Aptekarskie dylematy w wolnej polsce

Po odzyskaniu niepodległości w listopadzie 1918 r. Polska w zakresie spraw aptekarskich musiała w dalszym ciągu korzystać z ustaw obowiązujących w państwach zaborczych; w początkowym okresie odradzania się państwowości polskiej nie było przecież innego wyjścia. Zdawano sobie jednak sprawę z faktu, że brak jednolitej, rodzimej ustawy aptekarskiej jest zjawiskiem niekorzystnym tak w sensie prawnym, jak i organizacyjnym. Toteż już w roku 1919 przystąpiono do jej opracowywania.

Już w końcu 1919 r. Polskie Powszechne Towarzystwo Farmaceutyczne powołało specjalną komisję do prac legislacyjnych nad ustrojem aptekarstwa w Polsce. Komisja określiła ramowy plan pracy, obejmujący zagadnienia kształcenia farmaceutów, problemy koncesji, Izb Aptekarskich, Rady Aptekarskiej, problemy przepisów ogólnych dla handlu towarami aptecznymi oraz przepisów wewnętrznych dla aptek. Dyskutowano też sprawę, do jakiego ministerstwa aptekarstwo w Polsce powinno należeć

Jednocześnie podjęte też zostały prace nad przyszłą ustawą w Ministerstwie Zdrowia Publicznego. Ponaglenie tych prac znajdujemy w rezolucji sejmowej z jesiennej sesji w 1920 r., która poleciła m.in., aby „najdalej w ciągu dwóch miesięcy przedstawiło [Ministerstwo – A.D.] Sejmowi projekt ustawy aptekarskiej, uwzględniając konieczność zasadniczych reform w obecnie istniejących stosunkach”. Jednak pierwsi z projektem wystąpili przedstawiciele zawodu, powołani przez PPTF.


Kodyfikacja zagadnień aptekarskich

Projekt ustawy składał się z działów, rozdziałów, oddziałów i artykułów. Zakres problematyki oddają ich tytuły: „O aptekarzach; Izby Aptekarskie; Zarządy Izb; O aptekach w ogóle; Apteki prywatne; Apteki publiczne; Apteki homeopatyczne; O zarządzaniu apteką i kwalifikacjach osób w aptekach zatrudnionych; O obowiązkach zarządzającego apteką i innych pracowników apteki; O ekspedycji lekarstw i taksie aptekarskiej; Nadzór nad aptekami i rewizje aptek; O przemysłowych Zakładach Farmaceutycznych; Sądowa i dyscyplinarna odpowiedzialność za przekroczenie taksy aptekarskiej”. Jak widzimy, chodziło tu o pełną kodyfikację zagadnień aptekarskich.

Projekt ustawy określał – jako wykształcenie farmaceutyczne – uzyskanie w jednym z uniwersytetów polskich stopnia naukowego aptekarza lub doktora farmacji. Wszyscy aptekarze mieli być obowiązkowo zrzeszeni w jednolitej organizacji – izbach aptekarskich, podzielonych na okręgi, posiadających swój zarząd główny składający się z delegacji izb aptekarskich jako reprezentacji zawodu. Izby aptekarskie miały posiadać sądownictwo dyscyplinarne, a należeć do nich mieli zarówno właściciele aptek, jak i farmaceuci – pracownicy aptek. Farmaceuci niezatrudnieni w aptekach nie mieliby obowiązku należenia do nich.

Apteki, według projektu ustawy, miały być podzielone na prywatne (stanowiące własność osób lub spółek prywatnych) oraz publiczne, należące do instytucji, urzędów i zakładów użyteczności publicznej. Przewidziano również istnienie aptek homeopatycznych. Każda apteka miała być zakładana na podstawie koncesji. Osoba fizyczna mogła uzyskać TYLKO jedną koncesję, przy czym żona właściciela apteki, posiadająca odpowiednie kwalifikacje zawodowe, nie miała prawa posiadania odrębnej, własnej apteki. Przewidywano możliwość założenia apteki w każdym miejscu, „gdzie dogodność mieszkańców tego wymaga i gdzie przez to istniejące już apteki na niemożność utrzymania się narażone nie będą”.

