Antybiotyki jak działają, co leczą? Kiedy i jak brać antybiotyki?

Dzięki antybiotykom lekarzom udało się zapanować nad gruźlicą, tyfusem, kiłą czy trądem, czyli chorobami zakaźnymi, które przyczyniły się do śmierci wielu milionów ludzi na całym świecie.

Moc tych wyjątkowych związków organicznych wcale nie zmalała: do dzisiaj, czyli po blisko 90 latach od odkrycia penicyliny, ciągle są najmocniejszą bronią w walce z zakażeniami bakteryjnymi, co oznacza, że bez nich ciężko jest wyleczyć choćby ropne zapalenie ucha, gardła, zatok czy zapalenie płuc.


Jak działają antybiotyki?

Działanie antybiotyków polega na uśmiercaniu bakterii lub wpływaniu na nią w taki sposób, by ograniczyć jej możliwości rozmnażania się. W pierwszym przypadku mówimy o działaniu bakteriobójczym, w drugim – bakteriostatycznym. Ciekawe jest to, że niektóre antybiotyki mogą oddziaływać jednocześnie na wiele typów bakterii (do takich wszechstronnych „zabójców” należą np. antybiotyki z grupy tetracyklin i aminoglikozydów), a inne zwalczają tylko określone rodzaje drobnoustrojów (np. penicylina).



Uczulenie na antybiotyki

Antybiotyk może spowodować reakcję alergiczną. Może to być wysypka, obrzęki, gorączka, a nawet wstrząs anafilaktyczny, który może doprowadzić do śmierci chorego. Najbardziej niebezpieczna pod tym względem jest, zdaniem specjalistów, penicylina.


Zaczęło się od pleśni

Penicylinę odkrył w 1928 r. szkocki bakteriolog i lekarz Alexander Fleming. Podczas obserwacji pleśniejącego jedzenia doszedł do następującego wniosku: przypadkowe zanieczyszczenie podłoża pleśnią Penicillium powstrzymuje wzrost kultur bakterii z rodzaju Staphylococcus. Niestety, Flemingowi nie udało się wtedy wyizolować substancji czynnej. Stało się to dopiero 10 lat później, i to przy pomocy dwóch innych naukowców: Howarda Waltera Floreya oraz Ernsta Borisa Chaina. W 1945 r. cała trójka otrzymała Nagrodę Nobla. Niedługo potem miały miejsce następne odkrycia, a lekarze – oprócz penicyliny – zaczęli korzystać z wyjątkowych właściwości kolejnych antybiotyków.




Z czym nie łączyć antybiotyków?

Większości antybiotyków nie można przyjmować jednocześnie z preparatami żelaza i wapnia, gdyż wiążą się ze sobą i nie są wchłaniane z przewodu pokarmowego. Niektóre antybiotyki osłabiają też działanie pigułki antykoncepcyjnej, ponieważ wchodzą pośrednio w reakcje z estrogenem, hormonem, który jest składnikiem większości tego typu środków.

Antybiotyków nie powinno się także łączyć z jedzeniem, ponieważ każdy posiłek, zwłaszcza bogaty w węglowodany (np. warzywa, produkty zbożowe, wyroby cukiernicze), zmniejsza przyswajanie substancji zawartych w leku. Najlepiej przyjmować antybiotyk na godzinę przed jedzeniem albo dwie godziny po nim.


Czym popijać antybiotyki?

Wszystkie leki najlepiej popijać wodą – zwykłą, niegazowaną, taką, która nie zawiera zbyt wielu składników mineralnych. Inne napoje mogą bowiem osłabić lub wzmocnić działanie farmaceutyków, w tym antybiotyków. I tu dobrym przykładem jest mleko i pitne przetwory mleczne typu kefir, maślanka, a więc produkty zawierające wapń, który powoduje przekształcanie antybiotyków w związki nierozpuszczalne, czyli niemożliwe do wchłonięcia. Efekt jest taki, że antybiotyk jest tylko częściowo wchłaniany z przewodu pokarmowego lub zupełnie wydalany i jego skuteczność jest mała albo żadna. Nie oznacza to jednak, że w trakcie antybiotykoterapii nie wolno w ogóle pić mleka i przetworów mlecznych – wręcz przeciwnie, wskazane jest spożywanie kefirów i jogurtów, ale przynajmniej dwie godziny przed i dwie godziny po przyjęciu lekarstwa.

Uwaga!

W trakcie przyjmowania antybiotyków pod żadnym pozorem nie wolno pić alkoholu, ponieważ utrudnia on lub zwiększa wchłanianie leku przez organizm. Mogą też wystąpić dodatkowe skutki uboczne lub objawić się ze zwiększoną siłą te, które pojawiają się zazwyczaj (zasada ta dotyczy również alkoholi niskoprocentowych, w tym piwa).


