie Apotecarii maritanda (!) quintam dimidiam marc)”. Ponieważ nazwiska ojca udarowanej nie wymieniono, przypuszczać można, że w tym czasie istniała tylko jedna apteka, należąca do Vincenciusa.

Tyle Kostrzeński. Praktycznie apteka przetrwała do czasów po II wojnie światowej. Ba! Dotrwała nawet do pojawienia się … III Rzeczpospolitej Polskiej! Ale w latach 90. ub. w. musiała się przenieść o … dwie kamienice dalej, gdyż w starym jej miejscu właściciele kamienicy tak wywindowali czynsz wynajmu lokalu, że właściciel apteki po prostu finansowo by tego nie wytrzymał. Przeniesiona o dwie kamienice dalej apteka nadal istnieje, ale dochodzi się do niej przez długi korytarz do oficyny. A w miejscu po dawnej aptece, pod numerem 41, egzystuje knajpa (bar? restauracja?). Ech! Żyźń… chce się po prostu wyć!

Autor: dr hab. n. farm. Aleksander Drygas

Komentarze