Liczba aptek w miastach miała być normowana liczbą mieszkańców, a na wsiach – odległością jednej apteki od drugiej. Ta sama osoba miała mieć możność otrzymania koncesji tylko raz w życiu, a otrzymawszy ją w drodze konkursu, nie mogła jej sprzedać przez najbliższe 3 lata. Projekt ustawy proponował też możliwość nabywania aptek na drodze spadku, darowizny lub kupna.

Po ogłoszeniu projektu zaapelowano o ogólnopolską dyskusję, prosząc o kierowanie głosów bezpośrednio do komisji na adres Kazimierza Wendy (Warszawa, ul. Nowosenatorska 6). Na skutek dyskusji zostały wniesione pewne poprawki. Jedną z ciekawszych było zaproponowanie dwojakiego rodzaju koncesji: dziedzicznych i osobistych. Chodziło tu o to, aby zabezpieczyć interesy niektórych posiadaczy koncesji, bez hamulców dla farmaceutów nowo otwierających apteki, którzy mogliby otrzymać koncesję osobistą.

Różnice były zasadnicze. Koncesja dziedziczna mogła być nabywana przez spadek, darowiznę między żyjącymi lub testamentową, drogą transakcji i licytacji oraz mogła być oddawana w dzierżawę. Wobec zaś ewentualnych posiadaczy koncesji osobistej proponowano zupełnie inne rygory: „Posiadający koncesję osobistą apteki zbywać, wydzierżawiać, oddać w zastaw lub wypuszczać w administrację poręczającą nie może pod karą odebrania koncesji”. W razie śmierci koncesjonariusza koncesja miała wygasać, chyba że zmarły pozostawił żonę lub dzieci – wtedy miała trwać jeszcze przez 10 lat. Powtórne zamążpójście wdowy miało powodować wygasanie koncesji. Dzieci mogły podjąć koncesję po uzyskaniu kwalifikacji zawodowych Poprawiony projekt został przedstawiony na Zjeździe Delegatów PPTF w Poznaniu w dniu 31 października 1920 r. i tam uchwalony. Pierwszy zaś projekt rządowy ustawy dotyczącej aptek powstał w 1920 r. Był on już bardziej zwarty i zarazem bardziej przejrzysty z punktu widzenia prawnego w porównaniu z projektem komisji PPTF. Przewidywał następujące rozdziały:

I Podział i przeznaczenie aptek
II O obowiązkach aptek publicznych
III O uprawnieniach koniecznych do otworzenia i prowadzenia
apteki publicznej
IV O koncesjach na apteki publiczne i sposobie ich udzielania
V O przenoszeniu i dzierżawieniu aptek publicznych
VI O uruchomieniu aptek publicznych i utrzymywaniu ich w ruchu
VII O filiach aptek publicznych
VIII O zarządzie i odpowiedzialności fachowego personelu aptek publicznych
IX O aptekach zakładowych
X O rewizjach aptek
XI O fachowym personelu aptekarskim
XII Przepisy ogólne
XIII Przepisy przejściowe
X IV Przepisy końcowe


Burzliwe dyskusje

Porównanie projektów rządowego i przedstawicieli zawodu wywołało wśród tych ostatnich tak olbrzymią i burzliwą dyskusję, że z góry można było przewidzieć, iż rządowy projekt przyjęty być nie może. Najwięcej zaciekłej dyskusji przysporzyła propozycja mającej jedynie istnieć koncesji osobistej, przyznanej dożywotnio określonemu fachowcowi, niesprzedażnej, nadawanej w drodze konkursu, z ograniczeniem dziedziczenia.

Generalnie, próby reformy polskiego już uporządkowania spraw aptekarskich napotkały szczególny opór przede wszystkim konserwatywnych kół właścicieli aptek, upatrujących w zamierzonej reformie uszczuplenie swych praw majątkowych (w zaborze pruskim istniały aż 3 typy aptek o odmiennych prawach koncesyjnych i dotyczących warunków sprzedawania lub dziedziczenia aptek itp.).