Ważna jest ciągłość

Dawkowanie antybiotyków ordynuje lekarz, ale zawsze podaje się je w równych odstępach czasu – co 4, 6 lub 8 godzin, czasami 2 razy na dobę. I niezwykle istotne jest, by przestrzegać tych godzin, ponieważ w antybiotykoterapii ważna jest ciągłość w podawaniu substancji leczniczej, dlatego – jeśli mielibyśmy do wyboru wziąć antybiotyk godzinę wcześniej lub godzinę później – lepiej wybrać tę pierwszą opcję. Zasada ta dotyczy każdego rodzaju podania: doustnego, dożylnego, jak i domięśniowego.




Leczenie antybiotykami zazwyczaj trwa 10 dni, choć zdarza się, że lekarz musi ten czas wydłużyć lub skrócić (od pewnego czasu na polskim rynku dostępny jest tzw. antybiotyk trzydniowy). Skuteczność terapii – oprócz regularnego przyjmowania leku – zależy też od tego, czy wytrwamy do jej końca. Lekarze przestrzegają: pod żadnym pozorem nie przerywajmy brania antybiotyku, nawet gdy poczujemy się lepiej, ponieważ antybiotyk musi zniszczyć bakterie, a nie tylko przytłumić ich aktywność, co dzieje się w pierwszych dniach terapii, a objawia się m.in. ustąpieniem niektórych symptomów choroby i polepszeniem samopoczucia.

Parę dni to bowiem za mało, by udało się zniszczyć wszystkie chorobotwórcze bakterie – w tym czasie giną tylko te słabsze, a te, które zostają, rozmnażają się, co najczęściej skutkuje nawrotem choroby, i to na dodatek ze zwiększoną siłą. Poza tym może zdarzyć się też tak, że ten sam antybiotyk podany po raz drugi nie zadziała już tak mocno jak w pierwszej fazie leczenia. Jednym słowem, jeśli lekarz zaleci przyjmowanie antybiotyku przez 10 dni, musimy go brać dokładnie przez te 10 dni.

Na własną rękę nie powinniśmy też sami leczyć się antybiotykami, które zostały po leczeniu dziecka czy małżonka, ponieważ wybór odpowiedniego nie jest wcale taki prosty, nie mówiąc już o tym, że to, co pomogło bliskiemu, niekoniecznie musi pomóc nam, tym bardziej że możemy pomylić się w rozpoznaniu choroby mimo podobnych objawów.


Czy wiesz, że dzieci, które często poddawane są antybiotykoterapii, są podatniejsze na alergie?


Jak dobrać probiotyk?

Zażywając antybiotyki, stosujmy w czasie kuracji i po jej zakończeniu probiotyki w celu przywrócenia prawidłowej flory bakteryjnej w jelitach i w żołądku.

Warto też pomyśleć o globulkach z pałeczkami kwasu mlekowego, by zachować odpowiednie pH pochwy (powinny o tym pamiętać panie, które są podatne na ataki drożdżaków). Kwas mlekowy jest naturalnym składnikiem śluzu wydzielanego w pochwie, który pozwala utrzymać prawidłowe pH oraz wpływa na rozwój fizjologicznej flory bakteryjnej w miejscach intymnych. Dostępne są probiotyki ginekologiczne, kapsułki i tabletki dopochwowe, żele i globulki dopochwowe. Produkty te przydają się, gdy zostaje zaburzona naturalna flora pochwy. Osłaniają drogi rodne np. w trakcie antybiotykoterapii, menstruacji, stosowania antykoncepcji, w okresie menopauzy, podczas częstych podróży lub chorowania na cukrzycę. Przywracają naturalną równowagę okolic intymnych, tym samym ograniczają nieprawidłową wydzielinę i nieprzyjemny zapach.

Dowiedz się więcej:


A dlaczego po antybiotykoterapii zaburzona jest flora bakteryjna? Dlatego, że antybiotyk zabija wszystkie bakterie: i te chorobotwórcze, i te dobre, a więc potrzebne do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Efektem takiego „antybiotykowego armagedonu” mogą więc być wzdęcia, biegunki oraz inne dolegliwości związane z układem pokarmowym, takie jak mdłości i wymioty. W takiej sytuacji dochodzi też do stanów zapalnych błon śluzowych, grzybic jamy ustnej i pochwy.

Biorąc antybiotyk, należy zwrócić uwagę, czy w ulotce dołączonej do leku zamieszczona jest informacja o ewentualnej możliwości fotouczulenia, do którego może dojść nie tylko latem, ale także wiosną, a nawet zimą. Fotouczulenie powodują bowiem nie tylko preparaty z dziurawcem, ale także sulfonamidy, leki obniżające cholesterol oraz niektóre antybiotyki.




Jak powstają antybiotyki w naturze?

Naturalne antybiotyki są produkowane przez niektóre gatunki grzybów, szczególnie pleśni Penicillium, oraz przez… niektóre bakterie, np. te z rzędu promieniowców. Czy to oznacza, że bakterie-matki umierają zaraz po lub w trakcie ich produkcji? Nie. Dzięki licznym mechanizmom obronnym syntetyzowane w ich organizmach antybiotyki nie są szkodliwe dla samych bakterii.



Autor: Joanna Grzegorzewska

Komentarze