W ferworze dyskusji postulowano nawet, aby ustawa aptekarska wniosła nie system koncesyjny, ale meldunkowy. Uzasadniano to tym, że Kasa Chorych oraz instytucje samorządowe na Kresach Wschodnich otwierają apteki tym właśnie systemem. Argumentowano, że system meldunkowy byłby bardziej demokratyczny w porównaniu z uprzywilejowaniem jednostek przez udzielenie im koncesji i dałby możliwość otwierania aptek według własnego wyboru, na drodze wolnej konkurencji.

Niemniej pojawiły się i głosy rozsądne, które przestrzegały, że w interesie państwa, ludzi chorych i ze względów sanitarnych leży prawidłowe rozmieszczenie aptek w kraju. System meldunkowy skupiłby natomiast nadmierną liczbę aptek w miastach, doprowadzając przy tym niektóre z istniejących do ruiny. Ostrzegano także, że w warunkach wolnej konkurencji nowo powstałe apteki nie miałyby możliwości pełnego rozwoju, a w konsekwencji system meldunkowy spowodowałby poważne obniżenie poziomu zawodowego.

Nie cofano się nawet przed gwałtownym atakowaniem Kasy Chorych, że otwierając własne, jakoby nierentowne apteki, zabrałyby 50 proc. klienteli aptekom prywatnym i „nie tając się często z programową ideą zsocjalizowania zawodu aptekarskiego”!

Mimo toczących się – nieraz burzliwych – dyskusji, nie zaniedbywano innych spraw prawnych, mających związek z wykonywaniem zawodu aptekarskiego. W związku z reformą studiów farmaceutycznych zniesiono na przykład dawny system przyjmowania uczniów na praktykę do apteki na podstawie cztero- lub sześcioklasowego świadectwa gimnazjalnego przed studiami. Jako wymóg wprowadzono maturę (tzw. „dużą”), następnie trzy, a wkrótce 4-letnie studia uniwersyteckie oraz stopień magistra i doktora farmacji.

Praktyka apteczna była obowiązkowa dopiero po zakończeniu studiów. Dla osób zatrudnionych w aptekach i niemających matury (pomocnicy aptekarscy) zorganizowano 2-letnie kursy prowizorskie, uprawniające do wykonywania zawodu w pełnym zakresie. Wszystkie te ustalenia zostały zebrane w „Ustawie o wykonywaniu zawodu aptekarskiego”, wydanej 25 marca 1938 r.


Z ważniejszych artykułów tej ustawy wymienić należy następujące:

- Prawo stałego wykonywania zawodu aptekarskiego (art. 2) posiadały osoby będące obywatelami Państwa polskiego, które uzyskały dyplom doktora lub magistra farmacji, wydany przez jeden z uniwersytetów w Państwie polskim;
- Odbyły po uzyskaniu dyplomu roczną praktykę w aptece i zostały wpisane na listę członków właściwej izby aptekarskiej (Ustawa o Izbach Aptekarskich została uchwalona dopiero 15 czerwca 1939 r.);
- Dyplomy wydane przez uniwersytety państw zaborczych (przed 1917 i do 1922 r.) były równoznaczne z dyplomami polskimi. To samo dotyczyło dyplomów prowizora farmacji, uzyskanych na kursach prowizorskich. Ponadto prawo wykonywania zawodu aptekarskiego przysługiwało osobom, które mając obywatelstwo polskie, uzyskały tytuł pomocnika aptekarskiego lub złożyły egzamin tyrocynalny przy Gremiach Aptekarskich.
- Prawo zarządzania apteką uzyskały osoby, które poza roczną praktyką pracowały w aptece 2 lata. Okres ten skrócony był o rok dla osób posiadających dyplom doktora farmacji jednego z uniwersytetów polskich; pozostałe artykuły omawiały sprawy zachowania tajemnicy zawodowej, zakazu wykonywania praktyki lekarskiej, dentystycznej, weterynaryjnej przez osoby wykonujące zawód aptekarski;
- Zawierały również zakaz łączenia zajęć nie licujących z godnością zawodu aptekarskiego.

Ustawa o wykonywaniu zawodu aptekarskiego z 25 marca 1938 r. była aktem doniosłym. W przeciwieństwie do ustaw dzielnicowych byłych państw zaborczych – obowiązywała już na całym obszarze państwa polskiego, cementując zawód aptekarski w jednolitą, prawnie i gospodarczo uporządkowaną grupę, mającą dla zawodu podstawowe znaczenie.

Do uregulowania pozostała jeszcze kwestia samorządu zawodowego (izb aptekarskich). Powołanie izb aptekarskich było również postulowane od początku niepodległości Polski. Łączono je nawet z całością ustawy aptekarskiej (jak w pierwszym projekcie ustawy opracowanej przez PPTF) lub myśl ta przewijała się jako motyw w projektach rządowych. Była ona również tematem wielu rozważań i dyskusji w prasie fachowej oraz na zebraniach przedstawicieli zawodu.

Powołanie izb aptekarskich było też przedmiotem interpelacji w dniu 15 maja 1928 r. w Sejmie posła St. Szczepańskiego i członków Klubu Parlamentarnego „Wyzwolenie”, skierowanej do Ministra Spraw Wewnętrznych Felicjana Sławoja-Składkowskiego. Odpowiedzią na interpelację było przesłanie do laski marszałkowskiej wyjaśnienia, z którego wynikało ówczesne stanowisko ministerstwa, łączące możliwość powołania do życia izb aptekarskich z równoczesnym uchwaleniem jednolitej ustawy aptekarskiej w Polsce. W wyjaśnieniu stwierdzono, że izby powinny stać się reprezentacją zawodową zarówno właścicieli aptek, jak i zatrudnionych w nich farmaceutów, z przymusem należenia do nich. Gdyby jednak ustawa dopuściła, że koncesję na aptekę może uzyskać „każdy” (nie tylko farmaceuta), wtedy tacy właściciele powinni należeć do Izb Przemysłowo-Handlowych. Podkreślono też istnienie zwartych organizacji zrzeszających farmaceutów, które mogą reprezentować ten zawód.

Warto w tym miejscu przypomnieć inicjatywę, jaką wykazało PPTF okręgu poznańskiego wraz ze Związkiem Zawodowym Farmaceutów-Pracowników, organizując w dniu 11 września 1933 r. wspólne zebranie, na którym E. Kuczyński wygłosił referat pt. „Utworzenie Izb Aptekarskich”. W referacie stwierdzono, że Izba Przemysłowo-Handlowa nie może stanowić reprezentacji zawodu. Samorządem zawodowym powinny być Izby Aptekarskie na wzór Izb Lekarskich czy Izb Adwokackich. Zajmowałyby się one rejestrem farmaceutów, opiniowaniem kandydatów do koncesji, sprawami etyki zawodowej, wyrażaniem opinii o projektach ustaw i ważniejszych rozporządzeń, a także sprawami naukowo-zawodowymi. Za przyszłe zadanie izb uważano ponadto pogodzenie dwóch grup farmaceutów (właścicieli aptek i pracowników-farmaceutów).

Dyskusje trwały, lata mijały i dopiero 15 czerwca 1939 r. Sejm uchwalił „Ustawę o Izbach Aptekarskich”. Wtedy też na tej podstawie mogła powstać Naczelna Izba Aptekarska i Okręgowe Izby Aptekarskie. Niestety, wybuch drugiej wojny światowej uniemożliwił wejście tej ustawy w życie (dopiero pod jej koniec, na wyzwalanych spod okupacji niemieckiej terenach – na Lubelszczyźnie, farmaceuci polscy – mając tylko samą ustawę bez zarządzeń wykonawczych, samorzutnie poczęli organizować samorząd aptekarski. Wielka w tym była zasługa mgra farm. Witolda Łobarzewskiego w Lublinie, który podjął się organizacji Izby. Już w styczniu 1945 r. został zatwierdzony regulamin Izby, a w lutym 1945 r. Lubelska Izba Aptekarska otrzymała statut (a przypomnijmy, że dopiero 12 stycznia 1945 r. znad linii Wisły ruszyła wielka ofensywa Armii Czerwonej na Zachód, przepędzając armie hitlerowskie co najmniej na linię Odry i Nysy. Co zaskakujące... zarządzenia wykonawcze do „Ustawy o Izbach Aptekarskich” zostały uchwalone dopiero w 1946 r. Była to więc... przysłowiowa „musztarda po obiedzie”).

Autor: dr hab. n. farm. Aleksander Drygas

Komentarze